fbpx

"Każdy rząd pozbawiony krytyki jest skazany na popełnianie błędów"

18 C
Warszawa
czwartek, 23 maja, 2024

"Każdy rząd pozbawiony krytyki jest skazany na popełnianie błędów"

Uczelnie wyższe muszą chronić wolność słowa

Brytyjskie uniwersytety i uczelnie będą zobowiązane do aktywnego dbania o wolność słowa na swoim terenie. W przeciwnym przypadku narażają się na kary. Naukowcy, studenci i zaproszeni goście będą mogli dochodzić odszkodowania w sądzie, jeśli ktoś spróbuje im „kneblować usta”, tj. na przykład nie dopuszczą ich do słowa z powodu wyrażenia kontrowersyjnych opinii czy utracą honoraria prelegenta po przerwaniu lub odwołaniu wykładu.

Warto przeczytać

Walka idzie o wolność słowa w brytyjskich szkołach wyższych. Rząd chce, by związki studenckie były prawnie zobowiązane do jego ochrony. Jeśli odwołają mówców, uniemożliwią im wystąpienie, mogą zostać przez nich zaskarżone i postawione przed sądem. 

Uczelnie nie widzą problemu

Nowe przepisy mają zadbać o interesy wszelkich prelegentów – tak pracowników akademickich i studentów, jak i zaproszonych wykładowców, zabierających głos na uniwersytetach, czy innych uczelniach. Umożliwią im podejmowanie działań przeciw szkołom i związkom studenckim oraz dochodzenie odszkodowania w przypadku, gdy te uniemożliwią wygłoszenie kontrowersyjnych prelekcji. 

Nowa ustawa da też Urzędowi ds. Studentów, organowi nadzorującemu uniwersytety, prawo do nakładania kar na instytucje, które nie przestrzegają zasad. A rząd zamierza także powołać dyrektora ds. Wolności słowa i wolności akademickiej, który będzie badał ewentualne naruszenia. 

Uniwersytety nie są zachwycone tymi zmianami w prawie. Uważają, że problemy z wolnością słowa w kampusach są sztucznie rozdmuchane, a nowe przepisy zbędne. Obawiają się też zwiększenia biurokracji.

Rzeczniczka jednej z brytyjskich uczelni powiedziała: „Uniwersytety są już słusznie zobowiązane przez prawo do ochrony wolności słowa oraz wolności akademickiej i regularnie aktualizują swoje zasady w tym zakresie”.

Nowe prawo jednak potrzebne

Zdaniem sekretarza ds. Edukacji Gavina Williamsona, nowa ustawa o szkolnictwie wyższym stanie się „kamieniem milowym”. Sprzyjać będzie „otwartej debacie intelektualnej. Przeciwdziała też „mrożącemu wpływowi cenzury na kampus”. Przede wszystkim, ujmie to w ramy prawne. 

Departament Edukacji zwrócił uwagę na konkretne sytuacje związane z ograniczeniem wolności słowa. Na przykład, na Bliskowschodnie Forum Uniwersytetu Bristolskiego, które zostało obciążone kosztami zapewnienia bezpieczeństwa w wysokości prawie 500 funtów za zaproszenie ambasadora Izraela do zabrania głosu. Także na podpisany przez naukowców w 2017 r. list otwarty. Wyrażano w nim sprzeciw wobec programu prowadzonego przez oksfordzkiego profesora, Nigela Biggara, który stwierdził, że są aspekty imperium, z których Wielka Brytania może nie być dumna.

Nie tylko uczelnie

Bez względu na „wrażenia” uczelni, „kultura anulowania” stała się faktem. Ta nowoczesna forma ostracyzmu powoduje usunięcie niewygodnej osoby z kręgów społecznych lub zawodowych – czy to w mediach społecznościowych, czy osobiście blokując jej możliwość wyrażania swoich opinii. Działania rządu są więc rodzajem ataku na „kulturę anulowania”. Dochodzą bowiem wieści, że w kampusach pracownicy bywają karani za wyrażanie kontrowersyjnych opinii.

Ministrowie biorą się nie tylko za szkoły wyższe. Zamierzają też opublikować przepisy regulujące działalność mediów społecznościowych. Firmy za nie odpowiedzialne będą miały absolutny obowiązek chronić wolność wypowiedzi. Oznacza to, że Ofcom (Office of Communications – brytyjski organ państwowy kontrolujący i nadzorujący rynek mediów i telekomunikacji) będzie wymagać od Facebooka czy Twittera, by udostępniły użytkownikom możliwość odwoływania się od decyzji, w przypadku, gdy ich wiadomości zostaną usunięte.

Wolność słowa stanie się w Wielkiej Brytanii absolutnym priorytetem.

Na podst.: https://www.thetimes.co.uk/article/new-laws-to-protect-university-free-speech-r6xstz8qs

Więcej artykułów

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wpisz komentarz!
Wpisz imię