fbpx

"Każdy rząd pozbawiony krytyki jest skazany na popełnianie błędów"

16.2 C
Warszawa
niedziela, 26 maja, 2024

"Każdy rząd pozbawiony krytyki jest skazany na popełnianie błędów"

Czy fuzje branży paliwowo-energetycznej są narzędziem konsolidacji politycznej naszego regionu Europy?

Za jedno ze swoich podstawowych zadań w polityce zagranicznej, prezydent Lech Kaczyński, uważał konsolidację polityczną Europy Wschodniej oraz bezpieczeństwo energetyczne.

Warto przeczytać

W marcu 2006 roku odbył wizytę na Litwie i podczas rozmów z prezydentem Adamkusem – proponował zacieśnienie współpracy gospodarczej i politycznej, zwłaszcza na polu energetycznym i transportowym, naciskał też, aby Orlen stał się nabywcą prywatyzowanej rafinerii w Możejkach. Kolejne spotkanie na Litwie miało miejsce już w maju, w bardzo poszerzonym składzie (9 państw sąsiadujących z Rosją oraz przedstawicieli UE, USA, Niemiec, Francji, Austrii, Kanady, Norwegii, Szwecji, Wielkiej Brytanii i Węgier). Nieznana do tej pory intensywność polskiej polityki zagranicznej, skutkowała, niejako automatycznie, pogorszeniem kontaktów z Rosją i Niemcami, które uważają, iż takie podejście narusza ich interesy. Co warte odnotowania, ówczesne władze nie czyniły wiele, aby te stosunki poprawić. 

Ostatecznie polski koncern nabył pakiet kontrolny, niestety obsesyjny lęk przed polską dominacją dał o sobie znać bardzo wydatnie, utrudniając spółce funkcjonowanie. Zakup Możejek miał być elementem tzw. Polityki Jagiellońskiej oraz formą tamy dla rosyjskiej ekspansji w sektorze paliwowym. Te funkcje – w pewnym zakresie – zakup rafinerii pełnił, ale niestety jako przedsięwzięcie ekonomiczne był porażką. Zablokowanie przez Rosję dostaw rurociągiem „Przyjaźń” i liczne utrudnienia ze strony władz litewskich, kryzys roku 2008 oraz odmowa wcześniej uzgodnionej sprzedaży terminalu w Kłajpedzie, pogrzebały nadzieje na zyski z inwestycji. 

Podczas wystąpienia na szczycie Prezydentów Europy Środkowej 19 maja 2006 roku, Lech Kaczyński podnosił istotność bezpieczeństwa dostaw. Wspólna deklaracja Prezydentów po szczycie energetycznym w Krakowie z 11 maja 2007 roku jednoznacznie wskazywała nadrzędność dywersyfikacji źródeł paliw węglowodorowych, w domyśle kosztem Rosji oraz wspomnianą dywersyfikację, jako środek do budowania suwerenności ekonomicznej i politycznej. 

W bardzo skrótowej formie przedstawiłem powyżej zamierzenia i działania Prezydenta Lecha Kaczyńskiego w zakresie polityki regionalnej i paliwowo-energetycznej, teraz postaram się je skonfrontować z obecnymi działaniami decydentów odwołujących się wprost do jego zamierzeń. 

Jarosław Kaczyński udzielił kilku wywiadów w ciągu ostatniego półtora roku, w których wspierał koncepcję konsolidacji Orlenu, Lotosu i PGNiG. Kilka miesięcy temu Minister Klimatu i Środowiska ogłosił Politykę Energetyczną do roku 2040. Czy koncepcje wspierane przez prezesa partii rządzącej i przyjęty dokument strategiczny są ze sobą powiązane? W Strategii Energetycznej konsolidacja branży nie pojawia się w żadnym kontekście. Jak widać, zamierzenia rządu nie mają związku z Polityką Energetyczną. Wydaje się, że skoro prace koncepcyjne nad samym dokumentem, ale i nad konsolidacją branży paliwowo-gazowej trwały dłuższy czas, jakieś korelacje powinny się znaleźć. 

