fbpx

"Każdy rząd pozbawiony krytyki jest skazany na popełnianie błędów"

16.1 C
Warszawa
wtorek, 27 lutego, 2024

"Każdy rząd pozbawiony krytyki jest skazany na popełnianie błędów"

„Kamieniem węgielnym demokracji powinna być zawsze wolność”

Rozmowy Tocqueville'a. Jak przekształcić bolączki Zachodu w projekty polityczne?

Warto przeczytać

Trzecia edycja konferencji znanej pod nazwą „Conversations Tocqueville” („Rozmowy Tocqueville’a”) zgromadziła w połowie września tego roku intelektualistów, polityków i dziennikarzy. Dyskutowano o przyszłości zachodnich demokracji – sprawozdaje „Le Figaro”. Wnioski z debaty są mocno niepokojące: demokracja jest zagrożona, a świat Zachodu boryka się z wieloma poważnymi i wciąż nierozwiązanymi problemami, takimi jak migracje ludności i wszechpotęga mediów cyfrowych.

Dla przypomnienia: wicehrabia Alexis de Tocqueville był francuskim myślicielem politycznym, socjologiem i politykiem. W czasach II Republiki francuskiej pełnił funkcję ministra spraw zagranicznych. Jest m.in. autorem dwutomowego dzieła „O demokracji w Ameryce”. Myśliciel poddał analizie przede wszystkim konflikt między wolnością a równością, krytycznie oceniając niektóre „owoce” demokracji. W swoich pracach rozwinął myśl, że ustrój demokratyczny może wręcz degradować ludzką naturę. Nie był jednak zwolennikiem rojalizmu (monarchii). Uważał, że demokrację można zawsze i stale reformować. Według Tocqueville’a kamieniem węgielnym demokracji powinna być zawsze wolność.

Trump i Biden – spór o wolne wybory

Podczas konferencji wspomniano, jak to 6 stycznia 2021 r. tysiące zwolenników Donalda Trumpa zebrały się w Waszyngtonie na demonstracji „Ocalić Amerykę”. Byli zdenerwowani oskarżeniami odchodzącego prezydenta, że „wybory zostały mu skradzione” przez Joe Bidena. Wzburzeni protestujący wdarli się na Kapitol, próbując zablokować zakończenie procesu wyborczego.

„To wydarzenie jest symbolem klimatu przemocy panującego w Stanach Zjednoczonych i stanowi poważne pęknięcie w historii amerykańskiej demokracji” – mówiła na konferencji Laure Mandeville, reporterka w „Le Figaro”.

Koordynuje ona, organizowane cyklicznie przez prawnika Jean-Guillaume’a de Tocqueville’a, sukcesora myśli Alexisa de Tocqueville’a, konferencyjne spotkania intelektualistów, liderów biznesu, polityków oraz dziennikarzy. Tym razem dyskutowano o przyszłości liberalnych demokracji wstrząsanych – zdaniem dużej części dyskutantów – przede wszystkim przez populizm.

Jak wiadomo, większość republikańskich wyborców nadal odmawia uznania prawomocności wyboru Joe Bidena 3 listopada 2020 r. Konflikt na tym tle był też widoczny podczas dyskusji moderowanej przez Uriela Epshteina, dyrektora wykonawczego „Renew Democracy Initiative”, amerykańskiej organizacji promującej i broniącej liberalnej demokracji w USA oraz poza granicami kraju, oraz przez Jasona Millera, rzecznika prezydenta Donalda Trumpa i założyciela „Gettr” – konserwatywnego portalu społecznościowego. Pierwszy z nich wierzy w idee i siłę liberalnej demokracji. Drugi stara się pokazać aspiracje i gniew ludzi, których obecna władza nie chce nawet wysłuchać. 

Z kolei biorący udział w dyskusji Dominique Reynié, politolog i dyrektor „Fundacji na rzecz Innowacji Politycznych Fondapol”, uważa, że Donald Trump doskonale ucieleśnił fenomen populizmu. Z drugiej jednak strony odpowiedział jedynie na głęboko zakorzenione zapotrzebowanie ludzi na prawdę.

W czasie dyskusji wysunięto sugestię, że populizm, który funkcjonuje po obu stronach Atlantyku, jest symptomem porażki polityki pierwszych dekad XXI wieku (myśl tę rozwija w swoich pracach filozof Yascha Mounk). Wybranie Donalda Trumpa na prezydenta USA, Brexit, utwardzenie stanowisk rządów Węgier i Polski oraz wejście Marine Le Pen do drugiej tury wyborów prezydenckich we Francji w 2017 r., zmuszają do postawienia zasadniczych pytań dotyczących wstrząsów dotykających świat zachodni.

