fbpx

"Każdy rząd pozbawiony krytyki jest skazany na popełnianie błędów"

18.2 C
Warszawa
czwartek, 23 maja, 2024

"Każdy rząd pozbawiony krytyki jest skazany na popełnianie błędów"

Dwa światy, dwie strategie, jeden cel

Bezprecedensowe wyzwanie, jakim jest bez wątpienia pandemia koronawirusa oraz jej konsekwencje w sferze ekonomicznej, wygenerowało potrzebę stworzenia kompleksowego planu uzdrowienia zarówno polskiej gospodarki, jak i relacji społecznych w okresie wychodzenia z pandemii. Mało kto wie, że „Polski Ład” – bo o tej strategii oczywiście mowa – miał swego poprzednika blisko 80 lat temu. Zadanie, podobnie jak dzisiaj, było szczególne, wszak celem było wskrzeszenie państwa polskiego po zakończeniu niemieckiej okupacji.

Warto przeczytać

Twórcami strategii, przygotowywanej w latach 1940 – 1944, byli prof. Stefan Bryła, genialny konstruktor, twórca między innymi warszawskiego budynku „Prudentialu” i pierwszego w historii świata spawanego mostu w Maurzycach nieopodal Łowicza oraz inż. Witold Gokieli, działacz niepodległościowy i projektant, przed II wojną światową związany z polskim przemysłem zbrojeniowym. Przygotowane przez nich opracowanie obejmować miało czas wskrzeszania państwa polskiego przez okres 10 lat po zakończeniu działań wojennych. 

Twórcy dokumentu w jednoznaczny sposób wypowiedzieli się o przynależności Polski do sojuszy i struktur zachodnich, wskazując jako aliantów naszego kraju USA, Wielką Brytanię i Francję. Przyjęto też założenie, że z II wojny światowej Polska wyjdzie w gronie zwycięzców, a to z kolei oznaczałoby najpewniej utrzymanie granic na Wschodzie – choć o relacjach polsko-sowieckich w nowych realiach dokument nie wspomina – a równocześnie przejęcie w ramach reparacji wojennych ziem zachodnich, analogicznie jak to się stało po 8 maja 1945 roku. 

O ile pod względem relacji międzynarodowych, jak i terytorium, Polska co do zasady miała powrócić do uwarunkowań sprzed okupacji, wzbogacona dodatkowo o obszary znajdujące się wcześniej pod administracją niemiecką, to prawdziwa rewolucja objąć miała ustrój gospodarczy kraju. Nie miała ona rzecz jasna przebiegać w formie zorganizowanej grabieży mienia, jakiej dopuściły się komunistyczne władze, niemniej również koncepcja bezrefleksyjnego powrotu do stosunków własnościowych w przemyśle czy rolnictwie sprzed II wojny światowej nie była zamysłem twórców projektu. 

Zwracali oni uwagę, iż działania pewnej części przemysłowców czy dużych właścicieli ziemskich lat międzywojnia pozostawiały wiele do życzenia, zarówno jeśli chodzi o efektywne wykorzystanie mocy produkcyjnych, jak i relacje z zatrudnionymi. W pierwszej fazie, obejmującej odtwarzanie administracji polskiej i wskrzeszanie kraju ze zniszczeń wojennych, kontrola nad zasobem przemysłowym i rolnym przypaść miała w udziale komisarzom. Ich działania miałyby oczywiście charakter tymczasowy, do chwili wypracowania mechanizmów umożliwiających bądź to przywrócenie własności prywatnej, bądź też utworzenie przedsiębiorstw państwowych lub też podmiotów funkcjonujących w innej formie organizacyjnej, jak choćby spółdzielnie.

