fbpx

"Każdy rząd pozbawiony krytyki jest skazany na popełnianie błędów"

18.7 C
Warszawa
czwartek, 23 maja, 2024

"Każdy rząd pozbawiony krytyki jest skazany na popełnianie błędów"

Australijski Trafalgar. Francuzi przegrali bój o dostawę okrętów podwodnych

Amerykański prezydent Joe Biden pozbawił Francję wartej 50 mld euro umowy na dostawę 12 okrętów podwodnych do Australii – pisze francuski tygodnik „Le Point”.

Warto przeczytać

Pewny siebie Paryż nie dostrzegł w porę zagrożenia dla interesów Naval Group, francuskiej firmy zajmującej się budową okrętów wojennych. Future Submarine Program, kontrakt o wartości 31 mld euro zawarty w 2016 r. z Australią na dostawę dwunastu okrętów podwodnych najnowszej generacji, zwanych Attak, przejęli Amerykanie i Brytyjczycy.

Po wielu korektach kursów walutowych i przekroczeniach kosztów w ciągu ostatnich pięciu lat kontrakt rozrósł się do ponad 50 mld euro. Naval Group wygrał ją po ciężkiej walce z niemieckim konkurentem TKMS. Okręty, które były przedmiotem kontraktu, to wersje z napędem spalinowo-elektrycznym najnowszego modelu francuskiego atomowego okrętu podwodnego serii Barracuda, z których pierwszy – Suffren – ma zostać przyjęty do czynnej służby za kilka miesięcy. Po nim zwodowanych zostanie pięć kolejnych jednostek.

„Australijski kontrakt stanowił w 2016 r. ogromne osiągnięcie francuskiego przemysłu obronnego, a także duży sukces Francois Hollande’a i jego ministra obrony Jean-Yves Le Driana. Przed i po podpisaniu umowy toczyła się jednak intensywna walka lobbystów, których argumenty koncentrowały się m.in. na niezdolności Francuzów do zachowania tajemnicy” – czytamy w „Le Point”.

„AUKUS” na pokolenia

Kilka dni temu prezydent USA Joe Biden ogłosił, że Australijczycy zdecydowali się na zakup floty atomowych okrętów podwodnych zaprojektowanych przez USA, nie precyzując, o jaki model chodzi. Komentatorzy francuskiego tygodnika przypuszczają, że będą to atomowe okręty podwodne klasy Virginia, których jest w służbie około dwudziestu, a drugie tyle jest w planach. Podczas przemówienia Joe Bidenowi towarzyszył premier Australii Scott Morrison oraz jego brytyjski odpowiednik Boris Johnson. W porozumieniu między Waszyngtonem a Canberrą uczestniczy Londyn, który produkuje własne okręty klasy Astute.

„Le Point” przyznaje, że jest za wcześnie, aby poznać więcej szczegółów na temat nowego trójstronnego porozumienia, które zostało nazwane „AUKUS” (Australia, Wielka Brytania, Stany Zjednoczone). 

„Będzie ono wiązać Australię, Stany Zjednoczone i Wielką Brytanię na pokolenia” – ogłosiła administracja USA.

„Opierając się na naszej wspólnej historii jako demokracji morskich, zobowiązujemy się do wspólnej ambicji wspierania Australii w nabywaniu okrętów podwodnych z napędem jądrowym” – podkreślili trzej przywódcy we wspólnym oświadczeniu.

Ta „wspólna ambicja” to – zdaniem autora publikacji – nic innego jak niewyartykułowane zagrożenie ze strony Chin. Zdaniem Joe Bidena, „chodzi o inwestowanie w podstawowe źródło siły, sojusze, zmiany, aby sprostać zagrożeniom dnia dzisiejszego i jutrzejszego”.

Umowa z Australią jest „wyjątkiem”

Kluczowa dla całej sprawy jest kwestia napędu okrętów podwodnych. Francuzi byliby w stanie dostarczyć australijskiej marynarce wojennej atomowe okręty podwodne, gdyby ta o nie poprosiła. Tak się jednak nie stało, gdyż Australia do tej pory była wrogo nastawiona do atomu, do tego stopnia, że zakazała statkom o takim napędzie wstępu do swoich portów. Sytuacja uległa jednak zmianie w związku z bardzo silnym rozwojem chińskiej marynarki wojennej, a napęd jądrowy oferuje technicznie nieograniczoną autonomię.

Francuski tygodnik przypomina, że Amerykanie nigdy nie podzielili się tą technologią z nikim poza Brytyjczykami po zawarciu umowy w 1958 r. Teraz – w oczach administracji USA cytowanej przez „New York Times” – umowa z Australią jest „wyjątkiem”, który będzie przedmiotem 18-miesięcznych negocjacji. Uzgodniono już, że Australia nie będzie produkować wysoko wzbogaconego uranu potrzebnego do pracy reaktora, zostanie dostarczony przez USA. Według premiera Scotta Morrisona Australia nie dąży do zdobycia broni jądrowej ani cywilnego potencjału nuklearnego.

Francja może jedynie ubolewać

Wygląda na to, że dzisiaj protesty Francuzów w związku z tą wielką inwestycją nie mają większego znaczenia. We wspólnym oświadczeniu francuski Minister Spraw Zagranicznych Jean-Yves Le Drian i francuska Minister Obrony Florence Parly potępili „godną pożałowania decyzję, sprzeczną z literą i duchem współpracy, jaka panowała między Francją a Australią”. To rozgoryczenie jest tym bardziej zrozumiałe, że Paryż jest bardzo aktywny w tej części świata, ubolewając, że rozłam następuje „w czasie, gdy stoimy w obliczu bezprecedensowych wyzwań w regionie Indo-Pacyfiku, czy to w zakresie naszych wartości, czy też poszanowania multilateralizmu opartego na rządach prawa, oznacza brak spójności, który Francja może jedynie odnotować, i nad którym może ubolewać”.

„Decyzja, którą podjęliśmy, aby nie kontynuować budowy okrętów podwodnych klasy Attack i obrać inną drogę, nie jest zmianą zdania, jest zmianą potrzeb” – przekonywał premier Scott Morrison.

W opinii analityków dla Naval Group cios nie będzie śmiertelny, jednak bardzo bolesny. Choć budowę kadłuba i silnika Francja miała powierzyć stoczniom australijskim, a całą elektronikę pokładową i uzbrojenie miał dostarczyć amerykański Lockheed Martin, to jednak do francuskiej kasy nie trafi prawie 10 mld euro.

„Emmanuel Macron może medytować nad słynną formułą założyciela V Republiki, Charlesa de Gaulle’a: »Państwa nie mają przyjaciół, mają tylko interesy«” – podsumowują autorzy publikacji.

Więcej artykułów

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wpisz komentarz!
Wpisz imię