fbpx

"Każdy rząd pozbawiony krytyki jest skazany na popełnianie błędów"

18.2 C
Warszawa
czwartek, 23 maja, 2024

"Każdy rząd pozbawiony krytyki jest skazany na popełnianie błędów"

Czy grozi nam nowy krach finansowy? To bardzo realne

Dzięki poluzowaniu polityki pieniężnej amerykańskie rynki finansowe urosły jak na drożdżach. Można jednak zauważyć liczne symptomy charakterystyczne dla tworzenia się baniek spekulacyjnych. Nastroje jeszcze są entuzjastyczne, ale za chwilę może je zgasić krach na którymś z rynków, na przykład kryptowalut. Nowy kryzys finansowy czai się za rogiem i należy zrobić wszystko, żeby go uniknąć.

Warto przeczytać

Tesla manifestowała swój entuzjazm niedawno spotem, na którym strzelają korki szampana i widać cały czas motyw wielkich pieniędzy. Od lutego br. spot ten emitowany jest na YouTube i ma już ponad 130 tysięcy wyświetleń. Reklama trafiła też na pierwszą stronę „Wall Street Journal”, bo jej przekaz jest jasny – nawet inwestor-samouk może być wygranym, każdy może wygrać, wystarczy tylko kupić najnowszy model samochodu elektrycznego. Ekstaza w pełni, showman śpiewa: „Będziemy bogaci, akcje będą tylko rosły”. Trzeba więc ciągle inwestować. 

S&P 500, flagowy indeks Wall Street, odnotował przecież największy wzrost w ciągu dwunastu miesięcy od 1936 roku. Wzrosty na giełdach zostały jeszcze podsycone przez rozpoczęcie kampanii szczepień przeciwko koronawirusowi w 2020 roku.

Jeremy Grantham, współzałożyciel bostońskiej firmy inwestycyjnej GMO oraz weteran rynku finansowego, już nie jest taki optymistyczny. Uważa, że nawet w najbliższych miesiącach może pęknąć bańka finansowa. Krach może przybrać naprawdę duże rozmiary, „Jak podczas wielkich baniek w historii – a było ich tylko kilka – rosnące ceny kilku co najmniej walorów nie mają już wiele wspólnego ze wzrostem PKB czy produktywnością” – uważa. 

Jego zdaniem inwestorzy wpadli w amok i stracili kontakt z rzeczywistością. Rzucają się bezkrytycznie na akcje amerykańskich spółek technologicznych, szczególnie tak atrakcyjnych obecnie, jak Tesla, ale i na amerykański rynek długu i nieruchomości. Nie mówiąc już o czysto spekulacyjnych walorach, takich jak PSPC czy bitcoin. Te „idą jak woda”. 

Będzie krach?

Są i sygnały ostrzegawcze. Porażka związana z Credit Suisse, ale i z upadłością fintechu Greensill w Londynie i jego bankowej spółki zależnej w Niemczech powinny dawać do myślenia. W 2008 r. Jérôme Kerviel nie wycofał się z gry, nawet gdy już pękała bańka na rynku nieruchomości. „Często zdarza się, że katastrofy następują w momencie największego nasilenia entuzjazmu” – ostrzega Robert Boyer, ekonomista i autor książki „Capitalismes à l’etre de la pandemic” (La Découverte, 2020). 

Euforia na rynku finansowym nie ucierpiała ani z powodu recesji, ani pandemii. Tak naprawdę od 2007 roku do dziś, z krótkimi tylko przerwami, FED wciąż dosypuje pieniędzy do amerykańskiej gospodarki. Stopy procentowe są trzymane cały czas nisko. Blanqué, dyrektor ds. Inwestycji w Amundi, przypomina: „kiedy stopy procentowe są sztucznie niskie, zachęcają do budowania sztucznych rajów”.

Zadłużają się na potęgę Stany Zjednoczone, zadłuża Europa i Chiny. Bo pieniądz dłużny jest rekordowo tani. Jednocześnie, także dzięki pomocy rządowej, rosną oszczędności gospodarstw domowych. W USA sięgnęły już ponad 2 bln dolarów. Bank of America w swoich badaniach wykazał, że 64 proc. Amerykanów woli „mrozić” swoje pieniądze niż je wydawać. Z drugiej strony sieci społecznościowe nakręcają ludzi do spekulacji i wielu się wdaje w te spekulacje. 

Niszczycielskie konsekwencje

Jak zorientować się, że mamy do czynienia z bańką spekulacyjną i kiedy one pęknie? „Podczas bańki internetowej były firmy, których ceny giełdowe poszybowały w górę w ciągu kilku dni tylko dlatego, że dodały ».com« na końcu swojej nazwy” – mówi Sébastien Pouget, profesor finansów na uniwersytecie Toulouse-I-Capitole. Pouget podkreśla, że z punktu widzenia gospodarki realnej należy obawiać się powstawania baniek. Jednak, gdy bańka pęka, konsekwencje bywają straszne. W jednej chwili zaufanie inwestorów przeistacza się w nieufność. W wyniku krachu może zostać zniszczony nawet cały ekosystem gospodarczy i to na bardzo wiele lat. 