Problem migrantów 

„Populizm nie bierze się znikąd. Można go tłumaczyć obawami ludzi o imigrację i bezpieczeństwo” – uważa Dominique Reynié. Przypomina, że w 2016 r., wówczas jeszcze republikański kandydat na prezydenta Donald Trump obiecał budowę „wielkiego, pięknego betonowego muru”, który miałby fizycznie oddzielić Meksyk od Stanów Zjednoczonych. Kwestię tę przedstawił jako jedno z zadań do zrealizowania przez nowego prezydenta USA. Obiecał chronić Amerykanów przed „brutalnymi przestępcami”, przed napływem narkotyków oraz zalewem karawan migrantów.

„Donald Trump odpowiadał na prawdziwe obawy wśród mieszkańców południa Stanów Zjednoczonych, gdzie granica z Meksykiem była wyjątkowo nieszczelna” – komentuje Laure Mandeville, która w tym czasie była korespondentką „Le Figaro” w Waszyngtonie.

W debacie publicznej powoli zaczęto uznawać, że kwestie imigracji i integracji odgrywają istotną rolę w politycznym rozbiciu społeczeństw Zachodu. Ataki z 2015 r. tylko wzmocniły strach i podsyciły gniew części społeczeństwa. „Strach, który ogarnia Europejczyków, leży u podstaw populizmu i ze względu na swoją potencjalną siłę może zmieść nasze demokracje i Europę, jeśli jego przyczyny pozostaną zignorowane przez decydentów publicznych” – ostrzega Dominique Reynié.

Cyfryzacja też niesie zagrożenia 

Cyfryzacja świata i pojawienie się sieci społecznościowych tworzą nowe relacje z innymi i ze społeczeństwem, i jest to dobra strona tego procesu. „Te nowe media, dzięki którym każdy może wyrazić swoją opinię, są często brutalne, a niuanse rzadko są wyrażane” – zauważa jednak filozofka Chantal Delsol, która poprowadziła debatę w drugim dniu dyskusji.

Według dość zgodnej opinii dyskutantów, platformy społecznościowe obalają tradycyjne schematy mechanizmów władzy i zarządzania. Świadczą o tym takie wydarzenia jak zakaz korzystania z Twittera przez Donalda Trumpa po wydarzeniach na Kapitolu, a także protest Marka Zuckerberga przeciwko australijskiemu prawu, które ma zmusić Facebooka i Google do zawarcia umów licencyjnych z grupami medialnymi tego kraju oraz stworzenie przez Facebooka swoistego kolegium odwoławczego, które ma przyjmować skargi użytkowników. Technologia cyfrowa staje się nową geopolityką, umożliwiając często mało zauważalne narzucanie nowych norm społecznych. Francuska rewolucja „Żółtych kamizelek”pokazała z kolei, że wirtualne wydarzenie na Facebooku może zgromadzić tysiące protestujących realnie na ulicach Paryża i to przez kilka kolejnych tygodni.

Zgoda jest co do tego, że społeczeństwo otwarte ma jednak więcej wad niż reżim autorytarny. „Jeśli jednak zasadniczo legitymizuje wszelką kontestację i akceptuje krytykę nawet za cenę swojej wewnętrznej spójności, jego siła leży w zdolności do absorbowania sprzeczności” – uważają Jacob Siegel, redaktor naczelny „Tablet” i Richard Miniter, dyrektor „Zenger Press”. Ten ostatni jest przy tym przekonany, że tradycyjne media nie powiedziały jeszcze ostatniego słowa.

Z kolei Fabrice Fries, dyrektor Agence France Presse (AFP), pracuje nad przywróceniem zaufania publicznego. Obiecuje, że „przedstawi fakty, prezentując wszystkie punkty widzenia”, aby przekonać „tych, którzy jeszcze wątpią”.

Konieczna jest co najmniej refleksja

W obliczu tych wszystkich kluczowych kwestii, prelegenci wyrażali nadzieję, że liberalne demokracje wezmą pod uwagę siłę niepokojów, która przenika świat zachodni i przedstawią nowe projekty polityczne.

Najbliższe lata będą decydujące. Jeśli Joe Bidenowi nie uda się przywrócić pokoju społecznego poprzez wysłuchanie tych swoich współobywateli, którzy mają obawy wobec przyszłości, kto wie, jaka polityczna przyszłość czeka Zachód?

Więcej artykułów

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wpisz komentarz!
Wpisz imię

Najnowsze artykuły