fbpx

"Każdy rząd pozbawiony krytyki jest skazany na popełnianie błędów"

28.5 C
Warszawa
sobota, 13 lipca, 2024

"Każdy rząd pozbawiony krytyki jest skazany na popełnianie błędów"

Totalitarne braterstwo

Niszcząc naturalną różnorodność, zrównując jednostki i zmuszając je do wyznawania identycznej ideologii, łatwiej wyeliminować spontaniczne, niezależne działanie. Tylko takie bowiem jest w stanie przeciwstawić się dążeniu do całkowitej władzy tych, którzy wcześniej nawoływali do walki o wyrównanie.

Warto przeczytać

„Nie ma wątpliwości, że tam, gdzie życie publiczne i jego prawo równości są całkowicie narzucone, tam, gdzie cywilizacji udaje się wyeliminować lub zminimalizować ciemne tło różnic, to samo życie publiczne skończy się całkowitą skamieniałością, zostanie, by tak rzec, ukarana za to, że zapomniała, że człowiek jest tylko właścicielem, a nie twórcą świata” – twierdzi Hannah Arendt w książce „The Origins of Totalitarianism”.

Autor, w swojej pracy, przeprowadza wstrząsającą analizę przyczyn i warunków, które doprowadziły do powstania nazistowskiego i sowieckiego reżimu totalitarnego. 

Zadaje pytanie, jak to możliwe, że miliony ludzi podążyły za tymi ideologiami. Zauważa też podobne mechanizmy, wyjaśnia naturę ideologii, które w przeciwieństwie do teorii, idei czy myśli pozostają odporne na ludzkie doświadczenie. Dostrzega i ujawnia logikę wyłaniającą się z rzekomo prawdziwej przesłanki. Staje się ona uzasadnieniem morderczych ideologii.

Prawa historii, prawa natury

W przypadku nazizmu, przesłanka tłumaczy sens eksterminacji całych grup ludzi sugerując, że istnieją rasy umierające. A ponieważ natura sama z siebie dokonuje selekcji i eliminacji, by udoskonalić gatunek, zostałyby one z czasem i tak unicestwione. Naziści tylko wspomogli naturę w realizacji tego celu, gdyż zabrałoby to jej sporo czasu. Zmuszeni byli więc niejako wziąć na siebie „ciężkie zadanie” sprzątnięcia zbędnych społeczności.

Nie lepiej dzieje się z marksistami. W tym przypadku jednak, to nie natura a historia, musi eliminować umierające klasy. Przesłanka ta miała już poprzedniczkę w postaci marksistowskiej interpretacji zaniku arystokracji w wyniku pojawienia się burżuazji – co miałoby obrazować rzeczywiste prawa rządzące historią. Tu pojawia się też wiara w zaistnienie na Ziemi prawdziwego raju, gdy już proletariat, będący nową klasą, wytępi burżuazję.

W obu przypadkach, pomóc naturze czy historii musi jednak człowiek, gdyż czas realizacji ich praw, pozostawionych własnemu działaniu, jest zbyt długi.

Według tej samej logiki, zgodnie z nazistowską ideologią – natura wybrała do realizacji swoich celów naród niemiecki. Historia natomiast, potrzebowała człowieka, do którego przemówiła ideologia marksistowska. To jedno z wielu podobieństw, które cechują zwolenników walki klasowej i obywateli III Rzeszy wierzących w wyższość jednych nacji nad innymi. Łączy ich wiara, że są wybrańcami mającymi wykonać niezwykłe zadanie prowadzenia ludzkości do ziemskiego raju. Jednak naziści musieli być niejako predestynowani biologicznie, podczas gdy marksistom wystarczyła ta szczególna wiedza umożliwiająca wytworzenie niezbędnej świadomości klasowej w proletariacie. Dopiero ta świadomość przebudzona dzięki właściwej ideologii jest w stanie sprawić, że proletariat powstał przeciwko wyzyskowi i krwią oraz ogniem poprzestawiał pionki na społecznej szachownicy. Realizowane są tym samym prawa, których podstawy, zarówno w przyrodzie, jak i historii, mają się tyle do rzeczywistości, co zaprzężone w renifery, latające sanie Świętego Mikołaja. 

