fbpx

"Każdy rząd pozbawiony krytyki jest skazany na popełnianie błędów"

19.5 C
Warszawa
czwartek, 23 maja, 2024

"Każdy rząd pozbawiony krytyki jest skazany na popełnianie błędów"

Ursula von der Leyen ukarze Niemcy? „Le Point” chwali ją za odważne posunięcie

W środę rozpoczęło się prowadzone przez Przewodniczącą Komisji Europejskiej postępowanie przeciwko Niemcom. Chodzi o uchybienie zobowiązaniom państwa członkowskiego, a stawką jest ochrona wyższości prawa europejskiego.

Warto przeczytać

Przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen potrzebowała rok i miesiąc, by podjąć ten krok przeciwko państwu, z którego pochodzi. Jednak dała zielone światło do wszczęcia postępowania przeciwko jej ojczyźnie, a pośrednio także Trybunałowi Konstytucyjnemu w Karlsruhe, którego sędziowie kwestionowali zwierzchnictwo Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE). Zaniepokoiło to między innymi komisarza Didiera Reyndersa, zajmującego się wymiarem sprawiedliwości. Prowadził on wielomiesięczną kampanię na rzecz równego traktowania Niemiec.

Chodzi o to, że 5 maja 2020 r. sąd w Karlsruhe zakwestionował ważność polityki zakupu papierów wartościowych Europejskiego Banku Centralnego, PSPP (Program Zakupów Sektora Publicznego), mimo że zatwierdził ją już Trybunał Sprawiedliwości UE. Był to niebezpieczny incydent dla prawa europejskiego. Podobnie postąpiła już Polska, kwestionując orzeczenia TSUE i wzywając swoje sądy do ignorowania jego orzecznictwa.

Nawet Francja…

Także francuska Rada Stanu zaczęła naginać swoje relacje z TSUE. Chodzi o wyrok z 21 kwietnia 2021 r. dotyczącego gromadzenia danych osobowych, które nie do końca zgodne jest z prawem europejskim. Co prawda nie jest to odstępstwo tak wyraźne, jak wyrok z 5 maja 2020 r. w Karlsruhe, ale i ono zostało zauważone przez Komisję Europejską.

Prawo europejskie jest jednym z fundamentów Unii Europejskiej. Gdyby odstępstwa w rodzaju sądu w Karlsruhe pozostały bezkarne, działania takie mogłyby się rozprzestrzeniać i prowadzić do powolnego rozpadu jedności prawnej. Już niedługo premier Węgier Wiktor Orbán mógłby uznać, że wyroki TSUE nie mają wiążącego wpływu na węgierskie sądy.

Merkel została ostrzeżona

Ursula von der Leyen zaznaczyła swoją niezależność od kancelarii Angeli Merkel. To także delikatny moment dla Niemiec, w których właśnie ruszają kampanie wyborcze. Angela Merkel nie jest zadowolona z wszczęcia postępowania przez Komisję w sprawie uchybienia zobowiązaniom państwa członkowskiego, ale nie może być nim zaskoczona – była ostrzegana od kilku miesięcy. Natomiast Peter Gauweiler, były członek CSU, wyraził swoje oburzenie taką postawą Komisji Europejskiej, ale też rządu niemieckiego, który powinien – jego zdaniem – bronić „niemieckiej tożsamości konstytucyjnej”, odrzucając europejski środek zaradczy.

Głos zabrał także Markus C. Kerber, który złożył apelację przeciwko EBC przed niemieckim Trybunałem Konstytucyjnym. Jego zdaniem artykuł 4 Traktatu UE zobowiązuje Unię do poszanowania prawa konstytucyjnego państw członkowskich. Nie ma do końca racji, ponieważ artykuł 4 tak naprawdę głosi, że „Unia szanuje równość państw członkowskich wobec traktatów, jak również ich tożsamość narodową, nieodłączną od ich podstawowych struktur politycznych i konstytucyjnych, w tym w odniesieniu do autonomii lokalnej i regionalnej, tożsamości narodowej”. Gdybyśmy przyjęli taką interpretację, jakiej chce Kerber, zarzuty wobec Niemiec byłyby bezzasadne, ale oznaczałoby to, że każde państwo członkowskie będzie interpretować prawo europejskie w swoim najlepszym interesie, wyrządzając szkodę innym państwom członkowskim. Oznaczałoby to ostateczny rozpad Unii.

Ostatni ruch Andreasa Voßkuhle

W sądzie w Karlsruhe zdania są podzielone. Składa się on z 16 sędziów, ale jest też podzielony na dwie izby (lub dwa „senaty”, jeśli trzymać by się niemieckiego nazewnictwa), każda liczy po ośmiu sędziów. Izba zajmująca się prawami podstawowymi (Verfassungsbeschwerden) nigdy nie zakwestionowała orzecznictwa TSUE. Problem powstał w drugiej izbie zajmującej się kontrolą standardów (Normenkontrollverfahren). To Andreas Voßkuhle, jej prezes, bronił zwierzchnictwa sądu w Karlsruhe nad TSUE. 22 czerwca 2020 r. opuścił jednak szeregi tego sądu, po tym, jak urzędował w nim przez ostatnie 12 lat. Majowe orzeczenie było jego „pożegnaniem” albo – jak mogą stwierdzić złośliwcy – „wyjściem z hukiem”. Jego stanowisko zajęła 51-letnia Astrid Wallrabenstein, znana między innymi z reprezentowania Zielonych w 2014 r. podczas jednej ze spraw Snowdena. To właśnie Zieloni zaproponowali jej kandydaturę jako następczynię Andreasa Voßkuhle. Rada Federalna zaakceptowała ją jednogłośnie 15 maja 2020 r. Ma ona diametralnie odmienne podejście od swojego poprzednika.

Zapewne niedługo się przekonamy, czy sąd w Karlsruhe dostosuje się do orzecznictwa TSUE. Na razie rozbrzmiewa ostrzeżenie Komisji Europejskiej: „Ilekroć sąd zlekceważy orzecznictwo TSUE, będziemy wszczynać postępowanie w sprawie uchybienia zobowiązaniom państwa członkowskiego”.

Więcej artykułów

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wpisz komentarz!
Wpisz imię