fbpx

"Każdy rząd pozbawiony krytyki jest skazany na popełnianie błędów"

22.6 C
Warszawa
wtorek, 18 czerwca, 2024

"Każdy rząd pozbawiony krytyki jest skazany na popełnianie błędów"

Europa mierzy się z rzeczywistymi kosztami ambitnej dekarbonizacji – donosi „El Economista”

Ratowanie planety dla większości ludzi brzmi jak dobry pomysł – dopóki nie dowiedzą się, ile ono kosztuje. Rok 2021 może być dopiero przedsmakiem tego, co czeka nas na drodze do zerowej emisji.

Warto przeczytać

Globalne ocieplenie i emisja CO2 mają wpływ zarówno na nasze środowisko, jak i gospodarkę. Światowa społeczność wydaje się wspierać działania rządów w dążeniu do transformacji energetycznej, która miałaby zahamować lub odwrócić degradację środowiska naturalnego. Jednak w miarę postępowania tej transformacji jej koszty rosną. Politycy są świadomi tego, że nadmierne obciążanie portfeli konsumentów może wycofać poparcie opinii publicznej dla zielonej energii. 

Najpierw, ze względu na pandemię, Basel Hamzeh musiał zamknąć swoją berlińską kawiarnię na kilka miesięcy. Teraz ten 53-letni przedsiębiorca staje wobec kolejnego kryzysu – tym razem jest nim wzrost rachunków za energię.

W całej Europie znacznie wzrosły koszty gazu ziemnego i energii elektrycznej. W niektórych krajach osiągnęły rekordowy poziom. Jednocześnie obserwujemy duży wzrost zużycia energii, ponieważ przedsiębiorstwa otwierają się ponownie po lockdownie, a pracownicy wracają do pracy.

Ceny prądu w Niemczech

W tym roku Niemcy zanotowały wzrost hurtowych cen energii o ponad 60 proc. W efekcie widzimy wzrost cen towarów i usług. Pani Honig, która jest właścicielką kawiarni we Friedrichshain, mogła jedynie podnieść ceny na cały swój asortyment – od kawy po ciastka. „Wyższe ceny energii były podwójnym ciosem po tym, jak nasza kawiarnia została zmuszona do zamknięcia na tak długo, podczas pandemii przygotowując tylko zamówienia na wynos. Po prostu musieliśmy przerzucić wyższe koszty na klientów” – przyznaje.

Wyższe ceny energii elektrycznej widzimy praktycznie na całym świecie. Biorą się z wyższego zapotrzebowania związanego z ożywieniem gospodarczym po pandemii oraz ze wzrostem kosztów produkcji samej energii, jeśli pochodzi ona z „brudnych” źródeł (w obrębie Unii Europejskiej). Tworzy to obawy o wzrost inflacji.

Plany dekarbonizacji gospodarki, czyli ograniczenia uwalnianego do atmosfery dwutlenku węgla, sprawiają, że przedsiębiorstwa użyteczności publicznej w Europie muszą płacić rekordowe ceny za zakup pozwoleń na emisję CO2. Muszą je jednak mieć, jeśli nadal chcą wytwarzać energię z paliw kopalnych.

Rekordowo niskie zapasy gazu ziemnego 

Obserwujemy także niedobory gazu ziemnego. W rezultacie mamy coraz wyższe ceny prądu, a te koszty w końcu będą musieli ponieść konsumenci. Aktualnie Hiszpania musiała obniżyć podatek VAT od prądu, bo ceny energii osiągnęły rekordowy poziom. Wielka Brytania ma pozwolić na podwyższenie cen prądu firmom energetycznym, ta decyzja dotknie 15 milionów ludzi.

Podwyższenie cen energii niepokoi polityków, którzy za trochę ponad 3 miesiące mają spotkać się w Szkocji na szczycie światowych przywódców, który ma dotyczyć sposobów dążenia ku zerowej emisji. Rosnące rachunki za prąd denerwują społeczeństwa, a rządy mają tego świadomość. Transformacja energetyczna daje wyborcom nie tylko korzyści, ale także koszty konieczne do poniesienia. Szwajcarzy odrzucili niedawno prawo klimatyczne, które nakładałoby wyższe podatki na przykład na loty samolotowe czy zakup samochodów spalinowych.

„Nowe żółte kamizelki”?

„Czy zobaczymy żółte kamizelki na ulicach, czy powtórzy się referendum w Szwajcarii?” – pyta Thierry Bros, profesor energetyki w paryskim Instytucie Studiów Politycznych. „Nie zostaniesz ponownie wybrany, jeśli wpychasz tak wielu ludzi w ubóstwo energetyczne. Będzie to sygnał ostrzegawczy dla rządów”.

