fbpx

"Każdy rząd pozbawiony krytyki jest skazany na popełnianie błędów"

18.2 C
Warszawa
czwartek, 23 maja, 2024

"Każdy rząd pozbawiony krytyki jest skazany na popełnianie błędów"

Odpady i recykling. Co dalej z zamówieniami oraz odpowiedzialnością producenta?

W piątek 27 sierpnia odbyło się połączone posiedzenie Zespłu Roboczego ds. Recyklingu i gospodarki odpadami oraz Zespołu Roboczego ds. Zamówień Publicznych w ramach Rady Przedsiębiorców przy Rzeczniku MŚP.

Warto przeczytać

Pierwszy punkt agendy merytorycznej spotkania dotyczył problemu zamówień publicznych w branży recyklingu i gospodarki odpadami, a drugi poświęcony był noweli ustawy o gospodarowaniu opakowaniami w części dotyczącej rozszerzenia odpowiedzialności producenta. 

W posiedzeniu z udziałem dr. Marka Wocha – dyrektora generalnego w biurze Rzecznika MŚP, zaproszono wiceprezydenta Bydgoszczy – Michała Sztybla. Jak wyjaśnił dr Marek Woch, udział zastępcy prezydenta miasta Bydgoszczy to rezultat prac, jakie nad projektem ustawy toczyły się w Sejmie, w efekcie czego Rzecznik MŚP uznał za celowe upowszechnienie rekomendacji przedstawiciela samorządu, odpowiedzialnego za gospodarkę odpadami. Ich skonfrontowanie ze spostrzeżeniami przedsiębiorców da pełniejszy obraz problemów wymagających uzgodnień zainteresowanych środowisk. 

Ustawową powinnością Rzecznika MŚP jest dbałość o właściwe ułożenie relacji pomiędzy przedsiębiorcami a samorządem jako organem władzy publicznej, szczególnie w zakresie zapewnienia równego dostępu do udzielanych zamówień, z zapewnieniem warunków równoprawnej konkurencji. W newralgicznym obszarze, który stanowi gospodarka odpadami, dochodziło na tym tle do kontrowersji, a nawet emocji i sporów. W efekcie realizacja zadań nie przebiega optymalnie, godząc także w interes mieszkańców. 

Z kolei wiceprezydent Michał Sztybel wyjaśnił, że od trzech lat odpowiada za gospodarkę odpadami w mieście Bydgoszczy, a także uczestniczy w pracach Zespołu odpadowego Unii Metropolii Polskich, stąd jego aktywność w pracach legislacyjnych dotyczących tego obszaru. Temat nie jest polityczny, a dotyczy nas wszystkich. Zarówno w odniesieniu do gospodarki odpadami jak ROP-u, w interesie samorządu leży zapewnienie przejrzystości i konkurencyjności rynku. W tej sprawie przedsiębiorcom i Rzecznikowi przyświecają te same cele. Z kolei mieszkańcy oczekują wysokiej jakości usług przy zapewnieniu cen na akceptowalnym społecznie poziomie. 

Rozwiązania „in hause” nie mają w zamyśle samorządu zamykać rynku na konkurencję, lecz stanowią przejaw działań o charakterze obronnym, zmierzającym do mitygowania oczekiwań cenowych po stronie realizujących usługę. Nie oznacza to w żadnym razie dążenia do monopolu w tym zakresie. Sytuacja pozostaje zróżnicowana ze względu na nasycenie rynku i jego rozmiary w przypadku dużych aglomeracji, odmiennie zaś w odniesieniu do mniejszych jednostek zwłaszcza słabiej zurbanizowanych gmin. Podstawowe pytanie dotyczy przyczyn, dla których dziś trudno mówić o istnieniu rynku gospodarowania odpadami. W sytuacji, gdy moce przerobowe istniejących instalacji są mniejsze niż liczba odpadów, to trudno mówić o ich zagospodarowaniu, a tym bardziej o rynku – jako takim. 

„Prywatnie jestem zdania, że podobnie jak w przypadku energetyki czy gospodarki cieplnej, konieczna jest w odniesieniu do gospodarowania odpadami aktywna obecność państwa. W konsekwencji wcześniejszych postępowań przetargowych i wieloletnich umów część mniejszych graczy wyeliminowano z rynku odbioru odpadów. Gminy pozbawione własnych instalacji nie mogą rozdzielać postępowań przetargowych, co więcej z reguły organizują je wspólnie. Barierę w tym przypadku stanowi możliwość zagospodarowania odpadów. Zwłaszcza że podmioty dysponujące koniecznym zapleczem, niechętnie widzą rozdzielanie usługi” – mówił Michał Sztybel.

„Nowe podmioty z chwilą uzyskania dostępu do rynku nie gwarantują dochowania standardów w zakresie jakości usług, co powoduje zrywanie umów, ale nie rozwiązuje nawarstwionych problemów. W przyszłości miasto Bydgoszcz bogatsze o to doświadczenie, kwestię zapewnienia pojemników weźmie na siebie” – kontynuował wiceprezydent Bydgoszczy. Jego zdaniem „…zapewnienie konkurencyjności oznacza, że spółka komunalna należąca do miasta ma rywalizować na ogólnych zasadach z podmiotami zewnętrznymi. W konkretnych przypadkach jest to regulowanie rynku, bez gwarancji wygranej”. 

