fbpx

"Każdy rząd pozbawiony krytyki jest skazany na popełnianie błędów"

19.5 C
Warszawa
czwartek, 23 maja, 2024

"Każdy rząd pozbawiony krytyki jest skazany na popełnianie błędów"

Izrael zachowuje powściągliwość, Iran opracowuje technologię atomową – analiza „Breaking Defense”

Za nami dwa gorące tygodnie w relacjach na Bliskim Wschodzie. Najpierw dwa irańskie drony zaatakowały statek w Zatoce Omańskiej, później inny tankowiec w tym rejonie został porwany. Jakby tego było mało, z terytorium Libanu wystrzelono w kierunku Izraela rakiety. Tymczasem izraelski rząd zdecydował się nie podejmować na razie żadnych zdecydowanych działań militarnych wobec Iranu czy jego sojuszników.

Warto przeczytać

Najprawdopodobniej decyzja o zaniechaniu działań wojskowych została podjęta, by powstrzymać eskalację konfliktu z Hezbollahem w momencie, kiedy USA rozmawia z Iranem na temat porozumienia nuklearnego. Była to wewnętrzna decyzja Izraela, podjęta bez nacisków ze strony Amerykanów.

Nie należy się jednak spodziewać ciągłej powściągliwości. „Ta sytuacja jest tymczasowa, a prawdziwa izraelska akcja jest tylko opóźniana” – usłyszało „Breaking Defense” od swojego źródła związanego z izraelską obroną.

Podobno Izrael przygotowuje listę celów na terenie Libanu, na której znalazła się krytyczna infrastruktura. Chodzi o wywarcie presji na wspieraną przez Iran grupę Hezbollah, która mogłaby szybko zostać zaatakowana, gdyby odpaliła kolejny atak rakietowy na Izrael. Szacuje się, że na terenie Libanu Hezbollah posiada arsenał sięgający nawet 140 tys. rakiet o różnym zasięgu.

Widać, że sytuacja na Bliskim Wschodzie robi się nerwowa, a nowo zaprzysiężony irański prezydent Ebrahim Ra’isi raczej nie będzie dążył do jej złagodzenia.

29 lipca miały miejsce dwa nieudane ataki bezzałogowych statków powietrznych (UAV) na tankowiec Mercer Street. Dzień później przeprowadzono trzeci atak, tym razem udany, w którego wyniku zginęło dwóch członków załogi – Brytyjczyk i Rumun. USA oficjalnie uznało ataki za irańskie, co pasowałoby zresztą do ich coraz chętniejszego wykorzystywania bezzałogowej broni uderzeniowej. Niedługo później, 5 sierpnia przeprowadzono nieudaną próbę porwania tankowca u wybrzeży Omanu. Załoga stawiła opór grupie, którą określiła jako „garstkę obywateli Iranu”.

Jednak już kolejnego dnia z terytorium Libanu Hezbollah wystrzelił w stronę Izraela około 20 rakiet. Żaden obywatel Izraela nie ucierpiał w tym ataku, większość rakiet została przechwycona przez izraelski system obronny Iron Dome.

Izraelski premier Naftali Bennett ostrzegł jednak, że przypisze Libanowi odpowiedzialność za każdy kolejny atak terrorystyczny, który będzie miał miejsce na jego terytorium. Lokalni urzędnicy obawiają się, że Iran zechce przejąć kontrolę nad rządem Libanu.

Niedawno szef Hezbollahu Hasan Nasr Allah poinformował, że jego ugrupowanie poprosiło Iran o sprzedanie Libanowi benzyny i oleju napędowego, ponieważ libański rząd nie może poradzić sobie z wyjściem z kryzysu paliwowego. W oświadczeniu Nasr Allah zapowiadał, że surowce te „wkrótce dotrą i zostaną sprowadzone do Libanu, czy to drogą morską, czy lądową”.

