fbpx

"Każdy rząd pozbawiony krytyki jest skazany na popełnianie błędów"

7.5 C
Warszawa
sobota, 20 kwietnia, 2024

"Każdy rząd pozbawiony krytyki jest skazany na popełnianie błędów"

Fundusze private equity odzyskują apetyt na inwestycje

Firmy private equity mają aż 1,6 bln dolarów „wolnych” środków finansowych i szukają sposobów na jak najbardziej sensowne ich rozdysponowanie. To może być znak kończącego się koronakryzysu. Poszukiwane są szczególnie intratne inwestycje, o względnie niskim poziomie wejścia w atrakcyjne, dynamicznie rozwijające się branże, na przykład w sektorze szeroko pojętej ochrony zdrowia.

Warto przeczytać

Oferty wykupu udziałów zaczynają się od dwucyfrowych kwot wyrażonych w miliardach dolarów. Jeszcze do niedawna tak wysokie propozycje należały do rzadkości, bo rynek był stłamszony kryzysem spowodowanym koronawirusem, co przekładało się także na wstrzemięźliwość przy inwestycjach instytucji finansowych, także tych specjalizujących się w inwestowaniu portfelowym i długoterminowym. 

Przykładem niech będzie tu firma private equity CVC Capital Partners, która zadeklarowała inwestycję w wysokości 20 mld dolarów w japońską firmę Toshiba Corp. Okazało się zresztą, że była to kwota minimalna i fundusz byłby skłonny zapłacić nawet więcej jeszcze więcej. W tym samym mniej więcej czasie Stonepeak Infrastructure Partners i szwedzki EQT AB wystartowały wspólnie w przetargu na zakup Royal KPN NV.

– Tę holenderską firmę telekomunikacyjną wyceniono na ponad 15 mld dolarów – doniósł „The Wall Street Journal”.

Ta sama gazeta przywołuje jeszcze inny przykład inicjowania wielkich transakcji przez fundusze. Aż dwie firmy private equity zainteresowane są zakupem akcji giganta medycznego Medline Industries Inc. Jest on firmą rodzinną, więc zatrudnił specjalistów od tego rodzaju transakcji w postaci Goldman Sachs Group Inc. Przedstawiona przez konsultantów wycena firmy medycznej sięgnęła 30 mld dolarów. 

Co prawda Toshiba, klasycznie „po japońsku”, odrzuciła propozycję CVC, a nie ma też pewności, czy inne transakcje kupna/sprzedaży dojdą do skutku, ale świadczy to o jednym: na rynku jest mnóstwo wolnych pieniędzy i pojawił się apetyt na bardziej agresywne i ryzykowne inwestycje (także długoterminowe). To może świadczyć pośrednio o tym, że rynek powoli żegna się z koronakryzysem. 

Media przypominają przy tej okazji sytuację z poprzedniego, wielkiego kryzysu w latach 2006-2008. Według Dealogic w latach 2005-2007 firmy private equity szukały okazji na akwizycje lub pasywne wejścia, zawierając 18 transakcji o wartości ponad 10 mld dolarów. 

Teraz znowu chcą inwestować, wykładając na stół ogromne kwoty. 1,6 biliona dolarów niewydanej przez private equity gotówki musi znaleźć atrakcyjne akcje na rynku pokiereszowanym pandemią, ale wcale nie tak tanim, jakby mogło się wydawać. 

– Największe firmy private equity spieszą się, by znaleźć najlepsze okazje i w ten sposób wyprzedzić także konkurencję – twierdzą doradcy transakcyjni.

Wycenić właściwie i wykorzystać tanie pożyczki

Same firmy chcą też mieć inwestorów typu private equity, bo daje im to możliwość pozyskania długoterminowych i solidnych inwestorów, a przy tym uniknięcia – pomimo rekordowego spadku stóp procentowych – wciąż niemałych kosztów finansowania.

– Potencjał tych wspólnych inwestycji kilku funduszy private equity jest ogromny. Jeśli masz fundusz o wartości 10 miliardów dolarów, możesz mieć kolejne 5 miliardów lub nawet następne 10 miliardów – mówi Jonathan Karen, partner w grupie funduszy w kancelarii prawniczej Simpson Thacher & Bartlett LLP. 

Przed samym kryzysem finansowym związanym z COVID-19 wiele firm przynosiło funduszom bardzo przeciętne zyski, a firmy takie jak TXU Corp. (później: Energy Future Holdings Corp.) wszczęły postępowania restrukturyzacyjne, bo nie mogły już, na skutek recesji, poradzić sobie ze spłatą długów.

– Dźwignia finansowa wykorzystywana przy akwizycjach w USA jest obecnie wysoka. Uwzględnia dwukrotne, kroczące średnie zadłużenie przejmowanej firmy z dwóch lat, przy siedmiokrotnych zyskach liczonych brutto – przed odpisem wartości spłacanych odsetek, przed podatkami, bieżącą amortyzacją i amortyzacją w 2020 r. – raportuje firma konsultingowa McKinsey & Co. W czasie kryzysu lat 2006-2008 regulatorzy zniechęcali banki, które udzielają pożyczek służących wsparciu przejęć, do udziału w transakcjach w firmach, których zadłużenie przekraczało sześciokrotnie EBITDA przejmowanego przedsiębiorstwa.

W międzyczasie dwuletnia krocząca średnia wielokrotność ceny zakupu przedsiębiorstwa osiągnęła rekordowy poziom 12,8 raza EBITDA w 2020 r., w porównaniu z 9,4 raza – w 2007 roku. Bankowcy inwestycyjni zwracają uwagę na to, że istnieją istotne różnice między obecnymi a dawnymi czasami. Obecnie ważne są także najniższe stopy procentowe w historii, dzięki którym pożyczki na wykup firm są znacznie tańsze niż kiedykolwiek. Wykorzystywane są przy tym pożyczki typu covenant-lite, charakteryzujące się niewielką ochroną pożyczkodawców i swobodą reagowania w razie spowolnienia gospodarczego.

Przed kryzysem finansowym firmy private equity musiały polegać bardziej na inżynierii finansowej czy na kreatywnym operowaniu bilansami – w taki sposób, by „wycisnąć” maksymalnie wysoki zwrot z inwestycji. Teraz zmieniają podejście, coraz częściej interesując się tym, co może wpłynąć na organiczny wzrost wartości przejmowanej firmy.

Oprac. na podst.: https://www.wsj.com/articles/private-equity-firms-regain-taste-for-giant-buyouts-11618997580

Więcej artykułów

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wpisz komentarz!
Wpisz imię