fbpx

"Każdy rząd pozbawiony krytyki jest skazany na popełnianie błędów"

16.2 C
Warszawa
niedziela, 26 maja, 2024

"Każdy rząd pozbawiony krytyki jest skazany na popełnianie błędów"

Recenzja książki „Wojna cieni”

O znaczeniu złamania kodu Enigmy dla losów wojny nie trzeba nikogo przekonywać, jednak wiele faktów pozostaje wciąż mało znanych. W swojej nowej książce związanej z tą tematyką izraelski dziennikarz i historyk Gershom Gorenberg proponuje inne, ciekawe podejście do historii dekryptażu niemieckiej maszyny szyfrującej.

Warto przeczytać

Pisarz koncentruje się na walkach w Afryce Północnej, które zakończyły się ostatecznie klęską dowodzonego przez Erwina Rommla Panzergruppe Afrika. Gorenberg próbuje odpowiedzieć na pytanie, jak to możliwe, że będąc tak blisko ostatecznego pokonania Aliantów, zdobycia Egiptu i „rozcięcia” Imperium Brytyjskiego na pół, słynny „Lis Pustyni” przegrał w lipcu 1942 r. bitwę pod El-Alamein i ostatecznie całą kampanię?

Izraelski historyk wykonał imponującą pracę, gromadząc ogromną liczbę danych zarchiwizowanych w placówkach brytyjskich, izraelskich, niemieckich, włoskich i amerykańskich wraz z osobistymi dokumentami dotyczącymi najważniejszych postaci historycznych opisywanych wydarzeń.

Jak argumentuje Gorenberg, wyjaśnienie zagadki niespodziewanej porażki niemieckich wojsk w Afryce tkwi nie tyle na polu walki, ile w działaniach wywiadu. Aby to zrozumieć, trzeba pojąć czym konkretnie była Enigma i jak wielkim osiągnięciem było złamanie jej kodu.

To stworzone tuż po I wojnie światowej urządzenie początkowo służyło głównie do zastosowań cywilnych, z czasem jednak zostało z powodzeniem przysposobione przez wojsko. Skuteczny dekryptaż przepuszczanych przez maszynę informacji był  przynajmniej w teorii  praktycznie niemożliwy. Posiadała ona gigantyczną liczbę możliwych ustawień, bo aż 10¹¹⁴ (jedynka ze 114 zerami). Stosowano wersję z trzema wirnikami posiadającymi zachodzące na siebie koła zębate z 26 zębami i zapadkami, gniazdem przewodów, lampkami oraz klawiaturą. Każde naciśnięcie klawisza przesuwało pierwsze koło o jedną pozycję, a dopiero po wpisaniu 26 znaków drugi wirnik także zmieniał położenie o jeden ząbek. Tak samo działo się w przypadku trzeciego wirnika  kiedy drugi wykonał pełny obrót, następowało jego jednostkowe przesunięcie. Oznaczało to, że aby wszystkie rotory wróciły do ustawienia początkowego, potrzeba było ponad 17 tys. naciśnięć klawisza. (dokładnie 26x25x26, ponieważ drugi z wirników wykonywał tzw. podwójny krok, co było wynikiem specyfiki konstrukcji). 

Dopiero wówczas wszystkie trzy koła ustawiały się z powrotem w pierwotnych pozycjach. W procedurze wstępnej transmitowano informacje o ustawieniu wirników, zgodnie z którymi odbiorca miał ustawić swoją maszynę. Następnie wysyłany był właściwy szyfrogram. Wiadomość wstępna także była zakodowana zgodnie z kluczem dziennym. Taka ilość zabezpieczeń dała Niemcom złudne poczucie bezpieczeństwa. Jednak błędy ze strony szyfrantów oraz luki w procedurach pozwoliły w latach 30. polskim kryptologom  Marianowi Rejewskiemu, Henrykowi Zygalskiemu oraz Jerzemu Różyckiemu, na dekryptaż Enigmy. Wykorzystując podwójny atak  lingwistyczny i matematyczny (w przeciwieństwie do Brytyjczyków czy Francuzów, którzy próbowali jedynie ataku lingwistycznego opartego o szukanie regularności językowych) zdołali oni odkryć sposób szyfrowania maszyny i przy pomocy stworzonych w tym celu urządzeń, zwanych bombami kryptologicznymi dokonywać skutecznego dekodowania.

