fbpx

"Każdy rząd pozbawiony krytyki jest skazany na popełnianie błędów"

16.4 C
Warszawa
niedziela, 23 czerwca, 2024

"Każdy rząd pozbawiony krytyki jest skazany na popełnianie błędów"

W wyścigu do Bundestagu starannie pominięto politykę międzynarodową

Podczas niemieckiej kampanii wyborczej zignorowano temat Europy – pisze „El Mundo”

Warto przeczytać

W czasie wyścigu do Bundestagu padło wiele obietnic. Chętnie poruszano kwestie związane z dobrostanem obywateli: te mające wpływ na zasobność ich portfeli i te, które są związane z dbałością o lepszą ich przyszłość, jak walka ze zmianami klimatycznymi i cyfryzacja. Omijano za to starannie tematy związane z polityką europejską i międzynarodową. W ten sposób można było uniknąć kontrowersyjnych kwestii, takich jak migracja i gazociąg Nord Stream II – zauważa „El Mundo”.

Niemcy wraz z Francją jako dwie europejskie potęgi gospodarcze utrzymują UE przy życiu.

Jednak podczas kampanii wyborczej wręcz uderzał brak debaty na temat Europy. Niemieccy posłowie do PE, niezależnie od przynależności partyjnej, wyrazili swoje niezadowolenie z tego faktu.

Należał do nich m.in. Daniel Freund, europoseł Zielonych, który powiedział: „Nie ma obecnie tematu, który wzbudza tak duże zainteresowanie w Brukseli i Strasburgu jak wybory w Niemczech i muszę powiedzieć, że to bardzo frustrujące widzieć, że nie jest odwrotnie”. Może to niepokoić, gdyż podczas niemieckich wyborów nie tylko zostaje wybrany skład Bundestagu i wyłoniony kolejny rząd, ale także wybiera się przedstawicieli Niemiec w Radzie Europejskiej. Przy tym, to ministrowie niemieccy są najbardziej wpływowymi ministrami w Radzie.

Częstszego poruszenia tematu Europy podczas kampanii wyborczej życzyłby sobie też eurodeputowany Peter Jahr z Unii Chrześcijańsko-Demokratycznej (CDU). „W Unii Europejskiej jest wiele ważnych decyzji do podjęcia, a różnice w orientacji programowej poszczególnych partii są znaczne. Chciałbym, aby te stanowiska w wyborach do Bundestagu były wyraźniej określone” – powiedział.

Natomiast Cornelia Ernst, posłanka do Parlamentu Europejskiego z ramienia Die Linke (Lewica), widzi, że nieobecność Europy w debacie jest zamierzona. Rzuciła szereg oskarżeń – między innymi, że „kwestie takie jak migracja i praworządność są nadal blokowane przez socjaldemokratów i konserwatystów. Unia Europejska jest w złym stanie, a partie Armina Lascheta (Unia Chrześcijańsko-Demokratyczna, CDU) i Olafa Scholza (Partia Socjaldemokratyczna, SPD) są temu współwinne”.

Przemilczenie spraw związanych z UE nie jest też przypadkowe dla europosła Maximiliana Kraha z populistycznej Alternatywy dla Niemiec (AfD). Tłumaczył, dlaczego ci, którzy mieli największe szanse na wygraną, milczeli w tej sprawie. „Każdy, kto mówi o UE, musi mówić przede wszystkim o niemieckich pieniądzach, o miliardach, które Niemcy płacą krajom południa, a to nie jest opłacalne, ponieważ jest już wielu obywateli, którzy się budzą. Lepiej jest mówić o tym, jak będzie wyglądał klimat za 100 lat niż o ogromnych obciążeniach, które ponosi dziś UE” – wyjaśniał.

Poza kandydatami AfD, wszyscy pozostali biorący udział w wyścigu do parlamentu Niemiec są proeuropejscy. Ci pierwsi zresztą i tak nie mają szansy wejść w skład rządu. Utworzenie rządu będzie zresztą niełatwe. Wyścig był zacięty, a możliwych koalicji jest wiele. 

Wielu europejskich dyplomatów niepokoi, że „bez głosu Niemiec polityka europejska utknie w martwym punkcie, a może się nawet zdarzyć, że gdy w styczniu Francja przejmie rotacyjną prezydencję w UE, negocjacje będą kontynuowane w Berlinie”.

Trudno też dziś jeszcze przewidzieć, jak będzie wyglądała polityka europejska Niemiec po odejściu kanclerz Angeli Merkel. W kwestiach gospodarczych istnieją wyraźne różnice między CDU, SPD, Zielonymi i liberałami (FDP). „Koalicja z socjaldemokratami i Zielonymi ułatwiłaby przekształcenie funduszy nowej generacji, utworzonych w celu odbudowy zniszczeń spowodowanych pandemią koronawirusa, w stały instrument inwestycji, stabilizacji i integracji” – zauważa gazeta. Jednak konserwatyści i liberałowie są temu przeciwni. Argumentują, że „dług, który UE zaciągnęła w związku z odbudową, jest jednorazowym epizodem z datą wygaśnięcia. Nie jest to krok w kierunku unii fiskalnej”.

Znaczące są też różnice w poglądach na handel. Konserwatyści i liberałowie chcieliby jak najszybciej podjąć na nowo negocjacje o wolnym handlu z USA po fiasku TTIP. Zieloni chcą usunąć prywatne sądy z umów handlowych, a SPD widzi w polityce handlowej instrument transformacji społecznej i ekologicznej.

Te kwestie także nie były poruszane podczas kampanii. Została nawet przemilczana sprawa praworządności w UE. Nie pojawiła się ona nawet pośrednio, poprzez wzmiankę o trwającej konfrontacji Węgier czy Polski z instytucjami europejskimi. 

Bardzo kontrowersyjny temat gazociągu Nord Stream II mającego doprowadzić rosyjski gaz do wybrzeży Niemiec, również został pominięty. 

„W dziedzinie polityki międzynarodowej kampania wyborcza również nie wniosła wiele do dyskusji. Laschet, najbardziej proeuropejski z kandydatów, wykorzystał przypadek Afganistanu, aby podkreślić potrzebę wzmocnienia europejskiego bezpieczeństwa i obrony, ale Baerbock i Scholz dali pierwszeństwo podstawowym prawom, które będą naruszane przez talibów, niepewnej przyszłości kobiet, dzieci i uchodźców jako całości” – informuje „El Mundo”.

Annalena Baerbock skrytykowała „haniebne” porozumienie z Turcją o powstrzymaniu napływu uchodźców do kraju. 

Nie padły przy tym żadne, oczekiwane przez rządy Rosji, Chin, Ukrainy, Białorusi, RPA czy Maroka, odpowiedzi na pytania o stanowisko kandydatów w sprawie zniesienia sankcji, cyberszpiegostwa, praw człowieka, Sahary Zachodniej czy uwolnienia patentów na szczepionki przeciwko COVID-19. Te kwestie, jak i wiele innych niewygodnych, starannie pominięto. 

Więcej artykułów

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wpisz komentarz!