fbpx

"Każdy rząd pozbawiony krytyki jest skazany na popełnianie błędów"

18 C
Warszawa
czwartek, 23 maja, 2024

"Każdy rząd pozbawiony krytyki jest skazany na popełnianie błędów"

Dekret prezydenta Bidena wymierzony w firmy Big Tech – donosi „The Wall Street Journal”

Biały Dom wystosował dekret do amerykańskich agencji regulacyjnych, którego celem jest zaostrzenie polityk stosowanych wobec dużych platform technologicznych, aby ograniczyć wzrost ich potęgi.

Warto przeczytać

Nowy pomysł amerykańskiego prezydenta Joe Bidena dotyczący konkurencji skierowany jest do dużych firm technologicznych. Może on zmienić sposoby prowadzenia działalności. Jednak realizacja tego pomysłu zależeć będzie od agencji rządowych, a wprowadzenie zmian w życie, może zająć nawet kilka lat. Na pierwszym froncie walki stanie zapewne Federalna Komisja Handlu, która już od jakiegoś czasu ma na celowniku firmy Big Tech.

Prezydent Biden zachęcił agencje regulacyjne, takie jak Federalna Komisja Handlu (FTC) do przyjęcia nowej polityki zmierzającej do powstrzymania rozrostu dużych platform technologicznych, takich jak Amazon, Google czy Facebook. To jednak trudne zadanie dla FTC, będącego głównym amerykańskim regulatorem handlu w sieci.

Niektórzy komentatorzy wskazują, że FTC ma problemy z nadążaniem za nieuczciwymi praktykami w internecie, zwłaszcza gdy chodzi o takie zagadnienia, jak prywatność użytkowników, duże zbiory danych czy fuzje technologiczne. Jednak problemy te wynikają przynajmniej częściowo z różnych decyzji Kongresu, który podcinał skrzydła agencji w latach 70. i 80., stawiając na deregulację. Teraz Biały Dom oczekuje na skuteczne działania. 

Rebecca Kelly Slaughter, jedna z komisarzy FTC, odpowiedziała na Tweeterze: „[Jestem] bardzo podekscytowana »EO@POTUS« w sprawie konkurencji; to ambitny program, który pomoże naszym rynkom lepiej funkcjonować i stworzyć bardziej sprawiedliwą gospodarkę dla wszystkich ludzi – zwłaszcza pracowników, społeczności zmarginalizowanych, przedsiębiorców, małych firm”.

Branży technologicznej broni między innymi Gary Shapiro, dyrektor naczelny Stowarzyszenia Technologii Konsumenckich, do której należą m.in. Apple, Facebook i Google. Nie zgadza się on z postulatami Białego Domu. Jego zdaniem w obecnym kształcie branża jest konkurencyjna i dynamiczna. „Elementy tego rozporządzenia zagrażają naszemu globalnemu przywództwu i ciężko wywalczonemu sukcesowi” – powiedział Shapiro, odnosząc się w szczególności do analizy przeszłych fuzji i przejęć. „Zakaz przejęć ograniczy kapitał wysokiego ryzyka, zaszkodzi przedsiębiorcom i małym firmom oraz zmniejszy konkurencyjność naszej gospodarki”.

Największe amerykańskie firmy technologiczne, w tym Microsoft, Amazon, Apple, Google i Facebook, nie skomentowały do tej pory prezydenckiego rozporządzenia, choć w przeszłości zwykle broniły swoich praktyk, podkreślając, że działają na korzyść konsumentów.

Biały Dom zachęca między innymi FTC do zmiany zasad dotyczących gromadzenia danych użytkowników. To daleko posunięty postulat, który może znacząco wpłynąć na duże platformy internetowe, z czego zresztą Biały Dom dobrze zdaje sobie sprawę, pisząc w informacji, że „wiele modeli biznesowych dużych platform zależy od akumulacji [nadzwyczajnych] ilości wrażliwych danych osobowych i powiązanych danych”.

