fbpx

"Każdy rząd pozbawiony krytyki jest skazany na popełnianie błędów"

19.5 C
Warszawa
czwartek, 23 maja, 2024

"Każdy rząd pozbawiony krytyki jest skazany na popełnianie błędów"

Lewica nienawidzi świata Zachodu, w którym żyje – stwierdza „Le Figaro”

Filozof Philippe Raynaud w wywiadzie dla „Le Figaro” rysuje perspektywę niszczenia europejskiej kultury chrześcijańskiej przez niebezpieczne, lewicowe prądy ideologiczne, co następuje także w szkołach i na uczelniach wyższych. Te ruchy sprowadzają się do wykazywania, że za całe zło tego świata odpowiedzialna jest zachodnia, rasistowska i nietolerancyjna cywilizacja.

Warto przeczytać

Najnowsze wydanie znanego w środowiskach filozofów i socjologów „Komentarza” sygnowane jest przez filozofa Philippe’a Raynauda oraz ekonomistę Philippe’a Trainara. Zawarte w nim trzy ważne artykuły autorskie koncentrują się na tematyce „dryfującego” feminizmu (Nathalie Heinich), ideologii islamolewicowości (Philippe Raynaud) oraz upadku uniwersytetów w Stanach Zjednoczonych (Arnaud Laferrère).  

Główne przesłanie wywiadu, jaki przeprowadził dziennikarz „Le Figaro” z Philippe Raynaudem, jest takie, że konieczne jest danie odporu „lewicowym dekonstruktorom”. Sprawa jest bardzo pilna, a środowiska konserwatywno-prawicowe muszą szybko przystąpić do dopracowania argumentów, które wzmocnią tych, którzy dzisiaj nie chcą poddać się lewicowej indoktrynacji i radykalnej postmodernistycznej nowomowie.  

Źle się dzieje na uniwersytetach 

W wywiadzie został wspomniany Lama Abu-Odeh, który jest obecnie profesorem prawa w Georgetown. Ten urodzony w Palestynie amerykański uczony porównuje przejęcie władzy na amerykańskich kampusach przez nową, radykalną lewicę do infiltracji uniwersytetów w krajach arabskich przez muzułmańskich fundamentalistów. Tu nie ma mowy o tolerancji czy wolności myśli. Zindoktrynowani i skrajnie zideologizowani piewcy lewicowych myśli przypominają mu nieznoszących sprzeciwu islamistów.  

Sytuacja na amerykańskich uniwersytetach i kampusach jest coraz gorsza. Niezwykle głośni i agresywni głosiciele „nowego”, w służbie coraz bardziej aktywnej mniejszości nie chcą nawet słyszeć o wolności badań oraz wolności wyrażania opinii. Również władze amerykańskich uniwersytetów jakby tego nie chciały dostrzegać i reagować, schodząc na konformistyczne pozycje.  

Philippe Raynaud zauważa, że lewicowe prądy agresywnie wdarły się do dość stabilnego świata akademickiego. Z drugiej strony władze niektórych uczelni zaczęły nawet prześladować tych profesorów, którzy nie chcą podporządkować się nowym doktrynom lewicowym. Amerykańskie uniwersytety zostały wręcz zalane falą westernofobii, krytyki wszystkiego, co wiąże się z dotychczas wypracowanymi wartościami tzw. świata zachodniego. Nie tylko one są dotknięte tą „pandemią”. We Francji, na przykład w Collège de France, ale i innych, do niedawna jeszcze normalnych szkołach, zapanowała nowa moda na dogmatykę dekolonizacji. Ogólnie rzecz ujmując, nowy dogmat bazuje na budzeniu poczucia winy w krajach, które kiedyś utrzymywały kolonie lub miały cokolwiek wspólnego z zamorskimi krainami. Zdaniem Raynauda ta mantra nawołująca do mentalnej dekolonizacji poprzedza wszelkie dyskusje na tematy migracyjne, historyczne lub filozoficzne. Dekonstruktorom zależy szczególnie na rozczłonkowaniu duchowej matrycy Zachodu. W opinii Philippe Raynauda „dewesternizacja” świata w wykonaniu lewicowych myślicieli jest faktem i należy dać głos historykom, by należycie ocenili to zjawisko (na przykład Sanjayemu Subrahmanyamowi).  

Westernofobia powstała w USA 

Zjawisko westernofobii, sprowadzającej się do krytyki wszystkiego, co wytworzyła cywilizacja zachodnia, powstało w Stanach Zjednoczonych, a nie w Europie, jak to się zwykło sądzić. Ta westernofobia pożera obecnie od wewnątrz i tak już rozbrojoną duszę amerykańskiego uniwersytetu. Amerykańska inteligencja ciągle wypomina przeszłość Stanów Zjednoczonych, które powstały z udziałem czarnych niewolników. Ten wyrzut sumienia jest jedną z podstaw westernofobii w amerykańskich szkołach.  

Dziś radykalna lewica sprzymierza się z wojującym islamem. Jednym i drugim Zachód kojarzy się tylko z niewolnictwem i koloniami. „Ten redukcjonizm jest równie nieprzekonujący, jak ten, który polega na sprowadzeniu Colberta do czarnego kodeksu, a Bonapartego do przywrócenia niewolnictwa” – mówi Philippe Raynaud.  

Ciągle mówi się tylko o niesprawiedliwościach czynionych przez Europę i Stany Zjednoczone, a podważa się liczne okropności popełnione przez wszystkich innych.  

Jak zauważa Raynaud, opinii publicznej wszczepiana jest idea, że zachodnia nieświadomość wyrządzonych historycznie krzywd wynika z ich ogromnych rozmiarów, a krzywdy te delegitymizują zachodnie roszczenia do czegokolwiek innego, niż do trwałego zniknięcia świata Zachodu z historii. 

Pośród błędnych poglądów islamolewicowości, przedstawionych przez François Hérana, profesora Collège de France, istnieje idea, że badania nad kolonialną przeszłością Francji zmuszą francuskie społeczeństwo do zaprzestania dyskryminacji kolorowych przy zatrudnianiu. Raynaud przyznaje, że istnieją oczywiście rasowe uprzedzenia, ale gorszej pozycji imigrantów na rynku pracy nie da się wyjaśnić tylko dyskryminacją. Francuzi nie są nietolerancyjni „z natury”. Badania opinii publicznej wskazują, że już dawno zwrócili uwagę na istnienie wspólnoty muzułmańskiej we Francji i wcale nie życzą sobie jej wyjazdu. Raynaud zauważa również, że francuska sekularyzacja nie wyklucza miejsca także dla islamu. Wręcz odwrotnie, zapewnia tolerancję i istnienie religii, począwszy od chrześcijańskich sal modlitewnych, aż po meczety.  

Źródło: https://www.lefigaro.fr/vox/religion/charles-jaigu-faire-face-al-occidentalophobie-20210609

Więcej artykułów

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wpisz komentarz!
Wpisz imię