Czy zapisano w dokumencie inwestycje, które wymagałyby olbrzymiego zaangażowania finansowego, które stałoby się łatwiejsze po realizacji procesu połączeniowego? Tutaj również nie da się udzielić odpowiedzi twierdzącej. Gros inwestycji we wspomnianych branżach zasadza się na poprawie bezpieczeństwa i zakresu przesyłu ropy naftowej, paliw oraz gazu, na zwiększeniu możliwości przechowania surowca i produktów gotowych oraz dywersyfikacji dostaw, w domyśle zmniejszenia wagi zakupów w Rosji (Baltic Pipe oraz infrastruktura wewnątrzkrajowa, w tym druga nitka rurociągu północnego czy wydłużenie rurociągu z Płocka do Częstochowy, po Trzebinię).  

Biorąc pod uwagę, że Operator Gazociągów Przesyłowych GAZ-SYSTEM S.A. oraz Gas Storage Poland S.A. są jednoosobowymi spółkami Skarbu Państwa, jest mało prawdopodobne, aby podmiot, który powstanie po fuzji, wchodził w już zajęty temat, tym bardziej że GAZ-SYSTEM, będący właścicielem Terminalu LNG w Świnoujściu, jest już w trakcie kosztochłonnych inwestycji. Podobnie rzecz się ma w przypadku PERN S.A., gdzie nawet „wiodącą rolę w przesyle i magazynowaniu”, wpisano w strategię. Wspomniane inwestycje są w zakresach możliwości istniejących spółek, stąd czynnik inwestycyjny, opisany w strategii nie ma związków z samą konsolidacją branż i spółek.  

Jeżeli nowy podmiot miałby inwestować w nowe źródła energii, typu gazy syntezowe, pozyskiwanie metanu, czy budowa elektrowni gazowych, które w czasie, zanim planowane elektrownie atomowe poprawią nasz bilans energetyczny, a budowa mocy rezerwowych, względem niestabilnych źródeł OZE będzie koniecznością, odegrają kluczową rolę, to każde zasoby kapitałowe mogą być potrzebne, lecz ani w Polityce Energetycznej, ani wypowiedziach prezesa PiS nie da się zauważyć takich założeń. 

W tym miejscu spróbuję odnieść się do Lecha Kaczyńskiego, niekwestionowanego autorytetu, dla osób przeprowadzających obecny proces fuzji. O ile założenia Polityki Energetycznej skupiają się na dostosowaniu do wymagań UE oraz samym bezpieczeństwie energetycznym, to w najmniejszym stopniu, w tym dokumencie nie widać realizacji celów regionalnych. Znowu obecne działania konsolidacyjne i odnotowywana ekspansja zagraniczna, realnie nie stanowią również narzędzia polityki regionalnej, a bardziej narzędzie dominacji kapitałowo-gospodarczej, czyli tego, czego tak bardzo obawiają się nasi partnerzy z Europy Wschodniej i co stanowiło bazę dla kłopotów po zakupie Rafinerii Możejki. Wydaje się, że komponent porozumienia regionalnego i wspólnej suwerenności paliwowo-energetycznej został potraktowany po macoszemu. 

Jarosław Kaczyński powiedział, że fuzja zablokuje możliwość wrogiego przejęcia poszczególnych spółek. Rzeczywiście konsolidacja zapewni większość Skarbu Państwa w nowym podmiocie. Ten czynnik niewątpliwie dobrze komunikuje się z suwerennością sektora, którą postulował Lech Kaczyński. Komisja Europejska zażądała spełnienia 7 warunków, nazwanych „środkami zaradczymi”. W kontekście tego, o czym pisałem wcześniej, znaczenie ma zobowiązanie do zbycia 9 składów paliw na rzecz niezależnego operatora, uwolnienie większości mocy zarezerwowanych przez Lotos w niezależnych magazynach, w tym pojemności w największym terminalu przywozu paliwa drogą morską (PERN jest operatorem terminalu paliwowego w Gdyni, pracującego na potrzeby LOTOS S.A.), zbycie 389 stacji – w domyśle, Orlen nie mógłby stać się ich właścicielem. Komisja Europejska postawiła także warunek zbycia zakładów masy bitumicznej (asfaltów), co w kontekście planowanych i realizowanych inwestycji drogowych oznacza spory kłopot. W praktyce chodzi bowiem o oddanie 30 proc. rynku masy bitumicznej. Pozostałe zobowiązanie mają mniejsze znaczenie.  