Jeszcze przed wybuchem wojny Niemcy zmienili sposób szyfrowania, a na budowę kolejnych kilkudziesięciu bomb kryptologicznych zabrakło już czasu i środków. Z osiągnięć i metod polskich naukowców skorzystali Brytyjczycy, których zespół kierowany przez genialnego matematyka Alana Turinga stworzył centrum kryptologiczne w Bletchley Park.

Jak to trafnie ujął Gorenberg w swojej książce, „Enigma wydawała się nie do pokonania, ale jej podstawową wadą był fakt, że zbudowali ją ludzie, więc inni ludzie mogli ją złamać”. Turing wraz ze swoim głównym współpracownikiem Gordonem Welchmanem zauważyli, że często kod początkowy jest wykorzystywany powtórnie, co było niedbalstwem niemieckich szyfrantów. To, wraz z budową urządzeń podobnych do tych stworzonych przed wojną przez Polaków (które również nazwano bombami), pozwoliło na ostateczne rozprawienie się z Enigmą.

W tamtym czasie sytuacja na froncie afrykańskim osiągnęła punkt kulminacyjny. Postępy armii Rommla mogły zagrozić brytyjskiemu dostępowi do pól naftowych Bliskiego Wschodu. Dodatkowo utrzymanie kontroli nad Egiptem i innymi częściami Afryki Północnej dawało Wielkiej Brytanii doskonałą bazę wypadową do ewentualnych operacji przeciwko państwom Osi na południu Europy, czego w pełni świadom był premier Winston Churchill.

Palestyna, gdzie już od kilkudziesięciu lat osiedlali się Żydzi, również nie była bezpieczna, zwłaszcza że w przypadku wkroczenia do niej armii Rommla Hitler zamierzał wysłać tam jednostkę Einsatzkommando, znaną z masowych mordów. Dodatkowo nazistom współpracę zaoferował Al-Hadżdż Muhammad Amin al-Husajni, przywódca ruchu muzułmańskiego w Palestynie.

W Afryce Północnej krzyżowały się więc interesy wielu państw i społeczności. Na zdobycie Egiptu liczył Benito Mussolini, gdyż dałoby to faszystowskim Włochom możliwość połączenia swoich kolonii w Libii z Włoską Afryką Wschodnią powiększoną o okupowaną Etiopię. Jednak od początku walk w rejonie Morza Śródziemnego armie z półwyspu Apenińskiego ponosiły klęskę za klęską, tracąc ponad 100 tys. wziętych do niewoli żołnierzy, a akcje dywersyjne na tyłach wroga przeprowadzała m.in. elitarna jednostka Long Range Desert Group dowodzona przez majora Ralpha Bagnolda.

Według ówczesnego raportu amerykańskiego „Brytyjczycy odważnie wykorzystali mobilność swoich jednostek pancernych do granic możliwości, a Włosi unikali pustyni … podczas gdy [Brytyjczycy] znaleźli bezpieczeństwo na pustyni i tam żyli”. Po zajęciu przez wojska brytyjskie Tobruku będącego kluczowym portem w północno-wschodniej Libii, ofensywie w kierunku Bengazi na północy oraz odbiciu Etiopii, sytuacja Włochów w Afryce stała się krytyczna.

Jednak wiosną 1941 r. otrzymali oni wsparcie w postaci niemieckiej grupy pancernej Afrika Corps, dowodzonej przez znakomitego dowódcę, generała Erwina Rommla. Z powodzeniem wdrożył on taktykę wojny błyskawicznej i w ciągu roku zepchnął Brytyjczyków na granicę z Egiptem. To tutaj miała się rozegrać najważniejsza bitwa tej kampanii  pod El Alamein. I tutaj, zdaniem izraelskiego autora, znajomość szyfrów Enigmy doprowadziła Aliantów do zwycięstwa.

