fbpx

"Każdy rząd pozbawiony krytyki jest skazany na popełnianie błędów"

18 C
Warszawa
czwartek, 23 maja, 2024

"Każdy rząd pozbawiony krytyki jest skazany na popełnianie błędów"

Chiny poszerzają swoje wpływy gospodarcze i dyplomatyczne, także na zachód – ocenia „Le Point”

Oczy zachodnich mediów i polityków zwrócone są na działania Chin, na Tajwanie i wyspach na Morzu Chińskim. Tymczasem Chiny coraz silniej rozwijają swoje wpływy w Azji Środkowej i na Bliskim Wschodzie, co zbyt łatwo nam umyka, a może mieć poważne konsekwencje.

Warto przeczytać

Niesamowity wzrost gospodarczy Chin jest jedną z najbardziej wyraźnych cech współczesnych czasów. Nic zatem dziwnego, że rośnie także agresja polityki zagranicznej Xi Jinpinga. Chiny chcą rozszerzyć swoje wpływy, przejmując kontrolę nad archipelagami i strefami ekonomicznymi na Morzu Południowochińskim. 

Jednak, kiedy uwaga mediów koncentruje się na tym obszarze, powinniśmy pamiętać, że w przeszłości Chiny spoglądały chciwie głównie na własny zachodni horyzont, czyli Azję Środkową i dawny Jedwabny Szlak, aż po Bliski Wschód. Ten region został ostatnio opisany przez Daniela Markeya w książce „China’s Western Horizon: Beijing and the New Geopolitics of Eurasia” („Zachodni horyzont Chin. Pekin i nowa geopolityka Eurazji”). Autor przekonuje, że zachodni obserwatorzy i komentatorzy, a przede wszystkim mocarstwa chcące konkurować z Chinami, powinny zwrócić uwagę na działania tego państwa właśnie na tych obszarach, w przeciwnym razie mogą tam stracić swoje wpływy dyplomatyczne.

Chiny stosują inną taktykę niż na przykład USA i Związek Radziecki w czasach zimnej wojny. Opierają swoją potęgę i przewagę nie na dyplomacji, a na ekonomii – angażują kolejne podmioty w zależności ekonomiczne i dzięki temu mogą wywierać presję. Poprzez inwestycje infrastrukturalne, przemysłowe i surowcowe rozwija się chińska gospodarka, ale też strefa wpływów.

Nowe wyzwania w polityce zagranicznej

Poprzez Azjatycki Bank Inwestycji Infrastrukturalnych (AIIB), stworzony jako alternatywa dla zdominowanych przez USA międzynarodowych organizacji gospodarczych, Chiny mogły dokonać inwestycji między innymi w Pakistanie, Kazachstanie czy Iranie. W Pakistanie zainwestowano najpierw w port Gwadar, dzięki czemu Pekin wszedł od razu między elity polityczne tego kraju. Pakistan chciał dzięki współpracy z Chinami osiągnąć przewagę w swojej rywalizacji z Indiami, więc szybko zakupił od Pekinu myśliwce, czołgi oraz strategiczne systemy obrony.

Wcześniej Chiny nie angażowały się w konflikty między swoimi sąsiadami, próbowały pozostać neutralne. Pakistan zmienił tę strategię, gdy Chiny postanowiły wesprzeć rządzącą partię, narażając się separatystom z plemienia Baloch. I ponownie: nie chodziło tu o dyplomację, a ekonomię, bo na terenie plemienia Baloch leży wspomniany port Gwadar. Jednak przekonanie o wsparciu Pakistanu w rywalizacji z Indiami sprawiło także, że te ostatnie zacieśniły swoje relacje ze Stanami Zjednoczonymi.

Jeszcze większym wyzwaniem wydaje się Kazachstan. Już w starożytności część jego terytorium znajdowała się pod panowaniem Chin. Choć to zamierzchłe czasy, w XXI wieku chińskie inwestycje w Kazachstanie doprowadziły do narastającej sinofobii i zamieszek na tym tle, w 2016 roku. Ustąpienie prezydenta Nursułtana Nazarbajewa w 2019 roku i słaba gospodarka kraju nieco zmieniły krajobraz i nastawienie do Chin i ich pieniędzy – zwłaszcza w obrębie przemysłu naftowego. Można powiedzieć, że chińskie inwestycje podtrzymują kazachstańską gospodarkę. Chiny są jednak ostrożne, ponieważ duże wpływy w tym kraju ma również Rosja, a antagonizowanie Rosji nie leży w interesie Pekinu.