FTC miałoby także sformułować zasady zakazujące „nieuczciwych metod konkurencji na rynkach internetowych”. Chociaż dyrektywa nie jest wymierzona w konkretne firmy i nie wyszczególnia ich w swojej treści, wiadomo, że chodzi między innymi o Google, Apple czy Amazona, które od dłuższego czasu są na celowniku organów regulacyjnych, ponieważ ich działalność daje im coraz większą władzę.

Biały Dom podkreślił, że wielkie firmy tego typu „mogą zobaczyć, jak sprzedają się produkty małych firm, a następnie wykorzystać te dane do wprowadzenia własnych konkurencyjnych produktów”, a także „wyświetlać własne produkty w bardziej widoczny sposób niż produkty małych firm”. Administracja Bidena jest też zaniepokojona tym, jak firmy Big Tech wykupują firmy, w których dostrzegają przyszłą konkurencję. W ciągu ostatniej dekady „największe platformy technologiczne nabyły setki firm – w tym rzekome »wrogie przejęcia«, mające na celu wyeliminowanie potencjalnego zagrożenia konkurencyjnego” – napisano w oświadczeniu Białego Domu.

Agencje regulacyjne miałyby teraz sprawdzać proponowane umowy, zwłaszcza te, które dotyczą wykupienia potencjalnej konkurencji. Chodziłoby również o zwrócenie większej uwagi na te fuzje, których przedmiotem jest także gromadzenie danych poprzez oferowanie bezpłatnych produktów i naruszanie prywatności użytkowników. 

Przewodnicząca FTC Lina Khan i szef wydziału antymonopolowego Departamentu Sprawiedliwości Richard A. Powers we wspólnym oświadczeniu powiedzieli: „Planujemy wkrótce wspólnie przeprowadzić przegląd naszych wytycznych dotyczących fuzji w celu ich aktualizacji, aby odzwierciedlić rygorystyczne podejście analityczne zgodne z obowiązującym prawem”.

Swoje oświadczenie wystosowała także TechNet, sieć menedżerów i inwestorów technologicznych. Ich zdaniem planowane zmiany mogłyby szkodzić konsumentom, a także zniechęcać do innowacji. „Narażają na niebezpieczeństwo usługi, z których konsumenci korzystają, aby wysyłać wiadomości i dzwonić do bliskich, uzyskiwać wskazówki dojazdu, kontaktować się z pracownikami służby zdrowia, korzystać z treści online – w tym informacji i treści edukacyjnych – i wiele więcej” – uznał Carl Holshouser, wiceprezes TechNet.

Kolejnym postulatem Białego Domu, wysuniętym wobec FTC, jest stworzenie przepisów uniemożliwiających ograniczenie konkurencji poprzez uniemożliwianie korzystania z niezależnych warsztatów naprawczych lub dokonywania napraw urządzeń we własnym zakresie. Takie przepisy dotknęłyby producentów ograniczających możliwości naprawy urządzeń – tak robi między innymi Apple ze swoimi iPhonami: jeśli naprawiasz je poza punktami wskazanymi przez producenta, tracisz gwarancję.

Dekret uwzględnia też zachowania firm telekomunikacyjnych świadczących usługi internetowe. Zauważono, że aż 200 milionów mieszkańców USA mieszka na obszarach, gdzie działa jeden lub dwóch dostawców szybkiego internetu, co skutkuje zawyżaniem cen usług znacznie powyżej średnich cen rynkowych z obszarów o większej konkurencyjności dostawców.

Należy się jednak spodziewać, że opracowanie zasad wdrażania poszczególnych regulacji będzie „długim procesem, który ostatecznie zakończy się sporem sądowym”, przyznał Robert Kamiński z firmy badawczej Capital Alpha Partners.

Więcej artykułów

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wpisz komentarz!
Wpisz imię