fbpx

"Każdy rząd pozbawiony krytyki jest skazany na popełnianie błędów"

7.5 C
Warszawa
sobota, 20 kwietnia, 2024

"Każdy rząd pozbawiony krytyki jest skazany na popełnianie błędów"

Chiny i Rosja już wyciągają łapy po Afganistan

Kryzys w Afganistanie zwiększy wpływy Chin, skorzysta na tym także Rosja – twierdzi „Expansión”

Warto przeczytać

Podczas gdy Joe Biden wycofuje amerykańskie wojska z Afganistanu, dwóch największych konkurentów Ameryki – Rosja i Chiny – myśli o rozszerzeniu strefy swoich wpływów.

Analitycy z różnych krajów dostrzegają, że wycofanie amerykańskiej armii z Afganistanu i zajęcie państwa przez siły talibów ma nie tylko wpływ na geopolitykę Azji, ale także otwiera możliwość zyskania nowych wpływów przez strategicznych rywali USA: Rosję oraz Chiny.

„Chiny skorzystały na nieodpowiedzialnym zachowaniu Waszyngtonu, które głęboko zaszkodziło międzynarodowemu wizerunkowi USA oraz relacjom między Waszyngtonem a jego sojusznikami” – skomentował Zhu Yongbiao, profesor Uniwersytetu w Lanzhou oraz doradca chińskiego rządu ds. Azji Centralnej.

Z Rosji napływają komentarze w podobnym tonie. Arkadij Dubnow, analityk polityczny i ekspert ds. Azji Centralnej z Moskwy powiedział: „Możemy uzgodnić nasze interesy z Chinami w stosunku do USA. Co jest dobre dla nas, jest złe dla Amerykanów, co jest złe dla nas, jest dobre dla USA. Dziś sytuacja jest zła dla Amerykanów i dlatego jest dobra dla nas”.

W niedzielę talibowie wkroczyli do Kabulu, stolicy Afganistanu. Afgańska armia stawiła niewielki opór, choć przez lata i za miliony dolarów szkolona była przez NATO. Prezydent Afganistanu uciekł z kraju i wygląda to na rozpad niemal 20-letniej koalicji, której przewodziły Stany Zjednoczone.

Niektórzy nazywają zamykany właśnie okres „najdłuższą wojną Ameryki”. W jej trakcie zginęło ponad 3 tys. żołnierzy NATO. Po stronie afgańskiej straty wynoszą przynajmniej 66 tys. wśród wojskowych i policjantów, a także 47 tys. wśród cywilów. Amerykanie ponieśli też koszty rzędu kilkudziesięciu miliardów dolarów.

Eksperci i komentatorzy uważają, że wycofanie USA sprawi, że do Afganistanu wkroczą Chiny, być może wspierane przez Rosję, Pakistan i regionalne kraje. Jednak nie chodzi tu o militarną inwazję, a o wykorzystanie dyplomacji oraz narzędzi gospodarczych do zdominowania afgańskiego rynku. Chińczykom będzie jednak zależało, by talibowie wybrali drogę pokojowej odbudowy, bo wtedy będą mogli im do tej odbudowy i rozwoju dostarczyć środków.

„Mamy nadzieję, że talibowie w Afganistanie będą w stanie zjednoczyć wszystkie strony i ustanowić ramy polityczne, które odzwierciedlają różne frakcje w Afganistanie i położą fundamenty pod trwały pokój w kraju” – powiedział Geng Shuang, zastępca stałego przedstawiciela Chin przy ONZ.

Pojawiły się donosy z Pekinu, jakoby Chińczycy byli w stanie poświęcić setki milionów dolarów, żeby odbudować afgańską infrastrukturę. Lokalni eksperci uważają, że chińskie inwestycje w wydobycie zasobów naturalnych mogłyby się rozpocząć po przywróceniu porządku w kraju i jego gospodarce.

Chińczycy mogliby uznać formalnie talibów za prawowity rząd Afganistanu, a nawet agitować za nim na forum ONZ. Co prawda wymagałoby to współpracy ze strony Amerykanów, ale pozwoliłoby znieść z talibów status organizacji terrorystycznej. Wydaje się jednak, że to scenariusz długoterminowy, choć możliwy. Jednocześnie Chiny nie ukrywają, że ich poparcie byłoby uwarunkowane współpracą talibów w osiągnięciu postawionych przez Pekin celów.

Fan Hongda, badacz Bliskiego Wschodu z Uniwersytetu Studiów Międzynarodowych w Szanghaju, uważa, że ostatnie spotkania między talibami a Chińczykami powinny dać jasny obraz sytuacji talibom. Mnożenie sił terrorystycznych w tym regionie stanowi zagrożenie dla Chin, natomiast pokojowa współpraca i odbudowywanie państwa to świetna okazja gospodarcza.

Chiny mają realne powody do obaw, zwłaszcza z powodu grup takich jak Islamski Ruch Wschodniego Turkiestanu (ETIM), w którego ramach działają ujgurscy bojownicy. Chińczycy poddają poważnym represjom ponad milion Ujgurów i inne mniejszości muzułmańskie na północno-zachodniej granicy Xinjiangu, gdzie zamykają ich w obozach internowania. Odwet ze strony ETIM, jeśli takie organizacje urosną w siłę, jest całkiem możliwy.

Obecnie – według szacunków Rady Bezpieczeństwa ONZ – ETIM liczy 3,5 tys. żołnierzy, częściowo rozlokowanych wzdłuż afgańskiej granicy z Chinami. Wcześniej (od 2002 r.) ETIM było postrzegane jako organizacja terrorystyczna przez ONZ oraz Stany Zjednoczone, ale w zeszłym roku USA przestało tak ich klasyfikować.

W lipcu w Chinach doszło do spotkania tamtejszego ministra spraw zagranicznych Wanga Yi z szefem afgańskiej komisji politycznej talibów Abdulem Ghani Baradarem. Po spotkaniu chiński rząd wydał oświadczenie, w którym napisano między innymi: „Afgańscy talibowie są gotowi pracować na rzecz pokoju i urzeczywistnić go. Nigdy nie pozwolą, aby jakiekolwiek siły wykorzystały terytorium Afganistanu do przeprowadzenia działań przeciwko Chinom. Afgańscy talibowie uważają, że Afganistan powinien rozwijać przyjazne stosunki z sąsiednimi krajami i społecznością międzynarodową”.

Wcześniej Chiny szukały pomocy także u innych państw w tym regionie, takich jak Pakistan czy Rosja, ale wyjście Amerykanów z Afganistanu bardzo zmieniło sytuację i możemy się spodziewać dalszych ruchów w tym kierunku.

Rosja także ma powody do niepokoju. W końcu to ona dokonała inwazji na Afganistan w 1979 r. Dopóki na tym terenie stacjonowali Amerykanie, Rosjanie – paradoksalnie – mogli być spokojni o swoją granicę. Jednak teraz muszą zająć bardziej aktywne stanowisko. 

Andrej Serenko, dyrektor Centrum Współczesnych Studiów Afgańskich, uważa, że Rosja musi teraz porozumieć się nie tylko z talibami, ale też z Chinami i Pakistanem, które będą chciały zwiększyć swoje wpływy w regionie. „Strategia Rosji w Afganistanie będzie teraz zależała od Chin, będzie coraz bardziej do Chin dostosowana” – podsumowuje ekspert.

Więcej artykułów

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wpisz komentarz!
Wpisz imię