Trudne wybory

Nawet Kazachstan nie jest tak trudnym partnerem, jak Iran. W zasadzie jest wiele powodów, dla których Irańczycy przyjaźnie spoglądają na Pekin: przeprowadzenie skutecznej reformy gospodarczej bez reformy politycznej to świetny wzór dla panującego w Iranie reżimu autorytarnego. Chiny nie przejmują się też tym, że Iran łamie prawa człowieka, chętnie sprzedają im broń i systemy obronne. Wydatki Iranu w Chinach wzrosły 24-krotnie w od 2001 do 2014 roku, równolegle do różnych amerykańskich sankcji nakładanych na ten kraj.

Problem w tym, że o Arabii Saudyjskiej i jej relacjach z Chinami moglibyśmy powiedzieć praktycznie to samo – to także autorytarny reżim zapatrzony w przemiany gospodarcze i strategię utrzymania władzy Pekinu, a przy okazji klient na chińską broń. Jednak Arabia Saudyjska i Iran pozostają w nieustannym, bardzo silnym konflikcie. Ma on wymiar niemal absurdalny. Każda interakcja Chin z jednym z tych państw jest postrzegana jako działanie na szkodę drugiego z nich. To zdecydowanie ogranicza możliwości działania.

Widać jednak rozwój militarny Chin w tym regionie. W 2015 roku Pekin uruchomił pierwszą bazę wojskową w Republice Dżibuti. Wydaje się, że podobne działania w Pakistanie, a może nawet w Iranie mogą zdestabilizować region. Zachodnie mocarstwa uzależnione są w dużej mierze od dostaw ropy naftowej z tego obszaru, a Chiny mogą próbować przejąć kontrolę nad tym rynkiem w ten czy inny sposób. 

Daniel Markey próbuje odnieść tę sytuację przede wszystkim do Stanów Zjednoczonych. Uważa, że obecny układ nie jest, aż tak problematyczny. To prawda, że Chiny odgrywają rolę antagonizującą w Azji Środkowej, Południowej oraz na Bliskim Wschodzie i nie wydają się mieć dyplomatycznych ambicji, by wyciszać konflikty, ale – podobnie jak Stany Zjednoczone – zależy im na zwalczaniu terroryzmu i propagowaniu wzrostu gospodarczego, a na podejmowanych przez Chiny projektach infrastrukturalnych mogą skorzystać także i amerykańskie firmy.

Trzeba się z tym liczyć

W tym kontekście zrozumiałe jest twierdzenie Markeya, że Stany Zjednoczone nie powinny przeciwdziałać Chinom za każdym razem, gdy te podejmują realizację jakiegoś projektu czy inwestycji na terenie Azji Środkowej lub Bliskiego Wschodu. Oczywiście część z nich może uzależniać państwa od Chin, jak pożyczki udzielane krajom afrykańskim, które obecnie bardzo im doskwierają ze względu na stopy procentowe. Mogą też dotyczyć obszarów, w których to Stany Zjednoczone chciałyby przodować – jak edukacja czy ekologia. Jednak Chiny chętnie podejmują walkę z terroryzmem, choć w ich opinii terrorystami są także ujgurscy separatyści.

Pora pogodzić się z tym, że w XXI wieku Chiny odgrywają i odgrywać będą istotną rolę w światowych stosunkach gospodarczych, a przez to także dyplomatycznych. Będą też coraz bardziej istotnym elementem kalkulacji strategicznych wszystkich państw, w tym także (a może przede wszystkim) Stanów Zjednoczonych. I chociaż problemy na Morzu Chińskim są istotne, to wargo skupić się także na sytuacji na zachodnim horyzoncie chińskim, na którym Pekin (i inne państwa) spotykają zarówno wyzwania, jak i możliwości. Dla zachodnich mocarstw – w tym Stanów Zjednoczonych – istotne będzie określenie i wykorzystanie chińskich słabości w tamtejszej polityce.

O czym warto pamiętać

Wzrost gospodarczy i ekspansja wpływów dyplomatycznych Chin doprowadził do ich rosnącego zaangażowania na wschodzie – okolicach Morza Południowochińskiego. Daniel Markey zauważa, że chińskie zaangażowanie narasta także na zachodzie. Upomina Stany Zjednoczone i inne mocarstwa, że nie przykładają wystarczającej uwagi do działań Chin, prowadzonych między innymi w Iranie, Pakistanie czy Kazachstanie. To oczywiście złożona gra, ponieważ demokratyczne kraje Zachodu muszą naprzemiennie współpracować i rywalizować z Chinami w tym regionie. Nie powinny jednak pozwolić sobie na utratę wpływów na rzecz Pekinu.

Więcej artykułów

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wpisz komentarz!