fbpx

"Każdy rząd pozbawiony krytyki jest skazany na popełnianie błędów"

7.5 C
Warszawa
sobota, 20 kwietnia, 2024

"Każdy rząd pozbawiony krytyki jest skazany na popełnianie błędów"

Biali amerykańską mniejszością. Prognozy mówią o dalszej dywersyfikacji narodu

Spis powszechny w USA. Liczba białych mieszkańców spadła pierwszy raz w historii – informuje „Washington Post”.

Warto przeczytać

W 2020 r. Amerykanie przeprowadzili powszechny spis ludności. Zaczęto publikować pierwsze zebrane dane na temat rasy i pochodzenia etnicznego. Pokazują one, że populacja USA nigdy jeszcze nie była tak zróżnicowana.

Pierwszy spis powszechny w Stanach Zjednoczonych przeprowadzono w 1790 r. Od tamtego czasu żaden z raportów – aż dotąd – nie wykazał spadku bezwzględnej liczby białych obywateli. Obecnie liczba białych obywateli (identyfikujących się wyłącznie jako biali i niemający pochodzenia hiszpańskiego) wynosi 191,7 mln, czyli spadła o 5,1 mln (2,6 proc.).

Odsetek białych Amerykanów spadł też po raz pierwszy poniżej 60 proc. i wynosi obecnie 57,8 proc. W 2010 r. wynosił 63,7 proc. Jeśli uwzględnić jedynie osoby poniżej 18. roku życia, to przedstawiciele innych ras niż biała już stanowią większość – 52,7 proc. wg danych z raportu.

Dane te pozwalają na określenie etnicznego, rasowego i wiekowego składu wyborców w poszczególnych dzielnicach. Na ich podstawie stanowi oraz lokalni politycy nakreślają polityczne dzielnice na kolejną dekadę. 

Nicholas Jones, dyrektor i starszy doradca ds. badań rasowych i etnicznych oraz zasięgu w dziale populacji Census Bureau, powiedział, że zebrane dane pokazały, iż kraj jest „znacznie bardziej wielorasowy i znacznie bardziej zróżnicowany rasowo i etnicznie niż to, co mierzyliśmy w przeszłości”.

William Frey, demograf z Brookings Institution, ocenia, że spadek liczebności białej populacji w USA to wynik z jednej strony epidemii opioidów, z drugiej zaś niższej liczby urodzeń wśród millenialsów po Wielkiej Recesji. „Dwadzieścia lat temu, gdybyś powiedział ludziom, że tak właśnie będzie, nie uwierzyliby ci. Kraj zmienia się dramatycznie” – stwierdził.

W kwietniu 2020 r. dane zbierane przez Census odnotowały, że liczebność Amerykanów przez ostatnią dekadę wzrosła tylko o 7,4 proc., podobnie niski wynik odnotowano tylko raz, w latach 30. Największy wzrost odnotowano w stanach południowych oraz zachodnich, gdzie wynikał on z napływu emigrantów z innych krajów, ale też z przenoszenia się tam ludzi z innych części USA.

Największy, a jednocześnie najbardziej stabilny wzrost populacji obserwujemy wśród Latynosów. Ich udział w amerykańskiej populacji w zasadzie podwoił się w ciągu ostatnich 30 lat. Obecnie Latynosi stanowią 18,7 proc. Amerykanów, czyli 62,1 mln osób. Uważa się też, że to Latynosi odpowiadają za połowę krajowego przyrostu naturalnego ostatniej dekady.

Udział w populacji USA podwoili także Azjaci. W 1990 r. stanowili oni 3 proc. mieszkańców Stanów Zjednoczonych, obecnie to 6,1 proc. Przedstawiciele czarnej populacji utrzymują swój udział w społeczeństwie niezmiennie, na poziomie 12,1 proc.

W sześciu stanach oraz Dystrykcie Kolumbii kolorowi obywatele stanowią większość. Oznacza to wzrost o dwa stany względem badania sprzed dekady – chodzi o Maryland i Nevadę. W Maryland biali stanowią 47,2 proc. mieszkańców, natomiast w Nevadzie – 45,9 proc. Natomiast sam spadek liczby białej ludności odnotowano w trzech czwartych hrabstw i w 35 stanach.

Prognozy mówią o dalszym postępowaniu dywersyfikacji narodu. Szacuje się, że w 2045 r. biali będą stanowili mniej niż połowę Amerykanów. Jednocześnie przewiduje się, że Latynosi i Azjaci po raz kolejny podwoją swoją liczebność gdzieś między 2015 a 2060 r. 

Olbrzymi wzrost odnotowano natomiast wśród ludzi, którzy identyfikują się jako wielorasowi. W 2010 r. było ich 9 mln, obecnie to 33,8 mln, co daje wzrost rzędu 276 proc.

Kimball Brace, prezes Election Data Services, politycznej firmy konsultingowej specjalizującej się w analizie i prezentacji danych ze spisu ludności i danych politycznych, uważa, że wzrost wielorasowości może bardziej komplikować kwestię redystrybucji. „Widzimy o wiele więcej odpowiedzi »dwie lub więcej ras«. I ten wzrost jest znaczący, ponieważ zacznie trochę mącić wodę, gdy dojdziemy do kwestii rysowania okręgów i tworzenia różnych miejsc mniejszości, czy będzie to miejsce Afroamerykanów, czy Latynosów? Ponieważ wszystko zaczyna się łączyć” – powiedział.