Podstawą funkcjonowania polskiej gospodarki w zamyśle Stefana Bryły i Witolda Gokieliego miał być szeroko rozumiany samorząd gospodarczy, w którym swą reprezentację mieliby zarówno przedstawiciele prywatnych właścicieli, pracowników, jak i administracji publicznej, w postaci polityków. Strategia wskazywała jednocześnie, iż ci ostatni nie mogą przejąć kontroli nad powstającym samorządem gospodarczym, stąd stanowiska kierownicze w pojęciu twórców opracowania mieliby piastować przedstawiciele innych środowisk. 

Analogiczne struktury do samorządu gospodarczego miałyby zostać utworzone dla branży Agro, jak też dla przedsiębiorstw produkcyjno-handlowych. Wiele miejsca w dokumencie poświecono relacjom społecznym, w szczególności w obszarze pracodawca – zatrudniony. Odcinając się od komunistycznej wizji walki klas i dyktatury proletariatu, autorzy strategii zwracali uwagę na prawa przynależne robotnikom, jak też zapewnienie im możliwości rozwoju zawodowego oraz godziwego wynagrodzenia. W tym ostatnim przypadku Stefan Bryła i Witold Gokieli zaproponowali odstąpienie od prostego modelu, w którym stawki wypłacane zatrudnionym są prostą pochodną liczby przepracowanych godzin, sugerując stosowanie bardziej wyrafinowanych instrumentów motywacyjnych oraz powiązanie ich z rezultatami, osiąganymi przez całe przedsiębiorstwo. 

Efektem wdrożenia tych wszystkich założeń miała być przyspieszona industrializacja kraju – wartość produkcji przemysłowej miała zwiększyć się trzykrotnie, przy wzroście udziału zatrudnienia w branży produkcyjnej z 17 proc. w roku 1939 do około 30 proc. 

Wspominając założenia odbudowy polskiej gospodarki sprzed blisko 80 lat, które z uwagi na powojenny układ sił i znalezienie się Polski w sowieckiej strefie wpływów nigdy nie miały szans na ucieleśnienie, nasuwa się analogia do obecnego „Polskiego Ładu”, będącego również propozycją uzdrowienia gospodarki po poważnym wstrząsie, jakim w tym przypadku okazał się COVID-19. Rzecz w tym, że to jedna z nielicznych analogii, jakie łączą wspomniane dwa przedłożenia. Należy bowiem pamiętać, iż sytuacja po 1945 roku była skrajnie odmienna od tej, z jaką mamy do czynienia dzisiaj. Abstrahując nawet od istotnej zmiany granic państwa polskiego, wówczas mieliśmy do czynienia ze stratami ludzkimi na poziomie 6 mln osób, co stanowiło 22 proc. całego społeczeństwa. Z tą hekatombą nijak nie da się porównać kilkudziesięciu tysięcy ofiar COVID-19, a przecież trzeba pamiętać, iż czysto fizycznemu wyniszczaniu polskiego społeczeństwa towarzyszył wszechpotężny lęk, kreowany przez zbrodnicze działania okupanta, który istotnie oddziaływał na kondycję psychiczną poważnej części ludności. Także i w tym przypadku obawy, towarzyszące rozprzestrzenianiu się wirusa miały charakter absolutnie nieporównywalny.

Wielką niewiadomą pozostaje poziom strat materialnych, poniesionych przez Polskę podczas II wojny światowej w sytuacji, gdyby nasz kraj znalazł się w zachodniej strefie wpływów, co było warunkiem wdrożenia koncepcji odbudowy, sprzed ośmiu dekad. Pozostaje, wszakże bezdyskusyjne, iż nawet w najlepszym dla Polski scenariuszu, czyli przy utrzymaniu całokształtu terytorium sprzed roku 1939 i przyłączeniu Ziem Zachodnich i Północnych, startowalibyśmy z całkiem innego poziomu niż obecnie, i to znowu niezależnie od ostatecznego bilansu pandemii po jej opanowaniu. 

