fbpx

"Każdy rząd pozbawiony krytyki jest skazany na popełnianie błędów"

8.2 C
Warszawa
poniedziałek, 15 kwietnia, 2024

"Każdy rząd pozbawiony krytyki jest skazany na popełnianie błędów"

Jak Chiny przejęły władzę nad Hongkongiem – analizuje „Le Figaro”

Od założenia Komunistycznej Partii Chin minęło sto lat, ale w końcu jej przywódca Xi Jinping zmył dawną hańbę, w jaką popadł Hongkong. To za jego rządów żelazna pięść partii objęła dawną brytyjską kolonię, którą Wielka Brytania otrzymała od dynastii Qing na mocy nierównych traktatów, które mocarstwa zachodnie narzuciły Królestwu Środka pod koniec pierwszej wojny opiumowej. Zasada „jeden kraj, dwa systemy”, pochodząca z 1997 r., gdy państwo chińskie przejmowało władzę nad Hongkongiem, przestała obowiązywać w ubiegłym roku, kiedy ChRL uchwaliła nową ustawę o bezpieczeństwie narodowym.

Warto przeczytać

„To koniec Hongkongu, jaki świat znał wcześniej” – przewidywał po uchwaleniu tego prawa Joshua Wong. Już po roku okazało się, że miał rację. Obecnie ten młody prodemokratyczny aktywista przebywa w więzieniu. Jest jedną ze 114 osób, które – jak podają władze Hongkongu – zostały aresztowane za łamanie prawa. Kolejne 64 zostały postawione w stan oskarżenia. Niedawno zaczęły się pierwsze procesy. Prowadzą je trzej specjalnie wybrani sędziowie, nie ma ławy przysięgłych. W ocenie Pekinu wprowadzona ustawa przywróciła stabilność w regionie, w którym w 2019 r. doszło do fali protestów. Zdaniem krytyków wprowadzenie ustawy o bezpieczeństwie narodowym to koniec wspomnianej wcześniej zasady „jeden kraj, dwa systemy”, która miała obowiązywać do 2047 r. Obecnie nie ma żadnego buforu pomiędzy Chinami a Hongkongiem.

Centrum antychińskich protestów było Causeway Bay. Obecnie, kiedy stulecie Chińskiej Partii Komunistycznej zbiega się z 24. rocznicą przekazania terytorium, w zatoce panuje spokój. Nad jego zachowaniem czuwa ponad 10 tys. policjantów, wysłanych przez Pekin, by tłumili każdy sprzeciw.

Podpisana w 1997 r. umowa retrocesyjna dawała Hongkongowi pewną autonomię. Na wyspie panowała kapitalistyczna gospodarka, a także system prawny i polityczny różniący się od tego, jaki rozwinął się w Chinach kontynentalnych. Hongkong miał własną ustawę zasadniczą, na której mocy funkcjonowały wolne media, legalne były też demonstracje.

Ten przyczółek wolności stał się w ciągu 20 lat poważanym centrum finansowym. Chiny nadal postrzegały Hongkong jako część swojego terytorium, lecz zobowiązały się do poszanowania jego względnej autonomii przez 50 lat. Zresztą wraz z rozwojem Hongkongu niektórzy komentatorzy spodziewali się, że Chiny zauważą relację między wartościami demokratycznymi a dobrobytem i postanowią przynajmniej część z tych wartości zaimplementować we własnym systemie. Nadzieje na to budził Xi Jinping, obejmując władzę w 2012 r., gdyż w powszechnej opinii uchodził za pragmatyka. Okazało się jednak, że jest przeciwnie – Xi to nacjonalistyczny maoista, którego celem stało się osłabienie niezależności Hongkongu i umocnienie władzy Chin na wyspie.

W dokumencie wydanym w 2014 r. Chiny deklarowały sprawowanie „pełnej jurysdykcji” nad Hongkongiem. Sformułowanie to łatwo mogło ujść uwadze wśród wielu innych, niegroźnych i usypiających czujność twierdzeń. Zamiary Pekinu były jednak jasne. Domagano się pełnej kontroli i tłumienia wszelkiego politycznego nieposłuszeństwa.

Stało się to w tym samym roku, kiedy na ulicach Hongkongu swoją obecność akcentował demokratyczny ruch „parasolek”, domagający się wolnych wyborów lokalnego rządu. Wtedy Pekin zgodził się na „demokratyczne” wybory pod warunkiem, że mieszkańcy będą wybierali spośród wyznaczonych przez Pekin kandydatów, z których każdy poprzysiągł lojalność Partii Komunistycznej.

W 2019 r. w Hongkongu wybuchły spontaniczne protesty w wyniku przyjęcia ustawy pozwalającej na ekstradycję do Chin. Zostały brutalnie stłumione, jednocześnie stając się pretekstem do wprowadzenia Ustawy o bezpieczeństwie narodowym. Wprowadzono ją 30 czerwca 2020 r., przy czym zrobił to rząd chiński, bez udziału parlamentu Hongkongu.

Na mocy ustawy aresztowano wielu demokratycznych aktywistów oraz wydawców gazet, odebrano majątki, zwolniono pracowników administracyjnych, nawet przeredagowano szkolne podręczniki, by wychwalały wielkość Chin i Partii Komunistycznej. Sprzeciwianie się polityce Pekinu jest teraz zagrożone więzieniem, co zmieniło zupełnie status Hongkongu. Demonstracje stały się nielegalne, a działacze opozycji albo zostali aresztowani, albo uciekli za granicę. Młodzież przechodzi reedukację w komunistycznym duchu, a w społeczeństwie zaszczepiana jest praktyka potępiania wszelkich przejawów nielojalności wobec Partii.

Więcej artykułów

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wpisz komentarz!
Wpisz imię