fbpx

"Każdy rząd pozbawiony krytyki jest skazany na popełnianie błędów"

18.2 C
Warszawa
czwartek, 23 maja, 2024

"Każdy rząd pozbawiony krytyki jest skazany na popełnianie błędów"

Wiele hałasu o nic? Szum medialny i propozycje zmiany zasad procesu koncesyjnego

Tytuł szekspirowskiej komedii pomyłek kojarzy się nieodparcie z inicjatywą grupy posłów zmierzającą do nowelizacji Ustawy o radiofonii i telewizji w części dotyczącej procesu koncesyjnego. W spawie zabrali już głos wszyscy przedstawiciele mediów mainstreamowych – w tej liczbie sami zainteresowani.

Warto przeczytać

Monika Olejnik – jedna z twarzy stacji, w której interes jakoby przywołany projekt uderza – zaprezentowała dla poparcia swojej ostrej w formie krytyki projektu poselskiego fragmenty rozmowy, którą w roku 2002, przeprowadziła z braćmi Lechem i Jarosławem Kaczyńskimi. Głos w sprawie zabierali przedstawiciele ambasady USA w Polsce, rzecznik Departamentu Stanu naszego najważniejszego sojusznika, a nawet laureatka nagrody Pulitzera Anne Appelbaum. 

Przypomnijmy więc, że TVN, TVN24 i TVN24bis, to kanały należące do amerykańskiej stacji Discovery, największego jak dotąd amerykańskiego inwestora w Polsce, przy czym rzecz dotyczy nie tylko rynku medialnego, lecz sumarycznej wartości inwestycji. Wnioski koncesyjne trafiły do KRRiT w ubiegłym roku i dotąd nie zapadła w tej sprawie decyzja, podczas gdy koncesja dla kanału informacyjnego TVN24 wygasa już 26 września. 

Zgodnie z informacją przekazaną przez Teresę Brykczyńską, rzecznik Krajowej Rady – przedmiotem analiz jest zgodność wniosku z art.35 Ustawy o Radiofonii i Telewizji, określającym warunki uczestnictwa podmiotów zagranicznych w spółkach posiadających koncesję. W tym miejscu warto przytoczyć opinię medioznawcy z Uniwersytetu Warszawskiego – prof. Tadeusza Kowalskiego, który na gruncie obecnie obowiązującego prawa nie widzi podstaw do decyzji odmownej w przedmiocie wniosku o przedłużenie koncesji. Tylko i aż tyle, gdy idzie o fakty. 

Pokuśmy się jednak na moment o spekulacje z gatunku; co by było, gdyby… Jeśli założyć, że projekt noweli zakładający wyłączenie z możliwości ubiegania się o koncesję podmiotów właścicielskich spoza europejskiego obszaru gospodarczego oraz spółek zależnych zostanie przyjęty, to prawo nie działa wstecz. Wystarczy zatem, by decyzja KRRiT zapadła na dzień przed złożeniem podpisu przez Pana Prezydenta i na dzień przed wygaśnięciem dotychczasowej koncesji. Skąd zatem teza, że projekt nowelizacji nazwano już nawet „Lex TVN”?! 

O sprawę pytano Przewodniczącego Rady, który nie odnosząc się wprost do projektu, bowiem nie analizował szczegółowo jego treści, wspomniał o możliwości odstąpienia od procesu koncesyjnego w przypadku nadawców korzystających z platform satelitarnych. W takim przypadku Rada – zdaniem Witolda Kołodziejskiego – ograniczyłaby się jedynie do rejestracji. Wróćmy jednak ze sfery spekulacji i przypuszczeń do faktów i ładu regulacyjnego. Pomińmy przy tym przywoływane przez Monikę Olejnik wypowiedzi braci Kaczyńskich, jako że miłośnicy „Kropki nad I” dotrą do nich na własną rękę, poza tym w roku 2002 odnosiły się one do nieporównanie innego ładu medialnego i regulacyjnego. 

Nie zmienia to faktu, że jak wielokrotnie potwierdzał wicepremier Jarosław Kaczyński „media niepolskie powinny być w naszym kraju rzadkim wyjątkiem”. Nie ulega wątpliwości, że w obecnych realiach TVN taki wyjątek stanowi, a jak uczy nas ludowa mądrość – wyjątki jedynie potwierdzają regułę. Owa reguła nie jest przy tym polską spécialité de la maison.

Koncentracja własności w mediach z perspektywy Rady Europy i Unii Europejskiej

W ramach zjawiska koncentracji własności w mediach wyodrębnia się jego trzy specyficzne rodzaje: koncentrację horyzontalną, wertykalną oraz skośną (tzw. cross-ownership). Pierwszy typ dotyczy powiązań kapitałowych i własnościowych pomiędzy podmiotami tego samego rynku (np. pomiędzy nadawcami telewizyjnymi). 

Koncentracja wertykalna dotyczy powiązań pomiędzy nadawcami, producentami i dystrybutorami. Koncentracja skośna dotyczy natomiast powiązań pomiędzy podmiotami różnych rynków medialnych (np. prasa, radio i telewizja). Przyjęcie odpowiednich przepisów antykoncentracyjnych pozostaje domeną państw po tym, jak nie powiodły się próby stworzenia spójnego europejskiego mechanizmu gwarantującego pluralizm mediów.

