fbpx

"Każdy rząd pozbawiony krytyki jest skazany na popełnianie błędów"

19.5 C
Warszawa
czwartek, 23 maja, 2024

"Każdy rząd pozbawiony krytyki jest skazany na popełnianie błędów"

Socjalizm doprowadził Francuzów na skraj przepaści

Odkąd czterdzieści lat temu François Mitterrand został prezydentem Francji, nieprzerwanie trwa tam socjalizm. I to niezależnie od tego, czy przybiera on formę socjaldemokracji, czy przykleja sobie inną fiszkę partyjną – uważa Erwan Le Noan, konsultant ds. strategii i członek Rady Naukowej francuskiego liberalnego think tanku Fundacja na rzecz Innowacji Politycznych.

Warto przeczytać

Od wielu lat francuscy politycy rozmawiają głównie o różnicach społecznych. Nawet publiczna debata koncentruje się wokół redystrybucji dochodów, a nie wzmacniania wolnego rynku i przedsiębiorczości. Gdy lewica dochodziła we Francji do władzy, budziła wielkie nadzieje, że teraz obywatele będą mieć duży wpływ na rządy. Jednak już wówczas wyrażano obawy, czy tak w istocie się stanie. Z perspektywy czasu widać jednak, że żaden z celów postawionych sobie przez lewicowe rządy nie został zrealizowany.  

Gdy świat anglosaski wkraczał na liberalne ścieżki wzrostu, do czego wkrótce dołączyła cała strefa OECD, Francja zaczęła rozwijać i propagować różne mutacje socjalizmu. Przyjęto więc naczelną doktrynę, która została wprowadzona zupełnie nierewolucyjnymi metodami, sprowadzającą się do wiary w możliwość centralnego organizowania całej gospodarki przez władzę publiczną. Ta iluzja dawała i daje do dzisiaj, pierwszeństwo wyrównywania w dół przed promowaniem wzrostu zamożności społeczeństwa i zdrowego wyścigu do dobrobytu.  

Nieufność do wolnego rynku 

Niezależnie od tego, czy promowana jest redystrybucja dochodów w swoim najbardziej lewicowym i autorytarnym wydaniu, czy dąży się do lepszego podziału dóbr, co proponuje socjaldemokracja, czy mechanizmy społeczne wspierane są rynkiem (socliberalizm), wszystkich łączy pogląd, że rzekomo oświecony byt administracyjny jest w stanie lepiej formować życie społeczne niż wielość firm i pomysły tysięcy kreatywnych ludzi. Z tego przekonania bierze się to, że różne formy „oświeconego” socjalizmu próbuje się narzucić siłą, przy pomocy aparatu państwowego. Takie myślenie pozostawia trwały ślad na francuskiej polityce gospodarczej. Poza niewielkimi zmianami i mimo korekt czynionych w ciągu minionych lat jest ona wciąż taka sama i tak samo nieskuteczna. Co więcej, tak zwana większość demokratyczna, jak dotąd nie kwestionowała tego kursu. Mniejszość, gdy tylko wyrażała wątpliwości, szybko była zakrzykiwana. Nie miała ona już zresztą ani dość determinacji, ani wystarczającego zaplecza intelektualnego, by móc coś zmienić w tej „zakotwiczonej” od lat sytuacji. 

Warto to jeszcze raz podkreślić: od przeszło dwudziestu lat większość debaty politycznej koncentruje się przede wszystkim na różnicach społecznych: dla jednych ten temat jest po prostu bezpieczny, bo można bezkarnie „bić pianę”, a dla środowisk bardziej „postępowych” stał się on już swoistą mantrą, którą się powtarza, ale z której niewiele wynika. Francuska polityka gospodarcza stwarza wrażenie ciągłości. Ciągłość ta polega jednak na tym, że kolejne rządy nie ufają wolnemu rynkowi. Ich ulubionymi narzędziami tej polityki są coraz wyższe i coraz liczniejsze podatki oraz nieumiarkowany wzrost wydatków publicznych. Te dwa narzędzia prowadzenia polityki gospodarczej stały się nie tylko standardem, ale wręcz mają status uprzywilejowanych narzędzi zarządzania gospodarczego. Modnym jest też wyrażanie niechęci do liberalizmu. 

Przykłady porażek socjalizmu 

Prowadzona od wielu lat polityka obfituje w szereg dotkliwych dla Francuzów porażek. Przyjrzyjmy się temu na przykładzie problemu zatrudnienia. Spośród 159 kwartałów, które dzielą drugie półrocze 1981 roku od czwartego kwartału 2020 roku, Francja utrzymywała poziom dwóch mln bezrobotnych przez większość z nich — przez 146 kwartałów (z wyjątkiem części 1991 roku). Stopa bezrobocia była zawsze większa lub równa 7 proc. w okresie 153 kwartałów od 1981 roku, a przez 130 kwartałów wynosiła nawet osiem procent! Co gorsza, stopa bezrobocia wśród młodzieży (w wieku od 15 do 24 lat) nigdy nie była niższa niż 14 proc., ale wyższa lub równa 19 procent… przez łącznie 26 lat! Nie trzeba dodawać, że te wartości są wysokie, a co gorsza — utrzymują się na tak wysokich poziomach przez długie okresy. 

