fbpx

"Każdy rząd pozbawiony krytyki jest skazany na popełnianie błędów"

27.6 C
Warszawa
poniedziałek, 22 lipca, 2024

"Każdy rząd pozbawiony krytyki jest skazany na popełnianie błędów"

„Inwestor desk”, czy strzał w stopę?

14 czerwca media i portale ekonomiczne obiegła informacja o nowym pomyśle resortu finansów, który wedle jego szefa – Tadeusza Kościńskiego ma zachęcić strategicznych inwestorów do inwestowania w naszym kraju.

Warto przeczytać

Prawda, że brzmi dobrze? Jeśli jednak dodać, że w przysłowiowym jednym okienku będzie można zbadać, jak to eufemistycznie określono „aspekty podatkowe inwestycji”, zapala się czerwona lampka! W istocie rzecz idzie bowiem o możliwość odliczania VAT od usług finansowych. Czy w tym stanie rzeczy polskie podmioty podlegające regulacjom europejskim i krajowym, nadzorowi, czy uszczelnionym w ramach walki z tzw. mafią VAT-owską regułom podatkowym mają szansę, skutecznego, czy choćby tylko równoprawnego konkurowania?!  

Polska z racji swojego położenia, potencjału produkcyjnego, infrastruktury, czy wysoko kwalifikowanych kadr i relatywnie niskich kosztów pracy stanowi od lat miejsce inwestycji zagranicznego kapitału. To okazja do tworzenia miejsc pracy, transferu kapitału i technologii. I bardzo dobrze. Tak długo, jak długo z tytułu osiąganych tu zysków odprowadzane są podatki zasilające budżet, przestrzegane są prawa pracownicze, z czym w przeszłości różnie bywało, wreszcie budowane relacje mają charakter trwały i korzystny dla budowy kompetencji polskich firm świadczących szereg różnego rodzaju usług na rzecz inwestorów zagranicznych. Dobrym tego przykładem jest dynamicznie rozwijająca się od lat branża logistyczna, która wypromowała polskie firmy sektora transportowego do pozycji czołowego przewoźnika w Europie.  

Zdaniem ministra Kościńskiego uzyskanie interpretacji podatkowej w jednym miejscu i stworzenie sprzyjających warunków dla „funkcjonowania grup holdingowych i podatkowych grup kapitałowych” to skuteczna zachęta dla zagranicznych inwestorów. Z pewnością. Tyle tylko, że skoro w kolebce gospodarki wolnorynkowej, jaką jest bez wątpienia nasz zaoceaniczny sojusznik, obowiązują rozwiązania antytrustowe zmierzające do ograniczenia nadmiernych przywilejów i siły rynkowej, czemu chcemy płynąć pod prąd i dokąd ma to nas zaprowadzić, że o uszczupleniu budżetu i skutkach takowego trudno nie wspomnieć.  

Jak dopowiada zastępca ministra finansów Jan Sarnowski „chcemy, żeby podatkowe ramy działania holdingów w Polsce stały się jednymi z najbardziej konkurencyjnych w Unii Europejskiej”. Dodał, że „szczególną ofertę” przygotowano dla sektora finansowego i banków. Słowo „szczególna” ma w naszym języku szereg konotacji, ale zawsze oznacza rozwiązania nadzwyczajne, niestandardowe, odbiegające od powszechnie obowiązujących. Cóż szczególnego zatem się wydarzyło, co uzasadniałoby takie podejście. Argument, że osiem europejskich krajów już wdrożyło podobne rozwiązania, w tej liczbie Niemcy i Francja wydaje się chybiony.  

Dopiero zakończyliśmy ważny etap, jaki stanowiła repolonizacja sektora bankowego, który uzyskał dzięki temu właściwy balans. Zewnętrzni inwestorzy nadal są obecni w sektorze, co zapewnia jego stabilizację i niezbędne know-how, tyle że od lat to banki w Polsce stanowią huby technologiczne i znajdują się w awangardzie nowoczesnych rozwiązań cyfrowych. Relacje budowane przez lata mają charakter trwały, podczas gdy tworzenie systemu zachęt z założenia zakłada warunki do osiągania przewagi konkurencyjnej.  

Czyim kosztem? Odpowiedź na to pytanie wydaje się, aż nazbyt oczywista! Wyjaśnijmy może, że usługi finansowe są zwolnione z VAT, co wyklucza jednak możliwość odliczania VAT-u od nabywanych towarów i usług. To ma się zmienić, dając możliwość wyboru w odniesieniu do relacji B2B, z zastrzeżeniem wyłączenia sfery ubezpieczeń, co wynika z regulacji europejskich. Skoro tak istotny dla relacji gospodarczych obszar wyłączono z możliwości odliczania VAT-u, dodatkowe argumenty krytykujące takie rozwiązanie wydają się zbędne. 

Polska Spółka Holdingowa, czy koń trojański? 

