fbpx

"Każdy rząd pozbawiony krytyki jest skazany na popełnianie błędów"

18 C
Warszawa
czwartek, 23 maja, 2024

"Każdy rząd pozbawiony krytyki jest skazany na popełnianie błędów"

Chińskie przekręty na deweloperce

O tym, jak chiński deweloper rósł dzięki sprytnym fortelom, mimo licznych zastrzeżeń co do jego kondycji – pisze „The Wall Street Journal”

Warto przeczytać

Szybkie tempo rozwoju, ale zarazem duże zadłużenie doprowadziło China Evergrande Group do krawędzi niewypłacalności. Polityka tego, drugiego co do wielkości chińskiego dewelopera, sprawiała jednak, że trudno było z zewnątrz zrozumieć jego sytuację finansową. Jedynie presja z Pekinu była tą, której Evergrande nie mogła się już oprzeć.

„Kombinacja regulatorów finansowych, chińskich władz lokalnych, inwestorów żądnych zysków i osób wtajemniczonych w sprawy firmy pozwoliła utrzymać krytykę na dystans” – pisze „The Wall Street Jurnal”. 

Ostatecznie okazało się, że firma miała ponad 300 mld dolarów łącznych zobowiązań, w tym 89 mld dolarów długu. Mogła jednak ukrywać to długo, dzięki skomplikowanym umowom finansowym i przeprowadzeniu, pomimo tak dużego zadłużenia, szeroko zakrojonego wykupu własnych akcji. Ten ostatni ruch podniósł jej cenę.

Spór o Evergrande

Firma od wielu lat była przedmiotem krytyki ze strony finansistów i ekspertów. W 2012 r. Andrew Left, znany amerykański sprzedawca raportów o firmach, stwierdził, że jest ona niewypłacalna. Zarzucił Evergrande, że chcąc ukryć swoje problemy, dopuściła się „co najmniej sześciu oszustw księgowych”, Jednak firma nie przyznała się do tego.

Hongkońska Komisja Papierów Wartościowych i Kontraktów Futures (SFC) stanęła w obronie Evergrande, oskarżając Lefta o rozpowszechnianie fałszywych i wprowadzających w błąd informacji. Ostatecznie został on ukarany. 

„Left otrzymał zakaz handlu w Hongkongu na okres pięciu lat i został zobowiązany do wypłacenia 1,6 mln dolarów hongkońskich (co odpowiada 206 tys. dolarom amerykańskim) zysku, które osiągnął z krótkiej sprzedaży akcji Evergrande notowanych na giełdzie w Hongkongu. Left twierdzi, że zapłacił również około 2,5 mln dolarów opłat prawnych” – informuje gazeta.

Left nie był tym zaskoczony. „Kiedy próbujesz uciszyć swoich krytyków, to tak się dzieje” – powiedział. „Czy ktokolwiek mógł się tego spodziewać? Tak, ja mogłem się tego spodziewać”.

SFC odmówiło komentarza na ten temat. Jednak już wcześniej komisja stwierdziła, że zarzuty Lefta wynikały z niezrozumienia przez niego standardów rachunkowości Hongkongu.

Wiele sygnałów, że jest źle

Firma ratingowa Moody’s Investors Service, w swoim raporcie z 2011 r., naliczyła siedem czerwonych flag dla Evergrande. Wymieniła m.in. agresywny wzrost firmy i duże ujemne przepływy pieniężne.

I także w tym przypadku SFC ścigało winnego krytyki. Zarzuciło Moody’s, że raport zawierał błędy matematyczne i błędy w danych wejściowych. Firma ratingowa musiała zapłacić karę w wysokości 11 mln HK$ (1,4 mln USD).

Moody’s jednak, podobnie jak pokrewne agencje, S&P Global Ratings i Fitch Ratings, zaczęła obniżać rating długu Evergrande latem tego roku, gdy sytuacja finansowa firmy gwałtownie się pogorszyła. Zmieniła już ponad rok temu perspektywę ratingu Evergrande na negatywną, „aby zasygnalizować rynkowi oczekiwane pogorszenie profilu finansowego i płynnościowego Evergrande”. Fitch natomiast, jeszcze przed obniżeniem ratingu, ocenił Evergrande jako wysoce spekulacyjną.

Evergrande nie grało uczciwie

Nietypowe metody księgowania, aby potencjalnie zawyżać wartość swoich aktywów, to jeden ze sposobów firmy, by zakłamać rzeczywistość. Ujawnił to raport z 2016 r. Nigela Stevensona, analityka w GMT Research, firmie badawczej zajmującej się rachunkowością i skoncentrowaną na Azji.

Evergrande miała wówczas w przybliżeniu 400 tys. w większości pustych, miejsc parkingowych w swoich księgach, które sklasyfikowała jako inwestycje, mimo że powinny być traktowane one jako zapasy. „To pozwoliło firmie wycenić je na około 20 tys. dolarów każde” – wyjaśniał wtedy Stevenson. Według jego szacunków, aktywa firmy były warte mniej niż połowę ich wartości księgowej. „Evergrande jest jedynym dużym deweloperem, który tak postępował” – twierdził analityk w późniejszym artykule.

Według niego do dziś nic się zasadniczo nie zmieniło, a nawet wiele problemów się wręcz pogłębiło. 

Sprzymierzeńcy rządowi

Władze lokalne w Chinach są uzależnione od sprzedaży ziemi. W ten sposób generują sporą część przychodów. Nic więc dziwnego, że Evergrande znalazła w nich sojuszników. Według badań China Index Academy, dostawcy danych o nieruchomościach, w 2020 r. chiński deweloper wydał równowartość ponad 13 mld dolarów na zakup gruntów, stając się wtedy jednym z największych nabywców ziemi w kraju. Uruchomił też setki projektów w miastach. Wiele w ramach umów z lokalnymi władzami, które były tym bardziej przychylne planom firmy, że generowały one w danych miejscach przychody i miejsca pracy. 

