fbpx

"Każdy rząd pozbawiony krytyki jest skazany na popełnianie błędów"

18.2 C
Warszawa
czwartek, 23 maja, 2024

"Każdy rząd pozbawiony krytyki jest skazany na popełnianie błędów"

Przed szczepionką na COVID-19 jeszcze długa droga – uważa „The Spectator”

Po miesiącach zamkniętych granic i różnego rodzaju obostrzeń wszyscy wydają się już wyczerpani pandemią koronawirusa. Utraciliśmy część swojego życia sprzed pandemii, możliwość spotkań w szerszym gronie, wyjść do pubów, klubów, restauracji, aktywnego uczestniczenia w kulturze, pracy w biurze czy innych miejscach innych niż własne mieszkanie.

Warto przeczytać

Nic więc dziwnego, że informacje o szczepionkach przeciwko COVID-19 zostały przyjęte z radością i ulgą. Pojawiła się nadzieja na powrót do normalności, podsycana jeszcze przez czołowych naukowców, między innymi Johna Bella. Ten profesor z Oksfordu, wkrótce po pojawieniu się szczepionki Pfizera, w wywiadzie dla radia BBC powiedział, że do wiosny świat wróci do przedpandemicznej normy. Brytyjczycy bardzo wyczekiwali takich wiadomości. 

Wydaje się jednak, że szczepionki są nie tylko odpowiedzią na szalejącego koronawirusa, ale także źródłem wielu pytań. Jaka ich liczba jest konieczna, by wrócić do normalności? Matt Hancock powiedział wyraźnie: „Tego nie wiemy”. I ma rację w swojej ostrożności, ponieważ skuteczność szczepionki jest mało znana. Badania wykazały, że może chronić część zaszczepionych przez siedem dni po podaniu drugiej dawki. Długotrwała odporność po szczepionce jest jednak tylko przedmiotem domysłów. 

Skuteczność szczepionki nie jest jednak tak kontrowersyjna, jak sposób jej dystrybucji i reakcji na nią. Nie mamy pewności, jak na szczepionkę reagować będą osoby starsze. To nowy rodzaj szczepionki, więc nie wiemy o nim wiele. Zdobycie odpowiednich danych jest możliwe, jednak wymaga czasu, a tego nikt już dawać nie chce.  

Często powtarza się narracja, że koronawirus to problem głównie wśród osób starszych. Jeśli więc zaszczepimy seniorów, będziemy ich chronić, a reszta będzie mogła wrócić do normalnego życia. Tymczasem nawet w takiej sytuacji miliony osób pozostaną zagrożone. Dane pokazują bowiem wyraźnie, że na terenie Anglii i Walii prawdopodobieństwo zgonu w wyniku COVID-19 jest wyższe w grupie wiekowej 45-64 lat niż u osób mających ponad 85 lat. 

Szacuje się bowiem, że w Wielkiej Brytanii żyje ponad pół miliona osób z niezdiagnozowaną cukrzycą i pięć milionów z niezdiagnozowanym nadciśnieniem. To ważne, ponieważ te dolegliwości znacząco zwiększają ryzyko powikłań po COVID-19. Podobnie jak nadwaga, która jest problemem około 63 proc. dorosłej populacji Wielkiej Brytanii. Nawet Boris Johnson przyznał, że jego waga była czynnikiem wpływającym na zaostrzenie stanu infekcji koronawirusem. „Nie bądź grubasem po pięćdziesiątce” – przestrzegał. 

A zatem w Wielkiej Brytanii miliony dorosłych osób chodzą do pracy, będąc poważnie zagrożonym przez COVID-19. Z obliczeń Urzędu Statystycznego wynika, że od końca lutego do 23 marca 3839 dorosłych obywateli Wielkiej Brytanii zachorowało na koronawirusa, a następnie zmarło w wyniku infekcji. 

Maleje też społeczne zaufanie do szczepionek. Część obywateli przyznaje, że odrzuciłaby każdą szczepionkę, która zostałaby przygotowana w dużym pośpiechu. Kolejna grupa uważa, że szczepionka nie jest im potrzebna, bo wirus nie stanowi dla nich dużego zagrożenia. Z badań londyńskiego King’s Collage wynika, że tylko 53 proc. Brytyjczyków zdecydowałoby się na przyjęcie szczepionki. 

Firma Pfizer określa skuteczność swojej szczepionki na 90 proc. Nie ma jednak pewności czy zaszczepienie chroni także przed zarażaniem wirusem, to znaczy czy po zaszczepieniu można dalej roznosić wirusa, samemu nie chorując. Byłoby to zaś konieczne do osiągnięcia odporności stadnej, szczególnie ważnej w przypadku pracowników służby zdrowia oraz domów opieki. Jeśli natomiast szczepionka tłumi tylko objawy zarażenia, nie będzie chroniła innych niezaszczepionych ludzi. Badania na małpach wykazały natomiast, że zapewnia ona jedynie ochronę przed objawami, bezobjawowe przenoszenie wirusa było nadal możliwe. 

Nie zmienia to faktu, że szczepionka Pfizera to duży krok naprzód w walce z koronawirusem. Wiemy już, że można chronić się przed COVID-19. A biorąc pod uwagę, jakie straty wyrządziła ta choroba dla społeczeństwa i gospodarki, jest to poważny sukces. Nie powinniśmy jednak uznawać jej za wybawienie, po którym wszystko wróci do normy. Dystans społeczny i maseczki najprawdopodobniej zostaną z nami jeszcze przez długi czas tak jak konieczność masowego testowania. Do końca koronakryzysu jeszcze daleko. 

Na podstawie: https://app.spectator.co.uk/2020/11/11/curb-your-enthusiasm/content.html

Więcej artykułów

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wpisz komentarz!
Wpisz imię