Socjaliści fatalnie zarządzają także finansami publicznymi. Zadłużenie w wysokości 22 proc. PKB w 1981 r. systematycznie tylko rosło, osiągając obecnie ok. 116 procent PKB. Zresztą, już od 1974 roku wszystkie budżety państwa francuskiego są deficytowe i nic tu się ani przez chwilę nie zmieniło. Wzrost zadłużenia państwa spowodował osłabienie konkurencyjności oraz spadek wartości PKB na jednego mieszkańca. Szczególnie niekorzystnie wygląda to w zestawieniu ze Stanami Zjednoczonymi i Niemcami. Sam minister gospodarki ubolewał ostatnio publicznie z powodu „zubożenia” kraju. 

Rezultaty takiej polityki są opłakane. Widać je w różnych obszarach — począwszy od systemu edukacyjnego, który pozostawia bardzo wiele do życzenia, poprzez niedoinwestowaną policję i inne służby, aż po ciągle rosnące, aczkolwiek wciąż — z punktu widzenia rządzących — niewystarczające daniny podatkowe mające sfinansować usługi publiczne. – Mamy do czynienia z coraz droższym i coraz uboższym systemem zabezpieczenia społecznego – uważa Erwan Le Noan.  

Nieustanne poszukiwanie pieniędzy na coraz to nowsze, doraźne przydzielane świadczenia, to podręcznikowy wręcz przykład socjalizmu. Nic więc dziwnego, że ciągle i na wszystko brakuje pieniędzy, a finansowaniem coraz to nowszych pomysłów obciąża się na ogół sektor prywatny. Ilość świadczeń należnych francuskim obywatelom ma zdecydowany prymat nad ich jakością a finansowanie biurokracji – nad finansowaniem autentycznych potrzeb. To ślepa uliczka. 

Polityka zarządzania niedoborami 

Pomimo tego, toczy się dalej zarówno życie gospodarcze, społeczne, jak i artystyczne. Wolontariusze na różnych polach wypełniają swoją misję i nie brakuje im solidarności z innymi. Nie zapominajmy jednak, że we Francji co rusz wybuchają nowe niepokoje społeczne, przyspieszane dodatkowo przez globalizację i rewolucję cyfrową. Te dwie rzeczy — globalizacja i rewolucja cyfrowa, zniszczyły dawne ekosystemy. Zaostrzyły jeszcze walkę konkurencyjną i starły się ze starym style życia. To tworzy prawdziwą mieszankę wybuchową. 

Zamiast przygotowywać społeczeństwo do lepszego zrozumienia i dostosowania tych przemian do oczekiwań obywateli, władze zaczęły udawać, że prowadzą walkę z nowymi trendami. Przy tym wciąż uparcie promują ideologię równości, nie precyzując jednak, na czym w praktyce ta równość miałaby polegać. Społeczeństwo francuskie, postawione jeszcze w obliczu pandemii i lockdownu, zostało podzielone. Zastosowano socjotechnikę „niedoboru”, która polega na tym, że nie obiecuje się już obywatelom lepszej przyszłości, tylko stara się zachować przynajmniej to, co jest, mimo że jest marne i słabe. Zamiast działać na rzecz wyzwolenia energii społecznej i stworzenia tym samym nowych szans, następuje przygnębiająca redystrybucja tego, co jeszcze zostało, na względnie równych zasadach. Jako żywo przypomina to praktyki znane z tzw. realnego socjalizmu w dawnym bloku krajów będących pod dominacją ZSRR.  

Pod wieloma względami polityka rządzących przekształciła się w zarządzanie niedoborem, zamiast kreować nowe wartości. Cierpią na tym przede wszystkim klasa średnia i pracownicy najemni. Widzą oni, jak pomimo wzrostu obciążeń podatkowych podupada sektor usług publicznych: szkoła, policja czy szpitale. Boją się degradacji materialnej i coraz bardziej martwią się o swoją przyszłość, próbując zachować przynajmniej to, czego do tej pory się dorobili. Ochronę upatrują przy tym w znanym sobie, konserwatywnym modelu życia. Zaprzeczanie tej znanej im od pokoleń rzeczywistości przez część elit, otwiera drogę do sukcesu wszelkiego rodzaju populizmu. W efekcie rośnie poczucie niesprawiedliwości, a brak odpowiedzi ze strony władz na postulaty rzeszy obywateli, potęguje jeszcze ich złość i frustrację. Dwie główne partie tworzące rząd nie potrafią sformułować sensownego, długofalowego programu w zakresie polityki gospodarczej. Z kolei w polityce społecznej uciekają się do skrajności.  

Nikt jednak głośno nie kwestionuje pierwotnej przyczyny tej sytuacji: jest nią socjalizm cechujący zarówno prawą, jak i lewą stronę sceny politycznej. Najwyższy czas się z nim pożegnać. 

Na podst.: https://www.lefigaro.fr/vox/politique/l-heritage-economique-negatif-de-mitterrand-pese-toujours-sur-nous-20210510  

Więcej artykułów

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wpisz komentarz!
Wpisz imię