Zmiany na tym polu mogą oczywiście wynikać z faktycznego wzrostu różnorodności, ale także ze sposobu samoidentyfikacji ludzi, ze zmian sposobu myślenia o własnej przynależności rasowej oraz struktury samych ankiet, które teraz znacznie ułatwiły zaznaczenie wielorasowej identyfikacji.

„Wygląda na to, że większość wzrostu indeksu różnorodności wynika z tego, że obecny spis bardzo starał się zidentyfikować różnorodność, która już tam była, ale minie trochę czasu, zanim będziemy wiedzieć na pewno”, powiedział Steven Martin, starszy demograf w Urban Institute.

Rogelio Saenz, demograf i socjolog z Uniwersytetu w Teksasie, zauważył, że populacja wielorasowa jest obecnie młodsza nawet od populacji Latynosów. Większość przedstawicieli wielorasowych ma szacunkowo 19 lub 20 lat. Oznacza to, że w przyszłości segment ten będzie się powiększał, kiedy jego przedstawiciele osiągną wiek rozrodczy. Wzrasta przy tym liczba zawieranych małżeństw międzyrasowych, a także świadomości swojego pochodzenia i dziedzictwa. „Mamy większy stopień uznania dla wielokulturowych, wielorasowych korzeni, przez co ludzie dostrzegają je u siebie i myślę, że ta tendencja się utrzyma” – powiedział Saenz.

Zmiany te pokazują, że starsze pokolenia mają większą reprezentację białych, niż młodsze. Mniejszości rasowe będą odpowiedzialne za wzrost siły roboczej, natomiast biali przedstawiciele dawnego wyżu demograficznego przejdą na emerytury. W 2011 r. USA odnotowało po raz pierwszy większy odsetek urodzeń dzieci innej rasy niż biała, jednocześnie wzrost demograficzny w Stanach od dwóch lat jest zasługą Latynosów, Azjatów oraz przedstawicieli grup wielorasowych. Będzie to najprawdopodobniej rodziło pewne napięcia ekonomiczno-polityczne, ponieważ potrzeby białych seniorów będą inne niż potrzeby dzieci i młodzieży z innych ras.

Arturo Vargas, szef NALEO Educational Fund, powiedział, że jeśli chodzi o Latynosów, liczby były „niższe niż oczekiwano, ale nie jest to niespodzianką, ponieważ początkowe podziały liczbowe w kwietniu były niższe, niż się spodziewaliśmy”. Aczkolwiek „jest to niezwykłe, że Latynosi stanowili ponad 50 proc. wzrostu dla całej populacji USA. To, że więcej niż jeden na dwóch nowych Amerykanów jest Latynosem, mówi wiele o polityce i decyzjach, które liderzy muszą podjąć, aby zapewnić silną Amerykę przyszłości. Potrzebujemy inwestycji w latynoskie dzieci. Dzieci w naszych klasach są dziś naszymi przyszłymi lekarzami, prawnikami i liderami politycznymi”.

Wyniki spisu powszechnego pokazały, że duże hrabstwa (mające ponad 50 tys. mieszkańców) zwiększają swoją liczebność, ale mniejsze – dalej się kurczą. Wzrost zaliczyły też obszary metropolitalne, gdzie mieszka teraz o 8,7 proc. populacji więcej. 10 poprzednio najludniejszych miast Stanów odnotowało dalszy wzrost zaludnienia. 5 najbardziej zaludnionych miast w tym kraju to Nowy Jork, Los Angeles, Chicago, Houston oraz Phoenix.

Pojawiły się też kontrowersje dotyczące dokładności spisu. Wiadomo, że przedsięwzięcie zmagało się z różnymi problemami – niewystarczającymi funduszami, naciskami administracji Trumpa, by dodać pytanie o obywatelstwo, próbami wykluczenia nieudokumentowanych imigrantów z grona ankietowanych oraz wszelkimi problemami, jakie sprawiła pandemia koronawirusa. Cały proces opóźniał się, a niektórzy rachmistrzowie przyznawali, że byli naciskani, by przyspieszać procedury nawet kosztem ich naginania czy łamania.

Mimo wszystko opublikowane dane w większości pokrywają się z wcześniejszymi oczekiwaniami. „Dane, które dziś publikujemy, spełniają nasze wysokie standardy jakości” – deklarował Ron Jarmin pełniący obowiązki dyrektora biura.

Thomas Saenz, prezes i główny doradca Mexican American Legal Defense and Educational Fund, uznał wstępne dane za zgodne z szacunkami dotyczącymi populacji latynoskiej. „Jestem pewien, że było niedoliczenie. Zawsze jest, ale w porównaniu do tego, co mogło być, nie wygląda to źle. Biuro Spisu Powszechnego ma jeszcze przed sobą dużo pracy, aby cofnąć szkody wyrządzone przez upolitycznienie spisu, ale patrząc dziś na liczby, nie udało się osiągnąć efektu, który Donald Trump i inni zamierzyli”.

Więcej artykułów

ZOSTAW ODPOWIEDŹ