fbpx

"Każdy rząd pozbawiony krytyki jest skazany na popełnianie błędów"

18.2 C
Warszawa
czwartek, 23 maja, 2024

"Każdy rząd pozbawiony krytyki jest skazany na popełnianie błędów"

„The Wall Street Journal” poinformował, że Australia planuje przyjrzeć się krytycznie chińskiej umowie dotyczącej dzierżawy portu w pobliżu amerykańskiej placówki wojskowej

Chiński Landbridge zaprzecza zarzutom o naruszanie bezpieczeństwa międzynarodowego. Podkreśla, że jego inwestycja w port Darwin ma charakter czysto komercyjny, jednocześnie zapowiada wniesienie pozwu w przypadku wypowiedzenia dzierżawy.

Warto przeczytać

Pogarszające się relacje dyplomatyczne i handlowe między Australią a Chinami odbijają się niekorzystnie na umowie z Chińczykami dotyczącej zarządzania australijskim portem, niedaleko którego stacjonują i szkolą się tysiące amerykańskich i australijskich żołnierzy. 

Zmienna historia dzierżawy australijskiego portu 

W 2015 roku kompania Shandong Landbridge Group podpisała umowę na 99-letnią dzierżawę australijskiego portu Darwin. W zamian Australijczycy otrzymali 506 mln dolarów australijskich (około 392 mln dolarów amerykańskich). Teraz ministerstwo obrony sprawdza, czy dzierżawa nie stanowi zagrożenia dla bezpieczeństwa narodowego. 

Transakcja umknęła uwadze rządu Stanów Zjednoczonych, który nie został wcześniej poinformowany o planach wydzierżawienia. Tymczasem eksperci zaznaczają, że port ma znaczenie strategiczne, ponieważ obsługuje transport amunicji, sprzętu oraz paliwa używanego przez amerykańskich marines z pobliskiej bazy, którzy wraz z australijskimi żołnierzami odbywają ćwiczenia trwające nawet pół roku. Warto zaznaczyć, że port ten jest najdogodniejszą lokalizacją bazy morskiej na północy Australii, leżąc najbliżej spornych wód Morza Południowochińskiego. 

W porcie Darwin odbywają się nie tylko wspomniane ćwiczenia australijskich sił obronnych i ich amerykańskich sprzymierzeńców, ale także regularne wizyty zagranicznych marynarek wojennych. 

„Australia i USA coraz bardziej doceniają strategiczną wartość naszych północnych terenów, skupionych wokół portu Darwin” – powiedział Michael Shoebridge, ekspert ds. bezpieczeństwa narodowego z australijskiego Instytutu Polityki Strategicznej, think tanku wspieranego przez lokalny rząd. „Strategia amerykańska i australijska oznacza, że musimy znacznie lepiej wykorzystać port Darwin jako istotny punkt dla sił morskich i powietrznych”. 

Tymczasem przedstawiciel Landbridge zapowiedział, że firma podejmie działania zmierzające do ochrony jej interesów, a w przypadku wypowiedzenia umowy dzierżawy przez Australię, podejmie kroki prawne, domagając się odszkodowania za poniesione straty. 

Inwestycja Landbridge miała charakter komercyjny, który „nie wiąże się z żadnymi kwestiami bezpieczeństwa”, powiedział Vincent Lai, dyrektor generalny Landbridge Infrastructure Holdings Ltd., spółki zależnej z siedzibą w Hongkongu, która nadzoruje aktywa portu w Darwin. Dodał, że firma była chętna do współpracy z australijskim rządem. 

Chińska dzierżawa pokazuje trudną pozycję, w jakiej znalazła się Australia. Z jednej strony chce ona zacieśnić strategiczne więzi dyplomatyczne z Waszyngtonem, z drugiej strony – rośnie ich ekonomiczna zależność od Chin. 

Portem Darwin interesowały się dziesiątki firm z całego świata, ale rząd Terytorium Północnego wybrał ofertę Landbridge. Wśród lokalnych przedsiębiorców wzbudziło to nadzieję na przyspieszenie rozwoju północnej Australii i zwiększenie eksportu do Azji, zwłaszcza w sektorze surowców mineralnych i zwierzęcych. 

Vincent Lai, odczytując oświadczenie prezesa firmy Ye Chenga, oznajmił, że Landbridge zainwestowało do tej pory 20 mln dolarów australijskich w modernizację portu. Dzięki temu zwiększył jego przepustowość i zakres obsługiwanych ładunków. Jednocześnie wskazał, że podnoszenie obaw dotyczących bezpieczeństwa portu ma szkodliwy wpływ na działalność firmy i kontrakty z klientami. 

