fbpx

"Każdy rząd pozbawiony krytyki jest skazany na popełnianie błędów"

16.2 C
Warszawa
niedziela, 26 maja, 2024

"Każdy rząd pozbawiony krytyki jest skazany na popełnianie błędów"

Hiszpański rząd beneficjentem drogiej energii

Przez wzrost cen prądu w Hiszpanii do budżetu wpłynie znacznie więcej pieniędzy z podatków – informuje „elEconomista”

Warto przeczytać

Przez Hiszpanię przeszła w ostatnich dniach fala rekordowych wzrostów cen energii elektrycznej. Obecnie sytuacja się stabilizuje, ale kontrowersje wokół podwyżek pozostały, a konsumenci domagają się reakcji rządu. Hiszpania ma w tej chwili najwyższy podatek pośredni na energię elektryczną wśród wszystkich krajów Unii Europejskiej. Choć do końca roku obniżono podatek VAT na prąd do 10 proc. w przypadku gospodarstw domowych, to prognozy mówią o ogólnym wzroście wpływów z podatków za prąd o ponad 2 mld euro w porównaniu do poprzedniego roku.

W Hiszpanii obecnie bardzo wysoka cena detaliczna energii elektrycznej składa się w około 60 proc. z różnego rodzaju podatków. Oprócz kosztów produkcji oraz prawa do emisji dwutlenku węgla do atmosfery „koszt prądu” to podatki pośrednie od energii i energii jądrowej oraz podatek VAT. W ostatnich tygodniach cena megawatogodziny w Hiszpanii ciągle rosła, więc rząd postanowił obniżyć VAT (dla odbiorców mających mniej niż 10 kilowatów mocy umownej, czyli w praktyce przede wszystkim dla gospodarstw domowych) z 21 na 10 proc. Obniżka ta nie obejmie jednak barów, restauracji czy hoteli, które nadal płacą cenę z 21 proc. VAT-em, mimo że ich działalność bywa ograniczana z powodu koronawirusa.

Podatki na hiszpański prąd należą do najwyższych w Unii Europejskiej, dla porównania – w Grecji oraz Portugalii podatek od energii elektrycznej to 6 proc., w Luksemburgu – 8 proc. Wysoki podatek jest jednak w Niemczech, tam wynosi aż 19% proc., lecz to wciąż mniej niż hiszpański (przed obniżką).

Większy wpływ z podatków

Eksperci przewidują, że tegoroczne dochody Hiszpanii z podatków od energii elektrycznej wyniosą 8,5 mld euro, więc o jedną trzecią więcej niż w roku 2020. I to nawet uwzględniając już obniżenie podatku VAT do 10 proc., a nawet tymczasowe zniesienie 7 proc. podatku produkcyjnego.

Teoretycznie rynek hurtowy jest równy w Unii Europejskiej, ceny na nim nie odbiegają od innych krajów, jednak do tych cen należy doliczyć obowiązujące w danym państwie podatki, opłaty, prowizje i różnego rodzaju regulacje taryfowe, które są różne w różnych krajach, a w Hiszpanii bardzo wysokie.

Hiszpania wyróżnia się wśród unijnych krajów także tym, że przenosi na końcowych odbiorców całą zmienność dziennego rynku hurtowego. Nie we wszystkich przypadkach tak się dzieje, można powiedzieć, że w większości tak nie jest, ponieważ 20 mln hiszpańskich klientów ma zakontraktowaną energię elektryczną po stałej cenie rocznej lub nawet w dłuższym okresie. I te 20 mln to, aż 90 proc. zużywanej w Hiszpanii energii. Problem w tym, że pozostałe 10 proc. zużywanej energii rozkłada się na 10 mln klientów. Najwięcej energii zużywają różnego rodzaju fabryki, zakłady pracy, restauracje, hotele itp. Natomiast gospodarstwa domowe to w skali kraju drobni konsumenci, jednak stanowiący dużą liczbę. I oni właśnie w większości objęci są prawnie ustaloną taryfą PVPC, na którą wpływają dzienne skoki na rynku hurtowym. W innych krajach europejskich, takich jak Włochy, Francja, Portugalia, a nawet Wielka Brytania, sytuacja konsumentów wygląda inaczej, bo dostawcy energii wykorzystują koszyk rynków terminowych do ustalania stałych cen prądu na kolejny kwartał lub rok.

„Gdybyśmy mieli system podobny do reszty krajów europejskich (kwartalny, roczny), odbiorca PVPC płaciłby cenę ustaloną rok temu, a nie obecną, na którą wpływ ma CO2 i cena gazu na rynkach międzynarodowych, co oznaczałoby rachunek niższy o ok. 30 proc.” – powiedział hiszpański ekspert.

Sam koszt wytworzenia energii to obecnie 27 proc. rachunku w przypadku hiszpańskich klientów indywidualnych. Pozostała część rachunku, przekraczająca 60 proc., to podatki i różnego rodzaju opłaty. Same podatki w tym kraju stanowią aż 33 proc. rachunku za energię elektryczną.

Tymczasem wzrost cen energii elektrycznej na rynku hurtowym można tłumaczyć dwojako – po pierwsze przez wzrost cen gazu ziemnego, a po drugie przez wzrost cen prawa do emisji dwutlenku węgla do atmosfery. Przy czym te wzrosty dotyczą całego rynku europejskiego, nie tylko Hiszpanii. A jednak w Hiszpanii podatki i opłaty sprawiają, że gdy cena gazu ziemnego wzrasta o 1 euro za megawatogodzinę, cena energii elektrycznej podnosi się o 2 euro. Kiedy prawo do emisji dwutlenku węgla rośnie o 1 euro za tonę, megawatogodzina w Hiszpanii wzrasta o 0,33 euro.

Przedstawiciele sektora energetycznego przyznają, że ceny gazu regulowane są przez międzynarodowe rynki, ale podniesienie cen prawa do emisji CO2 było decyzją rządową: „Państwa Unii Europejskiej stworzyły rynek CO2, aby karać za szkody wyrządzone środowisku przez energię kopalną, zachęcać do inwestycji w odnawialne źródła energii i uczynić bezemisyjną energię bardziej konkurencyjną” – wyjaśniają. Aby osiągnąć stawiane cele ograniczenia emisji, ograniczono możliwość emisji dwutlenku węgla. W tej sytuacji wzrosła cena uprawnień do takich emisji. Koszty jednak przerzucane są na konsumentów, a w ostatecznym wyniku Hiszpański rząd zdobędzie 2,8 mld euro, zamiast ubiegłorocznych 1,2 mld.

Więcej artykułów

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wpisz komentarz!
Wpisz imię