Jak deklaruje resort finansów, obecnie spółki działające na europejskim obszarze gospodarczym nie płacą podatku od dywidendy pod warunkiem posiadania udziałów w spółce zależnej minimum dwa lata. Tymczasem my chcemy skrócić ten okres do roku. Co się takiego stało, w perspektywie spodziewanego napływu środków w ramach EPO, preferencji dla inwestycji wpisanych w tzw. Zielony Ład, że o Polskim Ładzie nic już nie wspominamy – aby inwestorów płacących dotąd 19-procentowy podatek (mowa o podmiotach z UE i Szwajcarii) – zwolnic z tej daniny?! Rzecz dotyczy nie tylko kontrybucji na rzecz budżetu, ale faktycznej kontroli nad tym, komu się udziały zbywa.  

W kontekście bezpieczeństwa obrotu gospodarczego, zwłaszcza w sferach wrażliwych, ma to znaczenie nie tylko ekonomiczne, a w tle pozostają wszak regulacje służące przeciwdziałaniu terroryzmowi i praniu brudnych pieniędzy. Stąd pytanie zadane w śródtytule wydaje się uzasadniać starą tezę – „strzeżcie się Greków, gdy przynoszą dary”. Nasuwa się więc kolejne pytanie. Kto i dlaczego udaje w tym przypadku Greka?! Jak bowiem informuje resort finansów: Proponujemy, aby Polska Spółka Holdingowa korzystała ze zwolnienia z CIT dla zysków ze zbycia udziałów i akcji w spółkach zależnych. To jest całkowita nowość w polskim systemie podatkowym”.  

Jakby tego było mało, proponuje się inwestorom Podatkową Grupę Kapitałową stwarzającą możliwość wspólnego rozliczania dochodów i strat przez spółki w ramach jednej grupy. To jako żywo przypomina nie tak dawne czasy, kiedy gazety pełne były anonsów o kupnie/sprzedaży spółek przynoszących straty. Właśnie wtedy budżet notował deficyty przekraczające referencyjne wartości. To rozwiązania, których skutki dawno opisano w literaturze przedmiotu. Nie przypadkiem przecież mówimy o Grecji, jako biednym kraju – bogatych ludzi.  

Warto dodać, że dotąd progiem umożliwiającym tworzenie grup kapitałowych w Polsce była minimalna wartość kapitału zakładowego dla każdej ze spółek rzędu pół miliona złotych. W zamyśle autorów projektu, który miałby wejść w życie już, w roku 2022 jest obniżenie tej granicy do kwoty 250 tysięcy złotych. Jakby tego było mało, zniesiony ma być zakaz posiadania udziałów w innych spółkach zależnych, co przecież nie ułatwi ani kontroli podatkowej, ani transparentności i przejrzystości obrotu gospodarczego. Wszak nie od dziś wiadomo, czemu sprzyja mętna woda. Dotychczas kryterium oceny decydującym o dopuszczalności przekształceń własnościowych w ramach spółek była ich rentowność. Również i ten wymóg ma zostać w zamyśle resortu finansów zniesiony?! Czy to rozwiązanie racjonalne (od greckiego ratio – rozum)?! 

Im dalej w las… 

Owe pożal się Boże „usprawnienia”, mają być rozciągnięte na małe i średnie firmy z grupy płatników VAT, gdzie kryterium udziałowe (jak informuje wiceminister Sarnowski) – ma zostać obniżone do 50 procent z dotychczasowych 75, a limit wysokości kapitału zostanie zniesiony. Czy to dość by uznać Polskę za raj podatkowy? Odpowiedź wydaje się nazbyt oczywista. Gdzie w tej przestrzeni miejsce dla firm polskich, czy nawet tych, dla których Polska jest krajem tzw. rezydencji podatkowej?  

Furda nasze obawy. Resort w swojej radosnej twórczości chce inwestorom zapewnić szybką ścieżkę obsługi, dostarczając informacji w zakresie skutków podatkowych ewentualnej inwestycji w ramach rozwiązania „Interpretacje590”. Dobrze, powie ktoś. Podobnie jest we Włoszech, czy na Słowacji. Tyle że owa interpretacja będzie miała charakter wiążący dla innych organów państwa. Co w przypadku odwołań od decyzji przetargowych na szkodę polskich podmiotów?  

Jeśli dodać, że jej moc wiążąca będzie dotyczyła okresu pięciu lat od daty zawarcia umowy inwestorskiej, z całą pewnością możemy stwierdzić, iż w przypadku kluczowych inwestycji np. w energetyce będzie „pozamiatane”. Zwłaszcza że: „»Interpretacja590« obejmować będzie nie tylko interpretację indywidualną, ale także ekwiwalent wiążącej informacji stawkowej, wiążącej informacji akcyzowej, opinii zabezpieczającej i uprzedniego porozumienia cenowego”. Na tym nie koniec, gdyż istnieje możliwość przedłużenia okresu obowiązywania wiążącej opinii poza czas w niej zakreślony.  

Puenty nie będzie. Poza apelem, by ten szkodliwy, nieprzemyślany, godzący w polski budżet i polskiego podatnika i przedsiębiorcę projekt bez zwłoki wyrzucić do kosza.

Więcej artykułów

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wpisz komentarz!
Wpisz imię