Karol Wójcik, przewodniczący Zespołu Roboczego ds. Recyklingu i gospodarki odpadami stwierdził, że miał okazję polemizować z włodarzem Bydgoszczy przy okazji procesu legislacyjnego w Sejmie i Senacie. Z zadowoleniem odnotował, że narracja zaprezentowana Zespołowi jest łagodniejsza od prezentowanej wcześniej. Otwiera to przestrzeń do wymiany pomysłów, gdyż teza jakoby tylko składowiska samorządowe nie płonęły, stawiała pod znakiem zapytania możliwość konstruktywnego dialogu. Twierdzenie takie było zresztą sprzeczne z konkluzjami raportu, jaki na temat gospodarki odpadami przygotowali sami samorządowcy. Intencją przedsiębiorców nie jest zadzieranie z klientem, jakim jest samorząd. 

Partnerska relacja musi jednak zakładać wzajemną uczciwość w relacjach. Brak instalacji to bolączka zarówno samorządów, jak i firm zajmujących się gospodarka odpadami. Kluczem pozostaje rewolucja zainaugurowana w roku 2011, a wdrożona dwa lata później. W jej efekcie na rynku pozostali duzi gracze, a walka o niszę rynkową – nieruchomości niezamieszkałe, to krok w kierunku zmiany tego stanu rzeczy. 

Odpady poza systemem obligatoryjnych opłat to obszar, w którym można budować wzajemne zaufanie. Uwolnienie rynku musi się odbywać stopniowo a gmina, ustalając górny poziom dopuszczalnych stawek, zapewni sobie kontrolę. Problem zagospodarowania zniweluje konkurencja w zakresie ubiegania się o środki inwestycyjne. Mamy bowiem do czynienia ze swoistą luką inwestycyjną w tym obszarze. 

„Zaczęliśmy rewolucję śmieciową ze szczątkową infrastrukturą mechaniczną, nie wspominając o termicznej. Co więcej, mieszkańcy traktują niskie ceny usług, jako rzecz oczywistą, a nawet obowiązek samorządowy. Brak instalacji i długotrwałe składowanie to problem i faktyczna przyczyna pożarów. Problemu nie stanowi istnienie gminnych spółek, lecz brak faktycznej konkurencji. Koszty i standardy nie będą zniwelowane, jeśli scedujemy ów problem na Państwo. Decyduje technologia i efekt skali. Potrzebujemy wspólnie rzetelnej diagnozy, a nie debatowania o skutkach. Praprzyczyną jest brak konkurencji” – zakończył swoje wystąpienie Karol Wójcik. 

W dopowiedzeniu wiceprezydent Bydgoszczy zaapelował, by problemu gospodarowania odpadami nie adresować jedynie do samorządu, przy założeniu, że duże inwestycje uzyskają wsparcie unijne i ze strony Państwa, natomiast ewentualna centralizacja pozostanie rozwiązaniem przejściowym. 

Jakub Pawelec, przewodniczący Zespołu Roboczego d.s. Zamówień Publicznych potwierdził, że podniesiona przez wiceprezydenta Bydgoszczy kwestia obecności Państwa na rynku zagospodarowania odpadami wymaga odpowiedzi, zwłaszcza w odniesieniu do jej charakteru i sposobu sprawowania efektywnego nadzoru nad procesami oddziałującymi bezpośrednio na środowisko. Tradycyjnie role Państwa sprowadzamy bowiem do interwencji, podczas kiedy w opisanej sytuacji rzecz dotyczy zarówno aspektu finansowego, technologicznego, logistycznego, jak i odpowiednich regulacji. 

W odpowiedzi Michał Sztybel stwierdził, że państwo jako regulator może skutecznie weryfikować taryfy i stawki usługowe, balansować zapotrzebowania z mocami przerobowymi i zarządzać informacją w tym zakresie. Rzecz bowiem nie tyle w nakładach, ile w optymalnym wykorzystaniu zasobów. Podobnie w przypadku ubiegania się o dofinansowanie z funduszy unijnych, jak to miało miejsce w przypadku budowy spalarni w Bydgoszczy, gdzie warunkiem koniecznym było zawarcie wieloletnich umów z dostawcami surowca. Państwo jako integrator i motywator może skutecznie zarządzać tymi procesami od strony warunków technicznych i organizacyjnych. 

W konkluzji tej części obrad ustalono, że uczestnicy prześlą swoje rekomendacje w przedmiocie propozycji legislacyjnych na rzecz poprawy konkurencyjności. Kolejni mówcy akcentowali barierę, którą stanowi wzrost kosztów odbioru i utylizacji plastiku oraz innych szkodliwych środowiskowo substancji, przy czym sprawa ROP-u będzie, zwłaszcza w przypadku mniejszych firm stanowiła istotą przeszkodę ich dalszego rozwoju. Tym samym konkurencyjność stanie się iluzją, bo duży jeszcze wzrośnie w siłę, a mały straci szansę konkurowania. 

Obowiązek audytu w przypadku małej ilości opakowań uczyni cały proces nieopłacalnym ekonomicznie. Podobnie w odniesieniu do odzysku. To wyeliminuje z rynku dużą liczbę mniejszych firm. Ustalanie stawki z poziomu centralnego stawia pod znakiem zapytania ekonomiczny i organizacyjny sens samego projektu. W tym kontekście zakończenie procesu konsultacji społecznych w pierwszej dekadzie września wydaje się czasem zbyt krótkim na dopracowanie właściwego kształtu ustawy. 

Już wkrótce Będziemy o to pytać panią poseł Annę Paluch – prowadzącą ustawę jako jej sprawozdawca.

Więcej artykułów

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wpisz komentarz!