Jarosław Kaczyński wspomniał również o tym, że Lotos „musiałby iść na bankructwo”. Jest faktem, że Rafineria Gdańska w bardzo niewielkiej skali prowadzi produkcję innego asortymentu niż paliwa i oleje, stąd jego możliwości rozwojowe stały się niemal zerowe. Prezes PiS zauważył również, iż fuzja „pozwoli utworzyć koncern na poziomie europejskim” oraz „może odegrać dużą rolę w budowie Międzymorza”. Te dwie przesłanki łącznie, wydają się najważniejsze. Fuzja trzech podmiotów umożliwiłaby powstanie spółki, której kapitalizacja byłaby podobna do Hiszpańskiego Repsolu, 2-krotnie mniejsza niż rosyjskich gigantów, jak Łukoil, Gazprom i Rosnieft. Nie da się ukryć, że tak duży podmiot byłby zdolny do ekspansji zagranicznej w dużo większej skali i to na najbardziej wymagającym rynku, niemieckim. Oczywiście pozycja niemieckiego Aral czy brytyjsko-holenderskiego Shell jest niezagrożona, ale można sobie wyobrazić awans z 7 na 3 miejsce.  

Problemem jest jednak co innego. Na rynku niemieckim trwa właśnie zaawansowany proces wdrażania dystrybucji wodoru oraz „tankowania” akumulatorów. Orlen posiada takich punktów ledwie kilka. Czy ta zmiana będzie „przespana” w trakcie ekspansji? – niedługo się dowiemy. Orlen posiada kilkaset stacji również w innych krajach: Czechach, Niemczech, Słowacji i na Litwie, przy czym kierunek czeski, jest decydujący. W tym miejscu warto nadmienić, że Prezes Obajtek odbył spotkania w Rumunii, gdyż szuka partnera na rynku rumuńskim oraz na Węgrzech, gdzie przygotowywana jest wymiana aktywów z MOL, które mógłby przejąć od Lotosu.  

Czy ten proces się powiedzie? Trudno orzec, Komisja Europejska nakazała „zbycie 30 proc. udziałów w rafinerii Lotos wraz z towarzyszącym dużym pakietem praw zarządczych, co da nabywcy prawo do blisko połowy produkcji rafinerii w zakresie oleju napędowego i benzyny, a jednocześnie zapewni dostęp do istotnej infrastruktury magazynowania i infrastruktury logistycznej”. Decydenci znaleźli się w tej sytuacji pod ścianą, gdyż jeżeli nie porozumieją się z MOL w sposób satysfakcjonujący, to właścicielem pakietu może stać się każdy – nawet Rosjanie. Gdyby udało się sfinalizować porozumienie z MOL (zależnego od dostaw z Rosji), to taka kooperacja wpisywałaby się w plany bezpieczeństwa energetycznego postulowane przez Lecha Kaczyńskiego. 

Zadanie wydaje się bardzo trudne oraz ambitne, ale i obarczone dużym ryzykiem, które może podważyć oczekiwane korzyści. Czy stanowi najlepszy środek do konsolidacji regionu, budowy jego suwerenności, tworzenia sieci wzajemnych powiązań, o co tak zabiegał Lech Kaczyński, zwłaszcza w świetle ostatniej polityki nowej administracji w Waszyngtonie? – możemy mieć w tym zakresie wątpliwości. 

Więcej artykułów

ZOSTAW ODPOWIEDŹ