fbpx

"Każdy rząd pozbawiony krytyki jest skazany na popełnianie błędów"

8.2 C
Warszawa
poniedziałek, 15 kwietnia, 2024

"Każdy rząd pozbawiony krytyki jest skazany na popełnianie błędów"

Stany Zjednoczone upokorzyły Francję

„Francja musi polegać tylko na sobie, jeśli chce mieć jutro jakikolwiek wpływ” – twierdzi francuski deputowany na łamach „Le Figaro”

Warto przeczytać

Jean-Louis Thiériot, deputowany z ramienia Les Républicains i członek Komisji Obrony, ocenia w swoim artykule ostatnie wydarzenia związane z rezygnacją Australii z zakupu francuskich okrętów podwodnych. Ruch ten uważa za policzek wymierzony Francji przez Amerykanów. I to nie tylko handlowy, ale też dyplomatyczny. 

Francja może mówić o kilkudziesięciu miliardach strat związanych z zerwaniem kontraktu przez Australię na okręty podwodne. Francuskie przedsiębiorstwo stoczniowe Naval Group musi obejść się smakiem. Sprzedaż dwunastu konwencjonalnych okrętów podwodnych nie dojdzie do skutku, bo Australijczycy zrezygnowali z ich zakupu na rzecz ośmiu amerykańskich atomowych okrętów podwodnych. To efekt zawarcia Aukusu, sojuszu obronnego łączącego Stany Zjednoczone, Australię i Wielką Brytanię. 

Porażka handlowa i dyplomatyczna

Można mówić w tym przypadku o podwójnym spoliczkowaniu Francji. Dostała ona w twarz dwa razy – pierwsze uderzenie odbyło się na gruncie handlowym, drugie – dyplomatycznym. 

W kwietniu 2016 r. Canberra porozumiała się z Paryżem w sprawie kontraktu, w ramach którego francuskie przedsiębiorstwo stoczniowe Naval Group miało zaangażować się w m.in. projekt i konstrukcję 12 okrętów podwodnych Barracuda/Attack. Tymczasem umowa została zerwana. „Przede wszystkim jest to zła wiadomość dla naszego przemysłu – 16 tys. pracowników Naval Group i wszystkich podwykonawców: 32 mld euro strat” – pisze Thiériot. Uważa on, że jest to ciężki cios dla sektora, który doświadczył już i tak szeregu niepowodzeń w eksporcie. Naval Group nie jest brane już pod uwagę przez takie kraje jak Polska, Maroko, Indonezja czy Arabia Saudyjska. Preferowane są stocznie włoskie, amerykańskie i niemieckie. Także w Grecji czy Rumunii ciężko jest Francuzom wygrać przetargi. „Eksport ma jednak zasadnicze znaczenie dla naszej obronności i suwerenności. Jest to jedyny sposób, aby nasza baza technologiczno-przemysłowa sektora obronnego (DTIB) i 200 tys. miejsc pracy mogło zaopatrywać nasze armie po akceptowalnych kosztach” – zauważa deputowany.

Francuski minister praw zagranicznych Jean-Yves Le Drian wyraził swoje rozżalenie sytuacją, w jakiej znalazł się jego kraj. „Jestem dziś zły i bardzo rozgoryczony. Nie robi się tego między sojusznikami. Ta jednostronna, brutalna, nieprzewidywalna decyzja jest bardzo podobna do tego, co robił pan Trump” – powiedział.

Opadły maski

Jeśli spojrzy się na Amerykę, dostrzega się jedno – prezydenci się zmieniają, strategie pozostają. Pozostaje przede wszystkim hasło: „America first”, a Departament Stanu je stosuje.

Sytuacja geopolityczna ulega zmianom, sposób działania Stanów Zjednoczonych – nie. „Poza retoryką multilateralizmu i solidarności między sojusznikami, Ameryka podejmuje decyzje samodzielnie, zgodnie ze swoimi interesami. To jest stara tradycja. W 2013 r. Barack Obama bez konsultacji z sojusznikami podjął decyzję o nieatakowaniu Syrii, mimo użycia przez Damaszek broni chemicznej” – przypomina Thiériot.

Główna strategia dyplomacji handlowej w przypadku USA to ochrona innych państw poprzez sojusze lub piękne obietnice – NATO lub inne. Wszystko to jednak nie za darmo, tylko w zamian za zakup amerykańskiego sprzętu. Aukus też jest związany z zamówieniami na amerykańskie okręty podwodne – kosztem Francji. Po wizycie Joe Bidena w Genewie, Szwajcaria, znowu kosztem Francji, zamówiła amerykańskie myśliwce F35, a nie francuskie Rafale*. 