Landbridge działa między innymi w branży logistyki, petrochemii i nieruchomości. Podpisanie umowy z Australią było jednym z przejawów pogłębiających się stosunków handlowych i gospodarczych między Canberrą i Pekinem, nastąpiło kilka miesięcy po podpisaniu umowy o wolnym handlu, będącej efektem trwających niemal dekadę negocjacji.  

Zmiana podejścia i zmiana prawa 

Co ciekawe, w momencie podpisania umowy o dzierżawie portu, nie wymagała ona zatwierdzenia przez rząd federalny Australii, a ówczesny przywódca Terytorium Północnego Adam Giles nie dostrzegł w niej zagrożenia dla bezpieczeństwa. Podobnie sprzeciwu nie wyraził wówczas federalny sekretarz obrony. 

Dopiero teraz, po uchwaleniu nowych praw dających australijskiemu rządowi silniejszą kontrolę nad umowami mogącymi wpływać na bezpieczeństwo narodowe, Australijczycy wrócili do sprawy portu. Jest to przejaw ogólnego pogorszenia stosunków między Australią a Chinami, które rozpoczęło się już w zeszłym roku, kiedy premier Australii Scott Morrison namawiał do międzynarodowego dochodzenia dotyczącego koronawirusa. W odpowiedzi Chiny nałożyły cła lub ograniczenia w imporcie wybranych towarów z Australii, w tym węgla, wina i jęczmienia.  

Ekonomiczne szachy 

Z drugiej strony Australia wprowadziła ograniczenia w inwestycjach chińskich przedsiębiorstw. Była jednym z pierwszych krajów, które uniemożliwiły stosowanie komponentów wytwarzanych przez chińską Huawei Technologies Co. w bezprzewodowych sieciach 5G. Anulowano też przedwstępną umowę między Chinami a stanem Wiktoria, która była częścią pekińskiej inicjatywy Belt and Road, w którego ramach Chiny inwestują miliardy dolarów w projekty infrastrukturalne na całym świecie. 

„Jeśli departament obrony lub agencje bezpieczeństwa zgłaszają nowe zastrzeżenia i obawy związane z wpływem jakiegokolwiek elementu infrastruktury krytycznej na nasze bezpieczeństwo narodowe, to jako premier muszę traktować je bardzo poważnie i działać zgodnie z zaleceniami” – powiedział niedawno Scott Morrison, zapytany o sprawę dzierżawy portu Darwin. 

Tymczasem chińskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych stwierdziło, że Australia powinna przestać „zakłócać normalną wymianę i współpracę z Chinami”. „The Wall Street Journal” uzyskał ministerialne zapewnienie, że wszystkim chińskim firmom inwestującym za granicą zaleca się przestrzeganie lokalnych przepisów prawa. 

Zdaniem niektórych australijskich ekspertów ds. obrony umowa dzierżawy północnego portu jest błędem politycznym. „Darwin to jedyne miejsce w tej części kraju, gdzie można rozwinąć duże centrum morskie”, powiedział Neil James, dyrektor wykonawczy Australian Defense Association, think tanku zajmującego się bezpieczeństwem. 

W zeszłym tygodniu premier Morrison ogłosił plan modernizacji poligonów wojskowych wart 747 mln dolarów australijskich i to właśnie port Darwin miałby najprawdopodobniej obsługiwać dostawy potrzebne do realizacji tej inwestycji. 

Obecny premier Terytorium Północnego Michael Gunner powiedział, że popiera rządowy plan przyjrzenia się umowie dzierżawy portu Darwin. Dodał, że w 2015 r. jego partia – będąca wtedy w opozycji – sprzeciwiała się podpisaniu tej umowy. 

Landbridge to nie jedyny chiński inwestor zainteresowany australijską infrastrukturę portową. China Merchants Port Holdings Co. Ltd. ma 50 proc. udziałów w porcie Newcastle na wschodnim wybrzeżu Australii, będącego kluczowym węzłem eksportu węgla, a China Investment Corp. jest częścią konsorcjum, które kupiło port Melbourne w 2016 r. Niektórzy ustawodawcy federalni chcą cofnięcia także tych inwestycji. Senator Matt Canavan – członek Partii Narodowej, która należy do rządzącej koalicji – powiedział w zeszłym miesiącu, że Australia stoi w obliczu zagrożeń ze strony tego, co nazwał „agresywnym zachowaniem Komunistycznej Partii Chin”. 

Na podstawie: https://www.wsj.com/articles/australia-reviews-china-port-lease-near-us-military-outpost-11622032073

Więcej artykułów