fbpx

"Każdy rząd pozbawiony krytyki jest skazany na popełnianie błędów"

19.5 C
Warszawa
czwartek, 23 maja, 2024

"Każdy rząd pozbawiony krytyki jest skazany na popełnianie błędów"

Szansa na zmianę układu sił w USA

W najbliższych wyborach Republikanie mają spore szanse na większość w Kongresie – opinia z „Washington Times”.

Warto przeczytać

Amerykańska Partia Demokratyczna znalazła się w trudnym położeniu. Wskazał na nie przewodniczący Komitetu Kampanii Kongresowej Demokratów Sean Patrick Maloney, ale tak naprawdę wiedzą o tym w Waszyngtonie już od dawna. Kontrola Demokratów nad Izbą Reprezentantów USA jest poważnie zagrożona. Przesłanie wzmocnił artykuł z „Politico” pod szumnym tytułem „Szef kampanii Demokratów w Izbie ostrzega, że większość jest zagrożona bez restartu”, jednak należy zwrócić uwagę, że Demokraci – faktycznie będący w kiepskiej sytuacji – sami są winni swojego położenia. 

Historia Stanów Zjednoczonych pokazuje, że prawie za każdym razem partia nowego prezydenta traci w pierwszych wyborach w połowie jego kadencji miejsca w Kongresie. Ale to nie wszystko, bo sam punkt wyjścia nie jest tu przecież winą prezydenta – a Demokraci mają obecnie najmniejszą większość w Kongresie w ostatnim wieku. Tak naprawdę, jeśli chcą nadal rządzić, mogą stracić nie więcej niż cztery miejsca. A to nie będzie takie proste, bo lewica wystartowała z radykalnym programem i marszałek Izby Nancy Pelosi może nie poradzić sobie z powstrzymaniem odpływu wyborców w stronę Republikanów w wyborach w 2022 r. Wygląda na to, że wiele okręgów wyborczych może zostać przejęte przez Partię Republikańską.

Wiadomo, że liberalne media nie będą z pełnym zaangażowaniem opisywać dysfunkcji radykalnej lewicy, istnieje spora szansa, że niektóre z niedorzecznych pomysłów będą przedstawiane jako obiecujące, ale Amerykanie nie będą tak podatni na manipulacje, bo przecież widzą, co się dzieje. Widzą, jak przez ostatnie pół roku, odkąd Demokraci kontrolują Biały Dom i obie izby Kongresu, doświadczamy katastrofy, której skali nawet nikt się nie spodziewał w styczniu, kiedy zaprzysiężono nowego prezydenta.

Trwającą obecnie przerwę w obradach Partia Demokratyczna chce wykorzystać do tego, by w swoich kręgach promować ustawę o „pomocy”, czyli przeznaczenie 1,9 biliona dolarów na pomoc poszkodowanym w wyniku pandemii koronawirusa. W rzeczywistości jest to bardziej liberalna lista życzeń, niż faktyczna pomoc, ale chodzi przecież o to, by pokazać jakiś sukces. Jeśli to się nie uda, szybko zaczną straszyć kolejną falą zachorowań i kultywować podziały wywołane przez następny lockdown.

1,9 biliona dolarów brzmi imponująco, ale nie wystarczy, żeby Amerykanie poczuli ulgę po COVID-19. Zamieszanie w CDC związane ze szczepionkami, kolejne nakazy noszenia maseczek czy pojawiające się wciąż w mediach obrazy chorych nielegalnych imigrantów nie pozwalają odetchnąć z ulgą. Poważne potraktowanie kryzysu wymagałoby raczej uszczelnienia granic, które Demokraci tak chętnie rozszczelnili. Zanim to zrobią, nie będą wiarygodni w swoich deklaracjach pomocowych, bo to polityka Bidena stoi za tymi wszystkimi nielegalnymi imigrantami cierpiącymi przez koronawirusa.

To jednak nie koniec, bo obok wątpliwych działań związanych z pandemią, mamy jeszcze przestępczość, która wzrosła na terenie całych Stanów, a Demokraci nie wiedzą, co z tym zrobić. Przez ostatni rok lewica pokazywała, jak bardzo nie zależy jej na policji, wspierając ruch Defund Police zmierzający – w łagodniejszej wersji – do zmniejszenia finansowania tej instytucji. Amerykanie widzą więc, że Partia Demokratyczna nie radzi sobie z zabezpieczeniem prawa i porządku, nie potrafi zapewnić bezpieczeństwa w sąsiedztwie.

Kolejną kwestią zapalną jest rosnąca inflacja. Demokraci niewiele tu mogą powiedzieć, bo wiemy już, że zamiast martwić się takimi kwestiami, administracja Bidena woli rozpisywać wielomiliardowe projekty ustaw, które na pewno nie pomogą w przeciwdziałaniu inflacji. A przecież zapowiadana pomoc wcale nie obniży cen paliwa, żywności czy artykułów pierwszej potrzeby. 

Dodatkowym problemem stało się nauczanie krytycznej teorii rasy w szkołach publicznych, za które w końcu Demokraci muszą odpowiedzieć. I nie wystarczy tu zrzucić wszystko na jakąś teorię spiskową. W wyniku programu nauczania opartego na krytycznej teorii rasy amerykańskie dzieci przekonuje się, że żyją w rasistowskim kraju, którego nie sposób kochać. Pewne wyjaśnienia należą się zatem nie tylko dzieciom, ale także ich rodzicom, jednak Demokraci uchylają się od tego, jak tylko mogą.

Zamiast tego Partia Demokratyczna bardzo chciałaby rozmawiać o infrastrukturze, dlatego że w Senacie właśnie trwają prace nad projektem ustawy infrastrukturalnej. Zakłada ona wydanie 1,2 biliona dolarów na modernizację krajowych dróg, mostów itd. Wygląda dobrze i najprawdopodobniej przejdzie przez Senat, ale kongresmenka Alexandria Ocasio-Cortez już zagroziła, że jeśli wcześniej Senat nie zgodzi się na spełnienie jej socjalistycznych życzeń o wartości 3,5 biliona dolarów, to jej ugrupowanie będzie dążyło do odrzucenia projektu ustawy w Izbie. Nie wiadomo więc, jak zakończą się losy ustawy infrastrukturalnej, a także ustawy o uzgodnieniu budżetu. Obie jednak są bardzo ważne dla rządu Bidena – głównie z powodów wizerunkowych.  

Niewiele czasu pozostało do amerykańskich wyborów parlamentarnych, tylko nieco ponad rok, tymczasem Demokraci nie mają czym się pochwalić. Trudno im będzie wypracować pozytywny przekaz, bo aktualna sytuacja nie jest dobra, a to oni będą obarczani odpowiedzialnością w czasie kampanii. Brakuje im też pozytywnego, innowacyjnego programu. To daje Republikanom naprawdę duże szanse na zdobycie większości w Kongresie w 2023 r.

Więcej artykułów

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wpisz komentarz!
Wpisz imię

Najnowsze artykuły