Japonia od wielu lat nie może wydobyć się ze stagnacji, w jaką wpadła po pęknięciu bańki na rynku nieruchomości i giełdzie pod koniec lat 80. Kryzysy finansowe na całym świecie to ogromne straty w produkcji, bezrobocie i zahamowany wzrost przez wiele lat.

Zakażenie realnej gospodarki przez krach systemu finansowego oznacza brak płynności oraz upadłość nie tylko instytucji finansowych, ale i przedsiębiorstw. Bankructwo Lehman Brothers w 2008 roku przypomniało wszystkim Wielki Kryzys z 1929 roku. Gdyby nie zareagował FED i budżet (czyli wszyscy podatnicy), wielcy nie byliby „za wielcy, by upaść”, a potem kurz po tych upadkach przykryłby realną gospodarkę na wiele lat niczym popiół wulkaniczny. 

„Gdy tracimy zaufanie do całego systemu, skala kryzysu może wykraczać poza wszelkie wyobrażenia” – zauważa Norbert Gaillard, ekonomista i niezależny konsultant. „Każdy następny kryzys jest jeszcze bardziej groźny niż poprzedni”. 

Widmo inflacji i ryzyko krachu

Silnie zadłużone firmy i instytucje, znajdujące się jeszcze w sytuacji naznaczonej epidemią COVID–19, cechuje utrata zaufania do działań banków centralnych. Piętrzą się poważne napięcia geopolityczne. Nikt nie wie dokładnie, co wyniknie z akcji szczepień (w sensie socjologicznym), ani jak zakończy się związany z pandemią kryzys. Czy krach rzeczywiście nastąpi?

Wzmocnione jesienią przez pojawienie się szczepionek giełdy od końca lutego przeżywają hossę. Nikt nie wie jednak, co będzie dalej. Tym bardziej że ponad bilionowy pakiet stymulacyjny ogłoszony przez prezydenta USA Joe Bidena tworzy kolejne ryzyka rynkowe. Tanie kredyty i atrakcyjne oprocentowanie bonów skarbowych rządu amerykańskiego co rusz przyciągają nowych inwestorów zwabionych łatwymi zyskami.

„Prawdziwym sprawdzianem są oczekiwania dotyczące stóp procentowych” – zauważa Romain Rancière, profesor ekonomii na Uniwersytecie Południowej Kalifornii. Zaostrzenie polityki pieniężnej może zakończyć się źle nie tylko dla USA, ale wielu innych krajów, „tąpnięciem” dolara amerykańskiego.

Europa: może być różnie

Nie wiadomo także, jak rzeczy potoczą się w Europie. Bruksela przygotowuje wielki plan naprawy. W zasadniczy sposób zależy od niego przyszłość wielu krajów. Natomiast plan ten nie został jeszcze uruchomiony, a kraje europejskie są pod tym względem wyraźnie zapóźnione w stosunku do Stanów Zjednoczonych. „Gospodarka europejska jest na sterydach. Może dojść do załamania, przede wszystkim z powodu bardzo negatywnych fundamentów” – zauważa Romain Rancière, który mimo wszystko spodziewa się powrotu do wzrostu. 

Tylko ponowne wejście na ścieżkę wzrostu pozwoli rynkom uniknąć najgorszego, czyli „postkowidowego” krachu na rynkach finansowych. Dlatego dla Europy powstaje wielki plan odbudowy z zapleczem w setkach miliardów euro. „Banki centralne i rządy zrobią wszystko, aby bańka na rynkach finansowych nie pękła gwałtownie, ale aby przekłuwać ją stopniowo” – twierdzi Thomas Friedberger, dyrektor generalny Tikehau IM.

Aby tak się stało, inflacja musi pozostać pod kontrolą. Ponowne ożywienie nie będzie oczywiście równomierne we wszystkich krajach, ale odbędzie się za to bez ogólnego spadku na giełdach. „To trochę jak w wyścigu rowerowym, kiedy wiatr wieje w plecy, cały peleton na tym korzysta, kiedy jednak wieje w twarz, to oznacza drożejący pieniądz i inflację, która nadchodzi i tylko najlepsi potrafią pokonać te trudności. Uważaj jednak na zakręty, gdy zaczyna się zjazd” – podsumowuje Thomas Friedberger.

Oprac. na podst.: https://www.lemonde.fr/economie/article/2021/04/18/faut-il-craindre-un-krach-boursier_6077221_3234.html

Więcej artykułów

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wpisz komentarz!
Wpisz imię