fbpx

"Każdy rząd pozbawiony krytyki jest skazany na popełnianie błędów"

18 C
Warszawa
czwartek, 23 maja, 2024

"Każdy rząd pozbawiony krytyki jest skazany na popełnianie błędów"

Miasteczko, które dzięki akcjom Coca-Coli stało się najbogatszym w Stanach Zjednoczonych – historia z „El Economista”

Quincy to niewielkie amerykańskie miasteczko. Leży na północy Florydy, mieszka w nim mniej niż 7000 osób. Na pozór niczym nie wyróżnia się spośród setek tysięcy podobnych amerykańskich miasteczek. Jednak to tu wydarzyła się historia, która sprawiła, że to miasteczko stało się najbogatsze w kraju. Nadal mieszka w nim ponad pięćdziesięciu milionerów. Doszło do tego dzięki Coca-Coli i pewnemu bankierowi.

Warto przeczytać

Bankierem tym był Mark Welch Munroe, ale mieszkańcy Quincy nazywają go zwykle Pan Pat lub Tata Pat. Był zwykłym bankierem, tyle że w 1919 roku postanowił zainwestować fundusze w akcje wchodzącej właśnie na giełdę Coca-Coli. Kupił je po 40 dolarów za sztukę.

Choć dzisiaj wydaje się to dobrą inwestycją, niedługo po zakupie wcale na taką nie wyglądała. Firma produkująca napój miała problemy z dostawcami cukru, a także rozlewniami. Odbiło się to na jej wynikach finansowych, a wartość akcji spadła do 19 dolarów, czyli mniej niż połowy pierwotnej wartości. Pat wiedział jednak, że cola to popularny napój i nie może upaść, uznał to za okazję i kupił jeszcze więcej akcji.

Munroe rozpoczął też coś, co można określić mianem prywatnej kampanii. Namawiał miejscowych rolników, by też inwestowali w akcje Coca-Coli. Pożyczał im nawet pieniądze. Wielu poszło za jego radą, zwłaszcza w roku 1922, w którym okoliczne pola tytoniu obrodziły wyjątkowo dorodnie. Od tego czasu mieszkańcy Quincy sukcesywnie inwestowali w producenta coli.

Sytuacja na giełdzie Stanów Zjednoczonych pod koniec lat 20. była bardzo zła. Gospodarka upadała, rosło bezrobocie, sporo firm bankrutowało. Coca-Cola też odczuła Wielki Kryzys, ale w skali, która obecnie wydaje się niemal śmieszna. W 1929 roku wyniki sprzedaży spadły tu bowiem o 2%. Majątek firmy wynosił wtedy 6 milionów dolarów, była ona w pełni wypłacalna i nie miała żadnych długów. Dzięki temu nawet w obliczu gospodarczego krachu Coca-Cola mogła wypłacać dywidendy swoim akcjonariuszom. Już wtedy stanowiło to niemal wybawienie dla wielu mieszkańców Quincy.

Kiedy gospodarka Stanów Zjednoczonych zaczęła wychodzić z kryzysu, a wraz z nią giełda – ceny akcji Coca-Coli poszybowały w górę. Quincy zostało najbogatszym miasteczkiem USA, jeśli brać pod uwagę średni majątek mieszkańca. Majątki przynajmniej 67 osób przekroczyły milion dolarów, a pokaźne fortuny dziedziczone były przez dzieci i wnuki, z których spora część została w mieście do dziś.

Więcej artykułów

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wpisz komentarz!
Wpisz imię

<