Okres okupacji niemieckiej i radzieckiej to nie tylko idące w setki miliardów zniszczenia substancji materialnej i ludzkiej, ale również kompletna dezorganizacja państwa, tak w sferze administracji publicznej, jak i prywatnego biznesu czy organizacji pozarządowych. Funkcjonujące w podziemiu, niezwykle prężne organizacje konspiracyjne musiałyby przejść poważną metamorfozę, żeby stać się oficjalnymi organami niepodległego i suwerennego państwa, podobnie zresztą poważnym wyzwaniem była odbudowa, a w zasadzie budowa na nowo „trzeciego sektora”, w tym samorządów gospodarczych, na które tak stawiali Bryła i Gokieli. 

Tymczasem pandemia COVID-19 w żadnym stopniu nie naruszyła ciągłości funkcjonowania państwa, a przyspieszone przez aktualny kryzys upowszechnienie nowoczesnych form komunikacji elektronicznej sprawiło, że kontakt pomiędzy obywatelami czy przedsiębiorcami w licznych obszarach stał się wręcz łatwiejszy – wiele spraw można załatwić dziś online, w trybie 24/7, bez wychodzenia z domu. 

Także i sektor prywatny, choć w wielu segmentach rynku boleśnie dotknięty pandemicznymi obostrzeniami, przechodzi przez czas pandemii w relatywnie dobrej kondycji, na co istotny wpływ mają środki pomocowe, uzyskiwane w ramach kolejnych „tarcz antykryzysowych” bądź innego rodzaju ulg i odroczeń, w rodzaju moratoriów na spłatę zobowiązań kredytowych. 

Wskutek owych czynników polska gospodarka znajduje się w dobrej kondycji nawet w zestawieniu z innymi państwami Unii Europejskiej, a bezrobocie w naszym kraju wykazuje wręcz najniższy poziom w całej Wspólnocie. Fakt ten sprawia, iż w obecnej sytuacji nie wchodzi w grę ani tworzenie zarządów komisarycznych dla poszczególnych przedsiębiorstw czy całych branż, ani też potrzeba przekształceń własnościowych podmiotów, które w zdecydowanej większości funkcjonują na zasadach analogicznych jak przed wybuchem pandemii – a przecież to był podstawowy element koncepcji planu odbudowy sprzed 80 lat. 

Znacznie więcej podobieństw wskazać można w obszarze praw pracowniczych, gdzie z jednej strony mamy do czynienia z polityką podatkową ukierunkowaną na osoby o mniejszych i średnich dochodach (segment „Uczciwa praca – godna płaca”) a z drugiej, z gwarancjami należytego zabezpieczenia społecznego (segment „Złota jesień życia”).  

Zestawiając obydwie strategie, należy też wziąć pod uwagę całkiem nowe wyzwania, których ani Stefan Bryła, ani Witold Gokieli, ani w ogóle nikt z ówcześnie żyjących analityków przewidzieć nie mógł. Mowa tu choćby o kryzysie klimatycznym i wywołaną przezeń potrzebą transformacji energetycznej czy też postępującą robotyzacją, określaną już mianem czwartej rewolucji gospodarczej. Problemy te znalazły swe odzwierciedlenie w takich segmentach „Polskiego Ładu” jak „Dekada rozwoju”, „Czysta energia – czyste powietrze”, „Dobry klimat dla firm” czy „CyberPoland 2025”. 

Pewną, choć dość odległą analogią w przypadku strategii Bryły i Gokielego jest perspektywa skokowego uprzemysłowienia Polski, ale już np. kwestie ochrony środowiska czy troski o czystość powietrza nie były wówczas w ogóle uwzględniane i to w skali globalnej. Tym, co bez wątpienia łączy obydwa przedłożenia, jest nacisk na wdrażanie innowacji w polskiej gospodarce. Wychodząc z jakiegokolwiek kryzysu czy to spowodowanego wojną, czy też innymi czynnikami, należy wszak pamiętać o tym, by nie wpaść w pułapkę średniego rozwoju.

Więcej artykułów

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wpisz komentarz!
Wpisz imię