fbpx

"Każdy rząd pozbawiony krytyki jest skazany na popełnianie błędów"

18.2 C
Warszawa
czwartek, 23 maja, 2024

"Każdy rząd pozbawiony krytyki jest skazany na popełnianie błędów"

Dorzynanie branży piwnej akcyzą

Spadająca konsumpcja piwa przy wysokich obciążeniach podatkowych uderzy w browary, szczególnie te mniejsze, a ceny detaliczne piwa mogą wyraźnie wzrosnąć

Warto przeczytać

Spożywamy już tylko 93,6 litra rocznie „złocistego płynu” na jednego mieszkańca i jest to najmniej od dziesięciu lat. Spadek w 2020 r. można przypisać pandemii, gdyż podaż napojów piwnych została znacznie ograniczona przez covidowe obostrzenia. Gorzej, że trend spadkowy jest kontynuowany również i w tym roku. Jednak już z nieco innych powodów, ale nie mniej niepokojących.

Państwowa Agencja Rozwiązywania Problemów Alkoholowych (PARPA) obawia się, że odwrócenie trendu w sprzedaży piwa na korzyść mocniejszych napojów alkoholowych, może zniweczyć dorobek ostatnich 32 lat po transformacji ustrojowej, kiedy to zaczęto podejmować działania na rzecz zmiany kultury spożycia alkoholu. Pewnym pocieszeniem może być fakt, że rośnie sprzedaż piw bezalkoholowych, jednak wolniej niż rok, a nawet dwa lata temu. Piwa te trafiają też, na razie do stosunkowo ograniczonego segmentu odbiorców, a ich cena nie jest niższa niż piw alkoholowych.

„Z szacunków naszego Związku wynika, że od stycznia do sierpnia 2021 roku, konsumpcja piwa zmniejszyła się o ponad 3 proc., a dynamika spadku piw alkoholowych była jeszcze większa” – ostrzega w mediach Bartłomiej Morzycki, dyrektor generalny Związku Pracodawców Przemysłu Piwowarskiego Browary Polskie (ZPPP).

Mniejsza i kosztowniejsza produkcja

W 2020 roku w Polsce wyprodukowano ok. 38,4 mln hl piwa, tj. o 4,1 proc. mniej niż w 2019 roku, do czego przyczyniła się także konieczność dopasowania podaży do ograniczonego popytu. Według monitorującej rynek spożywczy firmy NielsenIQ zeszłorocznemu spadkowi sprzedaży piwa o 1,7 proc. towarzyszył wzrost rynku napojów spirytusowych o 2,4 procent. Już sam ten fakt powinien dawać do myślenia.

Także na ten rok zapowiada się, że z rynkiem piwa może być – delikatnie mówiąc – nie najlepiej. Nie chodzi tylko o trwającą pandemię i wciąż utrzymującą się niepewność co do dalszych lockdownów, ale o niepokojąco szybko rosnące koszty produkcji. Rosną koszty pozyskania surowców do produkcji, w tym opakowań, na co wpływ mają coraz wyższe ceny aluminium, energii i paliw, a co za tym idzie – koszty dystrybucji produktów piwnych. Rosnące wraz z inflacją wynagrodzenia przekładają się na wyższe koszty pracy.

Według PARPA udział piwa w strukturze spożycia napojów alkoholowych w procentach, w przeliczeniu na czysty alkohol, wyniósł w 2020 roku 53,5 procent. Jest to najniższy udział od 2003 roku. Praktycznie sytuacja wróciła do punktu wyjściowego. W ciągu roku (w przeliczeniu na czysty alkohol) – piwa pijemy już tylko 5,1 litra na osobę. Najmniej od 2010 roku.

Akcyza może „dorżnąć” rynek 

Branża obawia się też planowanej podwyżki akcyzy, szczególnie od piw smakowych, do czego pretekstem może być wykonywanie dyrektyw unijnych odnoszących się do tej części produkcji. Niektórzy eksperci, jak można przypuszczać sprzyjający zmianom będącym na rękę rządowi, chcieliby wręcz zrównania akcyzy na piwo ze stawkami na alkohol etylowy. Pomysłodawcy powinni zdawać sobie jednak sprawę z tego, że nie zwiększy to wpływów do budżetu, które dziś przynoszą z tego podatku ok. 3,5 mld zł rocznie. Wpływy budżetowe nie wzrosną, bo wielu konsumentów będzie wtedy preferować mocniejsze alkohole – tak bywało już w przeszłości. Uderzy to też w mniejsze browary, w tym kraftowe, które mają ograniczone pole do windowania marży swoich wysokojakościowych piw.

Na wielkość konsumpcji piwa bardziej wpływa (niż przy napojach wysokoprocentowych) podwyższanie podatków, które jest potem wkalkulowane w cenę produktu. Warto przy tym wiedzieć, że różna akcyza dla poszczególnych kategorii wyrobów alkoholowych nie jest polskim „wynalazkiem” – tak jest w wielu krajach europejskich. Te różnice są tam wyższe niż w Polsce. Już teraz nasi producenci są obłożeni akcyzę dwa i pół raza wyższą niż producenci w Niemczech, a także wyższą niż w Czechach, czy na Słowacji.

Nie zawracajmy do punktu wyjścia!

Nasz podatek akcyzowy na wyroby piwne doskonale się dotąd sprawdzał, nie naruszając dyrektyw unijnych. Po co zmieniać coś, co jest dobre w imię niepewnych przychodów z akcyzy, która wartościowo najprawdopodobniej spadnie na skutek zmniejszonej sprzedaży? Warto także pamiętać, że Unii Europejskiej zależy na niższym spożyciu alkoholi wysokoprocentowych, na przeciwdziałaniu alkoholizmowi oraz wiążącym się z tym patologiom społecznym. Polsce też powinno na tym zależeć. Chodzi więc też o to, byśmy nie zawrócili do sytuacji, w którym nasz kraj, tak jak w PRL i pierwszych latach po transformacji, borykał się z szeregiem wstydliwych i kosztownych społecznie problemów związanych z piciem wódki i nękającymi społeczeństwo chorobami alkoholowymi. 

Źródło danych na temat rynku piwa: https://www.parpa.pl/index.php/badania-i-informacje-statystyczne/statystyki

Więcej artykułów

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wpisz komentarz!
Wpisz imię

Najnowsze artykuły