Rośnie zagrożenie ze strony dronów

Zdaniem ekspertów dojście Ra’isiego do władzy może oznaczać nasilenie agresji Iranu. Przyznają jednak, że często obraca się ona przeciwko niemu. Na przykład atak dronami na Mercer Street zaowocował jedynie solidarnym potępieniem działań Teheranu przez rządy USA i UE.

„To był głupi akt ze strony Iranu, USA musi to wykorzystać i wywrzeć silniejszą presję na Teheran”, ocenił emerytowany generał dywizji Giora Eiland, były szef izraelskiej Rady Bezpieczeństwa Narodowego. Samo dojście Ra’isiego do władzy wystarczyło, by zaniepokoić administrację Bidena. „Dodatkowy atak na statek powinien wpłynąć na stworzenie zjednoczonego frontu prowadzonego przez USA, który musi pokazać twardą linię w rozmowach nuklearnych z Iranem”.

Mordechai Kedar, ekspert od spraw Bliskiego Wschodu, zauważył, że to właśnie decyzja Izraela, by atak na Mercer Street uczynić sprawą międzynarodową, przez którą Europa i USA mogą zająć wspólne stanowisko, mogła być powodem do odpalenia rakiet przez Hezbollah.

„Kiedy Teheran dowiedział się, że Izrael uczynił z ataku kwestię międzynarodową, postanowił nakazać Hezbollahowi wystrzelenie rakiet w kierunku Izraela, aby zasygnalizować Jerozolimie” konieczność samodzielnego poradzenia sobie z Hezbollahem, bez wciągania w sprawę międzynarodowej koalicji – powiedział Kedar. „Sytuacja jest bardzo podchwytliwa i może eskalować w znacznie większą konfrontację między Izraelem a Hezbollahem”.

Po ostatnich atakach Izrael wzmocnił działania wywiadowcze na terenie Iranu. Minister obrony Izraela Benny Gantz uważa, że za ataki UAV odpowiada Amir Ali Hajizadeh, dowódca sił powietrznych irańskiego Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC).

Od kilku miesięcy Izrael przestrzega przed irańską gotowością do wykorzystania większej ilości dronów wojskowych. Więcej na ten temat zaczęto mówić, kiedy w lipcu dowódca IRGC, generał dywizji Hossein Salami ogłosił, że Iran ma na wyposażeniu nowy model bezzałogowego statku latającego o zasięgu 7 tys. km.

Izrael podkreśla brak dowodów istnienia irańskiego UAV o takim zasięgu. Szacuje się, że dotychczas wykorzystywany przez Iran statek Shahed 129 ma maksymalny zasięg 2 tys. km i wytrzymałość 24 godzin. Ale UAV RQ-170 Sentinel został wdrożony przez armię irańską w 2011 r., od tamtego czasu badania nad bezzałogowymi statkami latającymi zrobiły w tym kraju znaczny postęp.

Na początku lipca USA wraz z Izraelem rozpoczęły wspólne przygotowania na wypadek większej liczby UAV wysyłanych z Teheranu, a także przeciwko niektórym rakietom, które można zaobserwować w całym regionie.

Gantz stwierdził także, że Iran „jest tylko około dziesięciu tygodni od osiągnięcia materiału rozszczepialnego, który pozwoli mu na stworzenie bomby atomowej”. Informację taką podał podczas spotkania dotyczącego bezpieczeństwa, które zwołał razem z ministrem spraw zagranicznych Yair Lapidem dla ambasadorów państw członkowskich Rady Bezpieczeństwa ONZ. W ten sposób „Iran przekroczył wszystkie linie określone w poprzednim porozumieniu nuklearnym” – ocenia Gantz.

Tymczasem Izrael przeciwny jest jakiemukolwiek nowemu porozumieniu nuklearnemu z Iranem. Izraelscy dyplomaci chcą niedługo pokazać przed Waszyngtonem, że prowadzone właśnie rozmowy między Iranem a USA są w rzeczywistości przykrywką pozwalającą Teheranowi kupić czas potrzebny do ukończenia programu budowy broni jądrowej.

Więcej artykułów

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wpisz komentarz!