fbpx

"Każdy rząd pozbawiony krytyki jest skazany na popełnianie błędów"

14.3 C
Warszawa
wtorek, 27 lutego, 2024

"Każdy rząd pozbawiony krytyki jest skazany na popełnianie błędów"

Polska może stać się potęgą piwowarską

Polscy piwowarzy, nawiązując do najlepszych tradycji, budują nowy przemysł. Wbrew rozpowszechnianym mitom, nasi przodkowie nie okowitą stali, ale właśnie piwnymi wyrobami. Tradycja produkcji piwa nie zaginęła nawet za zaborców, a wręcz rozkwitła tuż przed I Wojną Światową, by potem (po chwilowym załamaniu) podnieść się już w II Rzeczpospolitej i współtworzyć nową gospodarkę we współczesnej Polsce.

Warto przeczytać

Polska może poszczycić się dziś tym, że jest po Niemczech drugim, największym producentem piwa ze słodu w Europie, a na świecie już czternastym eksporterem wyrobów piwnych. Eurostat podał, że w 2019 r. za granicę sprzedaliśmy 3,9 mld litrów piwa. Co dziewiąte piwo w Unii Europejskiej zostało więc wyprodukowane w Polsce – zauważa Polski Instytut Ekonomiczny (PE) w swoim najnowszym badaniu. I tu, rzec można, mamy hit!  Jednocześnie jesteśmy 4. w Unii producentem piwa bezalkoholowego, z produkcją sprzedaną w wysokości blisko 165 mln litrów rocznie. 

Wzrost znaczenia modnego nie tylko u młodzieży, ale i u kierowców oraz kobiet w ciąży piwa bezalkoholowego, jest iście imponujący. W okresie tylko trzech lat, od 2017 do 2020 roku, zagraniczna sprzedaż liczona w litrach wzrosła o ok. 125 proc. (z 18,7 mln litrów w 2017 r., do 42 mln litrów w 2020 r.). W tym samym okresie wartość eksportu napojów piwnych zwiększyła się aż o 200 proc. (z 7,8 mln euro do 23,3 mln euro). Według PIE, w 2020 r. udział Polski w światowym eksporcie piwa słodowego wyniósł 1,6 proc. i był o 0,3 pkt proc. wyższy niż rok wcześniej, a eksportu piwa ze słodu wzrósł aż o 13,1 procent (w porównaniu z 2019 rokiem). 

Piwo bezalkoholowe jest mniej znane w wielu krajach zachodnich. Naszym producentom dobrze udało się wykorzystać rynkową lukę. Polskie piwo jest do dostania (łatwego zakupu lub trzeba dołożyć jednak trochę do niego wysiłku) w ponad 60 krajach świata. Jeśli chodzi o Europę, to sama Francja odbiera od nas połowę dostaw (49,6 proc.). Eksportujemy też napoje piwne na Węgry oraz do Włoch i chociaż oba te kraje znane są zdecydowanie bardziej z produkcji wina, konsumenci muszę przecież mieć wybór.

Kto jeszcze kupuje nasze piwa? Ważnymi nabywcami polskich piw w zeszłym roku byli… Holendrzy, którzy sami są krajem znanym z dobrych wyrobów piwowarskich (zakupili 14,3 proc. wartości polskiego eksportu) oraz Niemcy, ten sam argument (12,1 proc.). Na trzeciej pozycji uplasowali się Włosi (8,5 proc.). W pierwszej dziesiątce największych odbiorców polskiego piwa ze słodu znalazły się też kraje pozaeuropejskie, takie jak: Korea Południowa, Chiny i USA – wskazuje GUS.

„Szczególnie dynamicznie rośnie sprzedaż piwa słodowego do Chin – w 2020 r. jej wartość była ponad czterokrotnie większa niż rok wcześniej” – czytamy w komentarzu gusowskim do badania rynku, w tym segmencie.

Jesteśmy poważnym eksporterem, ale się nie zamykamy

Większość polskiego piwa jest dystrybuowane na rynek wewnętrzny. Polacy zawsze bardzo lubili ten napój, teraz wręcz go kochają. Bo co ugasi tak dobrze pragnienie w upalny dzień, jak nie piwo właśnie? Trochę jednak importujemy, by zwiększyć ofertę na sklepowych półkach. Trzeba jednak wiedzieć, że sprowadzamy cztery razy mniej piwa do Polski, niż z Polski wywozimy. W 2020 roku zaimportowano ok. 106 mln litrów piwa słodowego o wartości 68,5 mln euro oraz ok. 3 mln litrów piwa bezalkoholowego wartego 2,6 mln euro.