Najprawdopodobniej wysokie koszty energii nie zmaleją w najbliższym czasie. Rosja ograniczyła dostawy gazu ziemnego do Europy, a duże dostawy skroplonego gazu trafiają do Azji. W efekcie zachodnie magazyny już opróżnione po ciężkiej zimie, świecą pustkami. Bloomberg podaje, że benchmarkowe ceny gazu osiągnęły w Europie rekordowo wysoki poziom, a za nimi idzie wzrost cen energii – oraz zysków przedsiębiorstw użyteczności publicznej.

Firmy u kresu wydolności

Rachunki za prąd są często drugim z najwyższych stałych kosztów prowadzenia działalności małych firm, zaraz po czynszu. Oznacza to, że większość z nich może znaleźć się na skraju bankructwa, jeśli rachunki te będą nadmiernie rosły. Jednak nie tylko małe firmy są zagrożone. Ograniczenia związane z pandemią spowodowały straty w brytyjski sektorze hotelarskim wyceniane na 80 miliardów funtów (czyli około 90 miliardów euro), przez co interweniować musiał rząd. Gdyby teraz znacząco wzrosły koszty energii, mogłoby to zupełnie pogrążyć tę branżę – twierdzi Kate Nicholls, dyrektor naczelny grupy branżowej UKHospitality.

„Przetrwanie wielu firm hotelarskich jest zagrożone. Jeśli rachunki za energię wzrosną zgodnie z przewidywaniami, mogą być potrzebne dalsze ulgi lub środki sektorowe.

Inflacja w Europie rośnie wraz z ożywieniem gospodarczym i wzrostem cen surowców. Koszty konsumpcyjne w strefie euro wzrosły w lipcu o 2,2 proc., co jest najwyższym wskaźnikiem od października 2018 r.” – mówi Nicholls.

Europejskie plany dekarbonizacji należą do najbardziej ambitnych na świecie. Niedawno ogłoszono plan zakładający ograniczenie emisji CO2 o przynajmniej 55 proc. względem poziomu z roku 1990. Cel miano by osiągnąć do 2030 roku. Taka transformacja to jednak olbrzymie koszty i niektóre kraje zaczęły wyrażać obawy, a nawet sprzeciw wobec tak śmiałym planom.

Okazało się, że na rzecz osłabienia nowego rynku emisji CO2 lobbowała między innymi Francja. Także Węgry oraz Holandia miały niepokoić się społeczną reakcją na proponowane zmiany – twierdzą dyplomaci zaangażowani w rozmowy na temat unijnych planów dekarbonizacji.

Także Wielka Brytania ma ambitne plany związane z zieloną energią, które spotykają się też z rosnącymi wątpliwościami co do jej kosztów. Nie wiadomo jednak, jak rząd zamierza realizować poszczególne cele – na przykład wymianę kotłów gazowych i zastąpienie ich kosztownymi pompami ciepła – każdego roku u 600000 obywateli.

„To w zasadzie nasze pokolenie ponosi koszty transformacji energetycznej. Co się stanie w połowie dekady, jeśli powiedzą im, że nie osiągniemy celów porozumienia paryskiego, nie mówiąc już o zerowej emisji netto? Jak to zmieni ich poglądy?” – pyta Jonathan Stern, pracownik naukowy Oxford Institute for Energy Studies.

Cios także dla Hiszpanii

Obecnie największe kłopoty z energią ma Hiszpania. Ceny prądu wzrosły tam powyżej 100 euro za megawatogodzinę. To ponad dwa razy tyle, ile trzeba było zapłacić w 2019 roku, przed pandemią koronawirusa. Rząd kierowany przez socjalistów opierał swoją kampanię między innymi na… zmniejszeniu kosztów energii elektrycznej. Obecna sytuacja jest więc dla nich wyjątkowo niekomfortowa.

„To ciężki cios dla rządu. Zanim zostali wybrani, byli dość krytyczni wobec ówczesnego rządu w odniesieniu do ubóstwa paliwowego” – przypomina Javier Tobías González zajmujący się kwestiami ubóstwa energetycznego w ECODES, hiszpańskiej organizacji do spraw zrównoważonego rozwoju.

W Wielkiej Brytanii ceny na rynku energii reguluje Ofgem. Analitycy z Morgan Stanley są przekonani, że niedługo będzie zgoda na podniesienie cen o 125 funtów za megawatogodzinę. 

Hamzeh z Berlina mówi, że jak dotąd jego kawiarni udało się przetrwać. „Wsparcie sąsiedzkie było ogromne w czasie pandemii, a także wtedy, gdy musieliśmy podnieść ceny. Jesteśmy za to bardzo wdzięczni”. Jednak czy dalsze podwyżki dają szansę na sprawne funkcjonowanie?

Więcej artykułów