Po pierwsze Anglicy dowiedzieli się o przecieku. Ktoś w Kairze dostarczał nazistom zaskakująco dokładne informacje wojskowe, które wydawały się pochodzić z brytyjskich biur. Wywiad zdołał jednak ustalić, że przeciek pochodził z szyfrogramów przekazywanych między brytyjskim wywiadem wojskowym w Kairze, a Bonnerem Frankiem Fellersem, amerykańskim attaché wojskowym na miejscu. Najwyraźniej Włosi, z pomocą ksiąg kodowych wykradzionych z ambasady USA w Rzymie, złamali słabe amerykańskie szyfry. Zanim do tego doszło, brytyjscy komandosi Special Air Service przebrani za Niemców (a także kilku specjalnie przeszkolonych palestyńskich Żydów) podjęli próbę ataku na niemieckie lotniska w Martubie i Dernie, które jednak nazistom udało się wzmocnić. Zatkanie przecieku zajęło Amerykanom zaskakująco dużo czasu, podczas którego wojska Osi zajęły Tobruk, a brytyjska ósma Armia zaczęła szykować się do starcia pod El Alamein znajdującego się zaledwie 60 km od Aleksandrii, najważniejszego portu w Egipcie. Kiedy angielscy urzędnicy przygotowywali już plany ewakuacji i palili akta, przeciek udało się wreszcie zlikwidować. W samą porę. Jedna z ostatnich informacji, jaką uzyskali w ten sposób naziści, informowała o lokalizacji Ósmej Armii w nadmorskiej reducie Mersa Matruh. Brytyjczycy jednak zmienili zdanie i przenieśli swoje siły o 180 kilometrów na zachód, do El Alamein.

Kiedy więc Rommel dotarł do opuszczonej Mersa Matruh, uznał, że Delta Nilu jest do wzięcia i ruszył przez przerzedzone linie zaopatrzenia w kierunku Aleksandrii. W tym czasie kryptolodzy z Bletchley Park złamali łączność afrykańskich wojsk Osi, dając dowódcom alianckim stacjonującym w Egipcie bezcenne informacje o zamierzeniach Niemców.

Gdy Panzergruppe Afrika zbliżała się, południowoafrykańskie i indyjskie dywizje artylerii zasypały wroga pociskami, wstrzymując natarcie nazistów. Hitler żądał „zwycięstwa albo śmierci”, ale przewaga Aliantów była zbyt duża, by pancerne wojska Pustynnego Lisa dały radę pokonać przeciwnika. Jak podsumował tę przełomową bitwę Winston Churchill, „To nie jest koniec, to nie jest nawet początek końca. Ale to jest, być może, koniec początku”. Gdyby jednak niezłamanie Enigmy i informacje wywiadowcze, być może zabrakłoby tej drobnej przewagi, która pozwoliła Brytyjczykom zwyciężyć pod El-Alamein, a niedługo potem pokonać wszystkie nazistowskie siły w Afryce Północnej.

Jak ujął to Gorenberg w swojej książce, „przez cały maj i czerwiec Rommel miał dwoje dobrych oczu, ale tuż po wkroczeniu do Egiptu stracił jedno, to silniejsze”, dokładnie w momencie, gdy „z każdym nowym sukcesem w odczytywaniu kluczy Enigmy, Brytyjczykom znikała zaćma i poprawiał się wzrok”.

Książka Gorenberga to mnóstwo ciekawych szczegółów, ale też można odnieść wrażenie, że autor stara się ogarnąć więcej, niż jest to możliwe. Znacząca ilość postaci i teatrów działań oraz przeskoki w czasie nadają „Wojnie cieni” odrobinę chaotyczny charakter, co sprawia, że mniej uważny czytelnik może się pogubić. Często niepotrzebnie poświęca dużo uwagi pobocznym postaciom. Przykładowo przez dziesiątki stron opisuje wyczyny Johanna Epplera (alias Husseina Ghafara) i Heinricha Gerda Sandstede (alias Sandy’ego), agentów niemieckiej Abwehry, którzy z pomocą węgierskiego nazistowskiego kolaboranta Laszlo Almasy’ego wniknęli głęboko w brytyjskie kręgi w Kairze. Później jednak nie odegrali oni znaczącej roli w batalii pomiędzy Wehrmachtem a Aliantami.

Jednak wielką zaletą „Wojny cieni” jest to, że łączy rozbieżne wątki w jeden obraz przedstawiający krytyczny moment wojny, w którym wszystko zawisło na włosku. Co najlepsze, Gorenberg opowiada o tym w porywający, filmowy sposób, ładnie oddając emocjonalny ton kluczowych postaci, równocześnie formułując mądrą, jednolitą teorię tego, jak ludzka pomysłowość zarówno tworzy, jak i niszczy historyczne postacie oraz wyznacza kierunek przyszłości.

Więcej artykułów

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wpisz komentarz!
Wpisz imię