Jakie zagraniczne piwa akceptują Polacy? Wskazują na to kierunki importowe. Najwięcej piw zagranicznych „ciągniemy” z Czech, które to piwa zawsze cieszyły się dobrą opinią polskich konsumentów (ok. 36 proc. całości dostaw). Następne z Niemiec, które też są lubiane (29 proc.) oraz – co ciekawe – z Meksyku (14 proc.). Ten ostatni fenomen można wytłumaczyć dużą popularnością szczególnie jednego piwa typu pils, o „koronowanej” nazwie. 

Wróćmy jednak do naszego przeboju eksportowego. Konsumpcja piwa bezalkoholowego z roku na rok rośnie, tak za granicą, jak i w Polsce. Polska tu nie odstaje od innych krajów, w naszym kraju wręcz tworzy się moda na piwa bezalkoholowe oraz smakowe.

Te dobre wyniki cieszą. Szczególnie w kontekście tego, że rynek piwa w Polsce wraz z sektorem hotelarsko-gastronomiczym – HoReCa, przechodził trudne chwile w czasie ostatniego lockdownu. Dopiero teraz, po odmrożeniu gospodarki i wraz z upałami odrabia swoje straty.

Rynek wewnętrzny ożył

Sektor HoReCa przeżywał — szczególnie w zeszłym roku — naprawdę trudne momenty. Musiano zamykać lokale gastronomiczne i to praktycznie z dnia na dzień. Sanepid szalał i wlepiał wszystkim otwartym placówkom kary, bardzo chętnie także mniejszym browarom i sklepikom firmowym, które nie chciały się zamknąć. Efektem było zatrzymanie sprzedaży i gromadzenie się zapasów towarów, w tym piw rzemieślniczych, które najlepiej smakują zazwyczaj wtedy, gdy są świeże. Na szczęście nasze browary dość szybko uruchomiły działania, które pomogły polskiej gastronomii ograniczać ogromne straty wynikające z lockdownu gospodarki – przede wszystkim sprzedaż z dowozem, która jest nie zawsze dobrze postrzegana przez urzędników. Kryzys udało się przetrwać, chociaż bywały już bardzo trudne chwile. 

Urzędnicy i decydenci powinni na przyszłość pamiętać, że piwo to nie tylko browary. To również gastronomia, mały i duży handel, usługi transportowe i wiele innych branż powiązanych z jego wytwarzaniem i dystrybucją.

Dziś prężnie rozwijają się znowu w Polsce browary kraftowe (inaczej: rzemieślnicze), a paleta piw pod bardzo różne gusta stale rośnie. Od czasu wybuchu piwnej rewolucji w Polsce w 2011 r. stają się one coraz bardziej popularne. Polskie browary kraftowe warzą piwa z hazy IPA na czele, ale także stouty i pastry soury oraz pilsy.

Nawiązanie do tradycji

Już w dwudziestoleciu międzywojennym działało w Polsce kilkadziesiąt browarów. Przed wojną spożywano przede wszystkim piwa jasne, w najrozmaitszych odmianach. Polacy pili pilsnery, koźlaki i piwa marcowe. Szczególnie ceniono piwa takich browarów jak Okocim, Browar Książęcy w Tychach oraz oczywiście Żywiec, ale także Browar Lwowski oraz produkty Warszawskich Zakładów Haberbusch i Schiele, które zasłynęły z wprowadzenia na rynek ciężkiego piwa typu bawarskiego. W plebiscycie Muzeum Historii Polski na najbardziej znane i solidne przedwojenne marki piwo H&S zajęło trzecie miejsce – po samolotach „Łoś”, i pistoletach „ViS”.

Oczywiście marki browarów, a tym bardziej poszczególnych piw potrzebują czasu, by zaistnieć, a potem utrwalić się w pamięci konsumentów. Polski przemysł piwowarski jest na najlepszej drodze do tego, by dołączyć do światowej czołówki.

Więcej artykułów

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wpisz komentarz!
Wpisz imię

Najnowsze artykuły