Co z nierozprzestrzenianiem broni jądrowej?

Napęd atomowy w okrętach podwodnych to, co prawda, nie broń nuklearna, „jednak to pierwszy przypadek od czasów zimnej wojny, kiedy to USA przekazały swoją technologię Wielkiej Brytanii. Ponieważ amerykańskie okręty podwodne zasilane są wysoko wzbogaconym uranem, materiał rozszczepialny potrzebny do budowy bomby będzie krążył w większym obiegu” – zauważa Thiériot. I zastanawia się, czy „częściowo złamano tabu dotyczące nierozprzestrzeniania broni jądrowej”?

Deputowany uważa, że umowa jest też prawdziwym sukcesem Wielkiej Brytanii. „Boris Johnson był wyśmiewany za to, że swoją koncepcją »Globalnej Brytanii« przywołuje duchy Imperium Brytyjskiego z XXI wieku. Jest oczywiste, że dziś to koncepcja „Sea Power”, anglosaskiej talassokracji jest podstawą osi świata” – pisze.

I przestrzega, że „europejska autonomia strategiczna, jest dziś potrzebna bardziej niż kiedykolwiek, lecz jeśli w ogóle ujrzy światło dzienne, pozostanie w zarodku. Gdyż nie ma co się łudzić. Niemcy pozostają powściągliwe, a ich Minister Obrony wręcz mówił o »iluzjach europejskiej autonomii strategicznej«”. Jednak taka autonomia to warunek swobody działania. „Najlepiej byłoby, gdyby działania odbywały się na szczeblu europejskim, aby mieć znaczenie w koncercie supermocarstw. Jeżeli nikt nie myśli poważnie o odłączeniu się od NATO, co jest nieuniknionym horyzontem dla większości naszych partnerów, to powinno to stanowić uzupełnienie” – twierdzi Thiériot. 

Siła w nowoczesnym sprzęcie wojskowym

Autor zauważa, że to jak Francja została potraktowana przez Australię, jest konsekwencją niewystarczającego francuskiego wysiłku wojskowego w strefie Azji i Pacyfiku. Kraj dysponuje jedynie przestarzałymi okrętami, niezdolnymi do skutecznej obrony spornych obszarów, szczególnie w sytuacji konfliktów o dużej intensywności. Także jednostki lądowe są słabo wyposażone. Francja, chcąc mieć znaczenie w tej części świata, musiałaby dysponować tu nowoczesnymi okrętami. A to oznacza „dla sektora morskiego konsolidację na skalę europejską w celu osiągnięcia krytycznej wielkości stoczni, no i oczywiście konieczność wyłuskania dużych pieniędzy z budżetu państwa”.

Także eksport produktów obronnych musi ponownie stać się priorytetem dla władz Francji. „Pod wpływem połączonych ciosów zasad »zgodności«, niezwykle wymagającej ustawy Sapin II »o przejrzystości, walce z korupcją i modernizacji życia gospodarczego«, lobbingu organizacji pozarządowych i nieśmiałych banków, zbyt zatroskanych o swoją reputację, a zbyt mało o interes narodowy, eksport produktów obronnych jest często paraliżowany” – zauważa Thiériot.

Deputowany widzi też inne zagrożenie. Unia Europejska próbuje rozwijać gospodarkę obronną poprzez Europejski Fundusz Obrony, „ale jednocześnie proponuje »taksonomię zrównoważonego finansowania«, która wykluczyłaby z korzystnego finansowania przedsiębiorstwa, które ponad 5 proc. swoich obrotów przeznaczają na obronność”. To działanie schizofreniczne. Francja powinna przeciwstawić się temu demagogicznemu szaleństwu – „będzie to miarą jej siły dyplomatycznej oraz sukcesu lub porażki francuskiej prezydencji prezydenta Macrona w Unii Europejskiej”.

Czas, by porażkę przekuć w sukces.

*Rafale zostały zaprojektowane przez grupę Dassault, właściciela „Le Figaro”.

Jean-Louis Thiériot jest deputowanym Seine-et-Marne i byłym przewodniczącym rady departamentu, a także prawnikiem i historykiem. Jego najnowsza książka to „De Gaulle, le dernier réformateur” (Tallandier, 2018).

Więcej artykułów

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wpisz komentarz!
Wpisz imię