Potrzeba wiary 

Trudno uwierzyć, że miliony ludzi podążyły za takimi ideologiami. Jak to jest możliwe? Jak jest możliwe też to, że i obecnie w XXI wieku, jesteśmy świadkami postępu ideologii równie morderczej i potwornej jak ta narodowosocjalistyczna? I jak tamta niepowstrzymanej? 

Arendt uważa, że odpowiedź jest dość oczywista. Ludzie muszą w coś wierzyć. Wiara potrzebna jest nawet nihilistom i ateistom. Oni też wierzą. Pierwsi w to, że ani ich życie, ani życie innych nie ma żadnej wartości, drudzy z kolei pozostają w głębokim przekonaniu, że nie wierzą w nic. Ateiści, co prawda, nie wierzą w żadnego w boga, w żadną istotę nadprzyrodzoną, jednak na swoim ołtarzu umieszczają substytut – na przykład państwo czy naukę. Odniósł się do tego już Nietzsche twierdząc, że człowiek musi ubóstwiać lub demonizować coś, aby żyć. Tym bardziej, w kontekście śmierci Boga, doświadczonej przez Zachód z początkiem XX wieku, to ta potrzeba (niezbędna ludzkiej psychice) tłumaczy, skąd to oddanie milionów obu zbrodniczym ideologiom, pozornie jednak zgodnym z nauką i prawami, które rzekomo istnieją w naturze lub historii. To wyjaśnia też część sukcesu, jaki marksizm czy nazizm odniosły w bardziej wyrafinowanym i wymagającym świecie, budząc jego zaufanie. Niesłusznie, gdyż w tym przypadku, mamy do czynienia jednak z ideologiami o charakterze pseudonaukowym. 

Przeciw różnorodności

Coś jeszcze łączy narodowy socjalizm i marksizm. Tak naziści, jak i marksiści nie tylko stają się rzekomymi pomocnikami natury czy historii, ale mają ten sam cel: wyrównywanie różnic. Pierwsi dążą do wyrównania cech rasowych – fizycznych i psychicznych. Mają one być zgodne z dominującą rasą, którą uważają za wyższą. Marksiści natomiast dążą do niwelowania różnic między ludźmi, poprzez narzucenie określonego trybu życia i eliminując wszelkie podziały wynikające z posiadania mienia. Obie ideologie pragną zniszczenia niejednolitości, która przecież wyróżnia gatunek ludzki spośród innych.

Arendt w „The Origins of Totalitarianism” pokazuje jednak rzeczywiste, polityczne powody i intencje takiego działania. Niszcząc naturalną różnorodność, zrównując jednostki i zmuszając je do wyznawania identycznej ideologii, łatwiej wyeliminować spontaniczne, niezależne działanie. Tylko takie bowiem jest w stanie przeciwstawić się dążeniu do całkowitej władzy tych, którzy wcześniej nawoływali do walki o wyrównanie. 

Wyznawcy obu ideologii, powołując się na naukę, próbują stworzyć człowieka, który nie istnieje. Według Arendta, błąd polega na tym, że nie rozumieją oni różnicy między posiadaniem świata a byciem jego twórcami. W rezultacie, obie ideologie stawiają na szali ludzką naturę jako taką, przeprowadzając eksperymenty, które prowadzą tylko do zniszczenia jednostek. Te pozostając pod uciskiem władzy absolutnej tracą nie tylko zdolność do działania, ale także do myślenia.

Zawsze tak samo

Wszelkie totalitaryzmy prowadzą do tego samego rezultatu. I to niezależnie, gdzie zaistnieją. Niezależnie też od swojej specyfiki, treści przesłanek, a także różnic kulturowych lub geograficznych narodów, którym dana ideologia została narzucona. Bez względu na to, czy chodzi o Kubę, Wenezuelę, Chiny czy ZSRR, zawsze kończy się na całkowitym ucisku i radykalnym wyrównaniu. Dotknęło to też Niemców, żyjących pod nazistowskim reżimem.

W przypadku zwycięstwa ideologii totalitarnych i póki one trwają, nie ma jednak odwrotu od wyrównania. I nie jest istotne, czy projekt narzucony jest przez naturę, czy przez historię, powoduje bowiem jednakowe – katastrofalne skutki.

Oprac. DZK na podst.: https://fundaciondisenso.org/2021/02/17/nazis-y-marxistas-una-inconfesable-hermandad/

Więcej artykułów

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wpisz komentarz!
Wpisz imię

Najnowsze artykuły