Rekomendacja Komitetu Ministrów Rady Europy nr R(99)1

Rada Europy w sposób szczególny zajmuje się monitorowaniem przestrzegania zasady wolności słowa, a co się z tym wiąże także pluralizmu w mediach. Z tego powodu jeszcze w 1999 roku powołana została Międzyrządowa Grupa Specjalistów ds. Pluralizmu w Mediach (MMS-PL). Wynikiem jej prac była Rekomendacja Komitetu Ministrów Rady Europy nr R(99)1 na temat środków mających na celu promocję pluralizmu w mediach. 

Dokument zaleca państwom członkowskim rozważenie wprowadzenia uregulowań mających na celu przeciwdziałanie koncentracji, która zagraża pluralizmowi w mediach zarówno na ogólnokrajowym, regionalnym, jak i lokalnym poziomie. Rada Europy rekomenduje także, aby państwa członkowskie zdefiniowały specjalne progi, które określą maksymalny wpływ pojedynczej firmy lub grupy medialnej w ramach jednego lub kilku sektorów medialnych. Tego rodzaju progi mogą przybierać formę maksymalnej oglądalności (słuchalności) lub też bazować na obrocie lub dochodzie firm komercyjnych. Możliwe jest także wprowadzenie progów ograniczających udział kapitałowy. 

Te różne sposoby definiowania progów mogą być ze sobą łączone. Rada Europy nie określa, na jakim poziomie powinny być określone wspomniane progi. Zgodnie z Rekomendacją decyzja o sposobie oraz wartości progu jest decyzją, która powinna być podjęta na poziomie narodowym, biorąc pod uwagę wielkość i specyfikę rynku. Dokument podkreśla istotną rolę regulatora rynku odpowiedzialnego za wydawanie koncesji dla nadawców komercyjnych i który podejmując decyzje koncesyjne, powinien kierować się zasadą pluralizmu.

Raport na temat Różnorodności Mediów w Europie H/APMD(2003/001)

Kolejna inicjatywa Rady Europy związana z pluralizmem mediów jest powołanie 2000 roku Panelu ds. Różnorodności Mediów (AP-MD), którego zadaniem był monitoring różnorodności i pluralizmu w mediach. Wynikiem prac tej grupy ekspertów było opracowanie w grudniu 2002 roku raportu na temat Różnorodności Mediów w Europie (Media Diversity in Europe H/APMD(2003/001). Raport dokonuje przeglądu europejskich, jak również państwowych mechanizmów działających na rzecz zachowania pluralizmu mediów. Dokument podkreśla, iż prawo konkurencji nie jest wystarczającym narzędziem chroniącym zasadę pluralizmu. Według autorów tego opracowania niezbędnym jest stosowanie specyficznych środków antykoncentracyjnych. Zadaniem prawa konkurencji jest bowiem zapewnienie warunków właściwego funkcjonowania wolnego rynku. 

Te mechanizmy, istniejące zarówno na poziomie europejskim, jak i państwowym, często mają pozytywny wpływ na zachowanie pluralizmu mediów, jednak nie są wystarczające. Autorzy raportu dostrzegli ponadto, że w większości państw uznaje się kontrolowanie więcej niż 1/3 rynku telewizyjnego (bez względu na przyjęte kryteria) za przekroczenie górnej granicy. 

Innymi słowy, minimalnym poziomem pluralizmu jest posiadanie przynajmniej trzech nadawców ogólnokrajowych. Raport ponadto uznaje za mało realne ustanowienie jednego, spójnego europejskiego mechanizmu gwarantującego pluralizm mediów. Kwestia ta pozostaje w gestii państw członkowskich, ze względu na duże różnice pomiędzy poszczególnymi rynkami narodowymi.

Jak to robią w USA?

16 listopada 2017 roku doszło w USA do przewrotu na skalę kopernikańską w zakresie regulacji rynku medialnego. Otóż tego dnia Federalna Komisja Łączności zniosła obowiązujący od 40 lat zakaz koncentracji mediów. W Stanach Zjednoczonych obowiązywał wprowadzony w 1975 roku zakaz tzw. cross-ownership, zgodnie z którym, żadna firma nie mogła posiadać więcej niż jednego typu medium w danym stanie. Tej wagi decyzja leży w USA, w gestii pięciu ludzi powoływanych przez prezydenta za aprobatą Senatu. Federalna Komisja Łączności zatrudnia 1688 pracowników i dysponuje budżetem 388 mln USD. Ma liczne kompetencje regulacyjno-kontrolne, (w tej liczbie) w zakresie przydzielania częstotliwości i koncesji, a także inicjatywy ustawodawczej. Powstała jeszcze w roku 1934 na podstawie Communication Act – ustawy o środkach łączności i początkowo odpowiadała za sferę komunikacji telegraficznej i radiowej. 

Regulator rynku medialnego w USA uzasadniał swoją decyzję tym, że w dobie powszechnej cyfryzacji utrzymywanie takich ograniczeń nie ma większego sensu. Co więcej, jak wskazywali członkowie FCC, należało poluzować regulacje, ponieważ i tak mało komu udaje się dorównać, zasięgiem globalnym gigantom jak Google i Facebook, które rozdają karty na medialnym rynku ponad granicami państw, regulacji czy narzędzi fiskalnych. 

Konkluzji nie będzie. Na to bowiem za wcześnie w kontekście terminów, możliwych scenariuszy i decyzji, które pozostają w gestii niezależnego organu, jakim jest Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji. Na razie więc teza, że poza szumem medialnym, z którym mieliśmy poprzednio do czynienia w związku z pomysłem na opodatkowanie przychodów z reklam, to „wiele hałasu o nic” – pozostaje wciąż w mocy.

Więcej artykułów

ZOSTAW ODPOWIEDŹ