fbpx

"Każdy rząd pozbawiony krytyki jest skazany na popełnianie błędów"

18 C
Warszawa
czwartek, 23 maja, 2024

"Każdy rząd pozbawiony krytyki jest skazany na popełnianie błędów"

O tym, kto się boi Giorgii Meloni i o próbach zjednoczenia włoskiej prawicy, pisze „La Vanguardia”

Matteo Salvini, lider Ligi Północnej, robi wszystko, by udowodnić, jest ona najważniejszą włoską prawicową partią. Zaproponował ostatnio „federację”, mającą zjednoczyć parlamentarzystów z jego ugrupowania, a także z Forza Italia Silvio Berlusconiego i innych liberalnych ugrupowań centroprawicowych.

Warto przeczytać

Jednym słowem, chodzi o parlamentarzystów popierających obecny rząd Mario Draghiego. Oficjalnie mówi się, że federacja jest tworzona po to, by stać się główną grupą w parlamencie i zyskać większe znaczenie we władzach wykonawczych. Jest to istotne w sytuacji, gdy w ramach planu naprawy mają zostać podjęte decyzje o historycznych reformach, odkładanych od dziesięcioleci…

Powstrzymać Meloni

W gruncie rzeczy chodzi jednak o coś innego – Salvini dąży do odizolowania Giorgii Meloni, która jest liderem skrajnie prawicowej partii Bracia Włosi, niepopierającej Draghiego. 

Na dodatek, Meloni, w sondażach zbliża się do Salviniego. Jej ugrupowanie ma już tylko dwa punkty straty do lidera w sondażach.

Smaczku dodaje fakt, że prawicowe partie: Bracia Włosi, Liga i Forza Italia, tworząc koalicję wyborczą, przyjęły zasadę, że ta, która uzyska największą liczbę głosów w wyborach powszechnych, wybiera kandydata na premiera. Według ostatnich sondaży, Bracia Włosi z poparciem 19,3 proc. depczą po piętach Lidze mającej 21,5 proc. głosów. Jeśli poparcie dla tej skrajnie prawicowej partii będzie rosło w takim tempie jak ostatnio – Meloni, koalicjantka Vox, ma szansę zostać pierwszą kobietą piastującą urząd premiera Włoch.

Salvini twierdzi, że jego propozycja nie dotyczy połączenia partii lub aneksji, ale „współpracy”. „Przydałoby się również, aby Draghi i kraj mieli jeden głos, z których każdy zachowałby własną tożsamość. Razem wygrywamy” – mówił. Jednak ta „współpraca” może nie dojść do skutku, gdyż nie wszystkim przypadła do gustu. Podzieliła nie tylko Forza Italię – Mara Carfagna i Mariastella Gelmini sprzeciwiły się połączeniu grup – ale nie spodobała się też, niektórym innym ugrupowaniom.

Gdyby jednak doszło do stworzenia takiej wspólnej grupy parlamentarnej, Salvini zyskałby szansę zaprezentować się jako pierwsza siła w Parlamencie. Dziś jest nią Ruch Pięciu Gwiazd, zwycięzca ostatnich wyborów. Gdyby Salvini dogadał się z Forza Italia, posunąłby się na drodze do umiarkowania, na której się już wcześniej znalazł, popierając Draghiego. Potwierdziłoby to też jego dążenie, aby formacja wylądowała w Europejskiej Partii Ludowej. Jeśli zaś chodzi o Silvio Berlusconiego, federacja dałaby szansę obecnym posłom i senatorom na utrzymanie pracy, w sytuacji bardzo prawdopodobnej porażki wyborczej.

Jedna partia Berlusconiego

84-letni Berlusconi ma jednak swoje plany i dąży do ich realizacji już od lat. Chciał zjednoczenia wszystkich prawicowych ugrupowań w stylu Ludu Wolności, ale marzy mu się pójść nawet o krok dalej i stworzyć jedną „włoską centroprawicową partię”, na wzór brytyjskich torysów czy amerykańskich republikanów. Salviniemu proponującemu jedynie federację, ten pomysł nie odpowiada. „W rzeczywistości Berlusconi nic nie zyskuje na tej federacji. Wątpię, czy będę prowadzić więcej kampanii wyborczych” – prognozuje politolog Lorenzo Castellani z Luiss University.

Jednak projekt Salviniego może dać iluzję odzyskania sił byłemu premierowi Włoch, dochodzącemu do zdrowia po covidzie i długiej hospitalizacji, w swojej rezydencji. Wciąż wierzącemu, że ma szansę zostać prezydentem Republiki, pomimo wszystkich skandali prawnych, które ma na swoim koncie. Jednak to nie on jest kandydatem Salviniego na ten urząd, tylko Mario Draghi.

Więcej artykułów

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wpisz komentarz!
Wpisz imię