„The Wall Street Jurnal” podaje jako przykład sytuację w mieście Zigong w prowincji Sichuan. „Evergrande przedsprzedawał [tam] mieszkania, których ceny były częściowo subsydiowane przez rząd, według władz mieszkaniowych szczebla okręgowego. Planowana przez Evergrande fabryka samochodów elektrycznych w mieście Lu’an oraz park wodny, który ma powstać w prowincji Shandong, obiecały przynieść wpływy z podatków dla lokalnych władz”.

„Niektórzy inwestorzy znali ryzyko, ale cenili Evergrande za hojne kupony płacone od długu w dolarach, które wahały się od 7,5 proc. do prawie 14 proc. w ciągu ostatnich kilku lat” – opisuje gazeta.

Jeden z inwestorów z Hongkongu, który handlował obligacjami Evergrande przez ostatnią dekadę, posiadając jednorazowo od 20 do 80 mln dolarów, przyznał, że wiedział o ostrzeżeniach i że „jest to jedna z najbardziej lewarowanych firm”. Przyznał jednak też, że „to były jedne z najbardziej dochodowych obligacji na rynku”.

Podbijanie własnej wartości rynkowej

Ponad trzy czwarte pozostających w obrocie akcji firmy kontrolują tylko dwie osoby – Hui Ka Yan, założyciel i prezes Evergrande oraz jego żona. Ponieważ dzięki takiej sytuacji stosunkowo niewiele akcji znajdowało się w obrocie na rynku, firma łatwo mogła podbić ich ceny.

„W ciągu jednego miesiąca ubiegłego roku firma wydała 100 mln dolarów na wykup akcji, co pomogło podbić kurs akcji o ponad 20 proc. To dodało ponad 5 mld dolarów do wartości rynkowej Evergrande” – pisze „WSJ”.

Gazeta opisuje też najbardziej ambitną i zarazem ryzykowną próbę pozyskania funduszy przez firmę, jaka miała miejsce już pod koniec 2016 r. „W ramach skomplikowanego planu odwróconej fuzji, Evergrande dążyło do wprowadzenia kluczowej spółki zależnej na giełdę w chińskim mieście Shenzhen. Jako część reorganizacji, firma pozyskała około 20 mld dolarów poprzez prywatne emisje akcji.

Nowy sposób pozyskiwania środków miał pewien haczyk. Gdyby Evergrande nie udało się zakończyć transakcji odwrotnej fuzji do początku tego roku, inwestorzy mogliby skutecznie odzyskać swoje pieniądze.

Przez lata chińskie władze odmawiały zatwierdzenia transakcji. Do końca 2020 r. niepewność co do tego, czy inwestorzy Evergrande będą w stanie zmusić go do oddania pieniędzy, spowodowała spadek wartości akcji i obligacji spółki.

Evergrande udało się uniknąć najgorszego scenariusza dzięki porozumieniom z większością głównych inwestorów, którzy nie domagali się spłat. Ale ten epizod podkreślił, jak zobowiązania finansowe Evergrande rozciągały się daleko poza obligacje i kredyty bankowe w jego bilansach” – wyjaśnia „WSJ”.

Kolejne 1,8 mld dolarów firma chciała pozyskać z kolei pod koniec 2018 r. z nowych obligacji. Jednak z powodu rosnącego ryzyka niewypłacalności dewelopera zapał inwestorów mocno opadł. Transakcja mimo to doszła do skutku, gdyż wtedy Evergrande obiecała, że będzie płacić odsetki od obligacji w wysokości od 11 do 13,75 proc. Pomógł też fakt, że sam prezes Hui kupił ponad miliard dolarów w ofercie obligacji, próbując tym udowodnić swoje „wsparcie i zaufanie do grupy”.

Mimo ostrzeżeń, przez długi czas Evergrande uznawana była przez inwestorów za bezpieczną. Wierzono, że w razie czego Pekin wykupi ją, aby uniknąć wstrząsów na rynku mieszkaniowym i by zapobiec stratom właścicieli domów. 

„Te rozległe osiągnięcia były możliwe dzięki skłonnościom do podejmowania ryzyka w momentach stresu finansowego, a nie preferowania bezpieczeństwa”, wyjaśniał Logan Wright, analityk firmy badawczej Rhodium Group, który napisał, że „ta dynamika była nie do utrzymania”.

Pekin w zeszłym roku dał jednak firmie jasno do zrozumienia, że pożyczyła już zbyt wiele. Zakończyło to dobrą passę dewelopera wśród inwestorów.

Evergrande ma wciąż szansę uporać się z problemem zadłużenia, sprzedając aktywa lub poprzez zastrzyki kapitału. Najmniej prawdopodobna jest natomiast pomoc rządowa. Spółka zależna zajmująca się zarządzaniem nieruchomościami powiadomiła niedawno, że jest celem oferty przejęcia. Był to wyraźny sygnał, że możliwa jest nowa umowa, która może przynieść firmie macierzystej miliardy dolarów bardzo potrzebnej gotówki.

Dziś jednak Hui stracił miliardy na spadku wartości Evergrande. Nie zmienia to faktu, że od października 2018 r. prezes zdążył odłożyć dla siebie równowartość ponad 5,3 mld dolarów dywidendy.

Więcej artykułów

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wpisz komentarz!