fbpx

"Każdy rząd pozbawiony krytyki jest skazany na popełnianie błędów"

19.5 C
Warszawa
czwartek, 23 maja, 2024

"Każdy rząd pozbawiony krytyki jest skazany na popełnianie błędów"

Ludzie, zejdźcie z drogi…, o co chodzi z usługą „Orlen Paczka”?

Dlaczego Orlen konkuruje z Pocztą Polską?

Warto przeczytać

Nie przypadkiem, zanim postawiłem pytanie, odwołałem się do refrenu przeboju zespołu Skaldowie. Powstał on wprawdzie w innej epoce, także w odniesieniu do rynku usług pocztowych, lecz zachował o tyle aktualność, że jego kolejny fragment brzmiał: „bo listonosz jedzie”. Wprawdzie listonoszy zastąpili doręczyciele, a poczta, przed którą wedle autora słów przywołanego szlagieru należało zdjąć kapelusz (któż je dziś nosi, poza królową angielską rzecz jasna) straciła monopol na rzecz InPost’u, pytanie jednak, po co to Orlenowi, wydaje się warte rozważenia.

Aktywność biznesowa jakby nie było firmy paliwowej – Polski Koncern Naftowy Orlen na kolejnym polu biznesowym, skłania (nie po raz pierwszy) do zadania pytania fundamentalnego – po co Orlen to robi? Oczywiście, w odpowiedzi można spodziewać się znanej już narracji, która opierać się będzie na tezie, że celem takich działań jest „dywersyfikacja oraz szukanie dodatkowych źródeł kreowania wartości dodanej”. Z taką argumentacją trudno się nie zgodzić, jednak co by się stało, gdyby wszystkie państwowe przedsiębiorstwa zaczęły w ten sposób podchodzić do biznesu? W jaki sposób stworzenie konkurencyjnej usługi wpływa na wzmocnienie pozycji Poczty Polskiej, gdzie jest ta synergia, o której tak często mówią przedstawiciele Orlenu? Czy wkraczanie na obszar działania i zagarnianie go przez jeden państwowy podmiot – drugiemu, jest dla Państwa i państwowej kasy korzystne?

Te pytania pozostają otwarte, choć być może milcząca zgoda na takie praktyki Ministerstwa Aktywów Państwowych oznacza, że za kanibalizowaniem Poczty Polskiej przez Orlen stoi jakaś wyrafinowana strategia? Jeśli jednak takiej strategii Ministerstwo nie ma, to może zwyczajnie, nie lubi Poczty i dlatego osłabia ją i ułatwia życie jej konkurentom.

Jeszcze przed pandemią, a więc w roku 2019 wartość polskiego rynku usług pocztowych szacowano na 10,2 miliarda złotych. To kąsek łakomy, acz niedoszacowany, gdy zważyć dynamiczny rozwój e-commerce w reakcji na obostrzenia sanitarne w roku 2020. Tylko z tytułu przesyłek kurierskich operatorzy tego segmentu rynku, jak wynika z raportu UKE, zwiększyli swoje przychody łącznie o prawie 1,7 mld względem roku 2019. Tendencja wydaje się utrzymywać, a dynamika wzrostu wartości rynku pocztowego wyprzedza tempo wzrostu gospodarczego ogółem. Nie przypadkiem więc w dobie gospodarki cyfrowej, gdy automatyzacja i robotyzacja wypierają człowieka, jako tańsze i niezawodne, budowa własnej sieci maszyn pocztowych – tutaj panuje InPost właśnie – wydaje się pewnym interesem. Patrycja Klarecka odpowiedzialna w Zarządzie Orlen za sieć sprzedaży detalicznej stwierdza, że istotą pomysłu nie jest konkurowanie z polskim operatorem, lecz danie klientowi możliwości wyboru, lub jak kto woli, alternatywy. Rzecz w czasie doręczeń, który obecnie dla 60 proc. przesyłek wynosi standardowo dzień po dacie nadania.

Jeszcze w tym roku Orlen zakłada uruchomienie 500 paczkomatów, by w roku następnym pomnożyć tę liczbę przez cztery. 

Dodatkowy atut Orlenu gwarantujący dostępność punktów nadań i odbioru to 5,5 tys. placówek przejętych jako spuścizna po sieci „Ruchu”. To ona pozwoliła rozwinąć współpracę biznesową z segmentem e-commerce. Wspomniane automaty będą do końca 2022 r. oferować bonus w postaci aplikacji gwarantującej obsługę bezdotykową – słowem; lekko, łatwo i przyjemnie. Stacje benzynowe i kioski „Ruch” to usługi kompleksowe i komplementarne – tego paczkomat InPost nie zaoferuje. Cena za usługę też daje przestrzeń do konkurencyjnej kalkulacji. W strategii, gdzie paliwo staje się stopniowo dodatkiem do handlu detalicznego, to nic innego, jak poszerzenie zakresu usług oferowanych pod marką Orlen. 

„Biało-czerwony koncern śledzi trendy i doskonale zdaje sobie sprawę, że sprzedaż paliwa to nie wszystko” – twierdzi Sascha Stockem, prezes agencji Nethansa, która doradza firmom, jak sprzedawać na platformie Amazon. Tym samym Orlen odpowiada na trendy zakupowe, podobnie jak Poczta Polska, zapowiadająca zainstalowanie 2 tysięcy własnych paczkomatów, a oprócz tego na podstawie umowy z popularną siecią sklepów zyskać dla nich może dodatkowych 3 tysiące lokalizacji. 

Pytanie dotyczy zatem nie tyle sensu ekonomicznego konkurowania dwóch narodowych marek, ile pojemności rynku, jego dynamiki rozwoju i czynników takich jak rosnąca inflacja, która stopniowo wpływać mogą na siłę nabywczą i koszyk zakupowy. Skoro jednak polski e-commerce zanotował w 2020 roku 30 proc. wzrost, wydaje się, że nadal jest przestrzeń, nie tyle do konkurowania, ile stwarzania realnej alternatywy, ale czy miejsca wystarczy dla wszystkich? Dodatkowy aspekt to zapowiadana elektromobilność. 

Być może stacje benzynowe, jakie znamy, odejdą w dającej się przewidzieć przyszłości w niebyt. Już dzisiaj trzeba zatem zastanawiać się nad zmianą strategii, co w przypadku Orlenu nie jest takie nowe, jako że o biznesie kurierskim firma myśli od roku 2013. Wszak już wtedy 650 stacji paliw oferowało odbiór i nadawanie paczek o wadze do 25 kg.

Gdyby Ministerstwo Aktywów Państwowych chciało pomóc naprawdę Poczcie Polskiej, wystarczyłoby wzbogacić istniejącą sieć jej paczkomatów o orlenowskie lokalizacje, dodać do tego placówki PKO BP oraz Pekao SA i na przykład BOŚ SA… Przy tak rozległej, prężnie działającej sieci, chyba nikomu nie przyszłoby już do głowy skarżyć się na dostępność do usług, świadczonych przez Pocztę Polską. Ciekawe, jak na taki manewr strategiczny odpowiedziałaby coraz potężniejsza konkurencja firm prywatnych? 

Jednak być może urzędnicy ministerialni obawiają się posądzenia o próbę monopolizacji polskiego rynku przesyłek pocztowych?

Więcej artykułów

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wpisz komentarz!
Wpisz imię