fbpx

"Każdy rząd pozbawiony krytyki jest skazany na popełnianie błędów"

18 C
Warszawa
czwartek, 23 maja, 2024

"Każdy rząd pozbawiony krytyki jest skazany na popełnianie błędów"

Widmo niedostatku krąży nad Hiszpanią

W Hiszpanii groźniejsza od pandemii koronawirusa staje się pandemia ubóstwa – alarmuje „La Razón”

Warto przeczytać

Hiszpania jest zagrożona ubóstwem energetycznym. Na tę niekorzystną sytuację nakłada się zbyt słaba ochrona socjalna oferowana przez koalicyjny rząd podczas pandemii. Uboższe hiszpańskie rodziny zostały całkowicie pozbawione broni do walki o przetrwanie. 

W Hiszpanii w sytuacji wykluczenia społecznego znajduje się obecnie 11 mln osób. Jest to aż o 2,5 mln więcej niż w 2018 r. Po raz pierwszy od 2007 r. liczba osób dotkniętych poważnym wykluczeniem przekracza 6 mln osób. Ta grupa nowych biednych to jedna z głównych ofiar COVID-19. Takie dane i wnioski płyną z tegorocznego raportu z badania „Społeczeństwo wygnane i prawo do dochodu”, przygotowanego przez Caritas i Fundację Foessa. 

Nieskuteczne państwo

„Tarcza socjalna wprowadzona przez rząd koalicyjny od początku pandemii okazała się słaba i pełna pęknięć, pozostawiając tysiące rodzin bez ochrony i na łasce kryzysu. Teraz, wraz z nadejściem zimy, ubóstwo energetyczne staje się poważnym zagrożeniem” – pisze „La Razón”. 

Cáritas i Fundación Foessa ostrzegają, że pandemia powoduje, iż różne warstwy społeczne znajdują się w sytuacji coraz większej niepewności i wykluczenia społecznego. Analiza przeprowadzona przez te organizacje pokazuje głębokie wady hiszpańskiego mechanizmu ochrony socjalnej. Będący w potrzebie i ubiegający się o IMV* (Minimalny dochód na życie) nie mają dostępu do informacji o sposobie składania wniosków, ani o zasadach ich rozpatrywania. Przez to aż 68 proc. gospodarstw domowych żyjących w skrajnym ubóstwie nie wystąpiło o to świadczenie. Otrzymuje je jedynie 18,6 proc. potrzebujących. Odmówiono go prawie połowie wnioskodawców z obszarów dotkniętych skrajnym ubóstwem (49 proc.). Nie mogąc liczyć na własne państwo, Hiszpanie szukają dodatkowej ochrony za pośrednictwem innych kanałów. Zwracają się o pomoc do organizacji pozarządowych. 

„Ani IMV, ani bon socjalny na energię elektryczną i cieplną, ani środki mające na celu ograniczenie cen energii elektrycznej nie zdołały ochronić rodzin znajdujących się w trudnej sytuacji w ich najgorszych momentach” – informuje gazeta.

Pomoc organizacji pozarządowych „jest kluczowa dla osób, które wyczerpały inne świadczenia i które pilnie jej potrzebują, aby zapłacić przynajmniej miesięczny czynsz i uniknąć eksmisji”. Większość zagrożonych ubóstwem pozostaje bez pracy lub pracuje tylko na część etatu. Według badań profesora Uniwersytetu w Chicago Richarda V. Burkhausera. na ich sytuację niemal nie wpłynął wzrost SMI (minimalnej pensji międzybranżowej). 

Duży problem stanowi zaopatrzenie, gdyż na niezbędne zakupy często brakuje pieniędzy. Przejście z ERTE na ERE** i trudności w znalezieniu nowej pracy w pełnym wymiarze godzin, sprawiają, że długi rodzin rosną. Nie są one w stanie zapłacić za energię elektryczną i czynsz. Znów wracają do sytuacji ubóstwa, której na dodatek towarzyszy bezradność. To dla nich sytuacja o wiele bardziej dramatyczna niż pandemia – informuje Fundación Madrina.

Trzeba przecież napełnić lodówkę, a gdy zaczyna być zimno, pokryć koszty ogrzewania i kupić ciepłe ubrania oraz koce. Otrzymana pomoc nie wystarcza na wszystko. „Albo wydadzą te pieniądze na jedzenie, albo na rachunek za energię” – ostrzega Conrado Giménez, prezes Fundación Madrina.

Coraz droższa energia

„La Razón” pisze, jak zła jest sytuacja w ostatnich miesiącach, jeśli chodzi o rynek energii elektrycznej w Hiszpanii. „Wrzesień zakończył się średnią 156 euro megawatogodzin (MWh), co stanowi wzrost rok do roku o 271 proc. w porównaniu z wrześniem 2020 r. Ta tendencja wzrostowa nie uległa spowolnieniu pomimo środków wprowadzonych przez rząd w celu obniżenia rachunku, takich jak obniżenie podatku od energii elektrycznej (z 5,11 proc. do 0,5 proc.) i odliczenie zysków przedsiębiorstw energetycznych uzyskanych ze zmian cen gazu. W październiku ceny energii elektrycznej nadal biły rekordy, osiągając w ostatni czwartek najwyższy w historii poziom 288 euro za MWh” – czytamy w artykule.

Co prawda rodziny mogą liczyć na bon socjalny na energię elektryczną i cieplną, pozwalający im uniknąć odcięcia dostaw z powodu niepłacenia rachunków, ale paradoksalnie, nie te najuboższe. Najbiedniejsi mają nadal problem, gdyż zakres takiej pomocy jest ograniczony i nie obejmuje energii ubogich, czyli gazu butanowego. Tymczasem rodziny mieszkające poza centrami miast używają tego gazu do gotowania, ogrzewania wody do kąpieli, a nawet do lodówek. „Zdecydowana większość ubogich rodzin płaci za dom lub pokój bez żadnej umowy, więc nie mają dostępu do tych bonów, które nie mają zastosowania do gazu butanowego” – wyjaśnia Conrado Giménez.

Tymczasem, od stycznia 2020 r. cena butli wzrosła o 35 proc., z 13,37 euro do 16,13 euro we wrześniu 2021 r. Ceny te będą nadal rosnąć – nawet o 100 proc. „Rząd nie reaguje. Musi być jakieś wyjście dla tych rodzin, będących już na skraju przepaści” – twierdzi Giménez.

Bez nadziei i pomocy

W przypadku jednej z przedstawianych w artykule rodzin, wsparcie z powodu bezrobocia wynosi zaledwie 376 euro. Większość dochodów idzie na czynsz: 305 euro, więc to, co pozostaje, nie wystarcza nawet na zakupy spożywcze. W takiej sytuacji to Fundación Madrina, Caritas i Czerwony Krzyż stają się jedynym kołem ratunkowym, pokrywając niezbędne zakupy i pomagając opłacić niektóre rachunki. Ale tej siedmioosobowej rodzinie (ojciec, matka, trzech synów, synowa i wnuk) i to nie wystarcza. Są winni 516 euro za prąd, wodę i gaz. W ostatnim miesiącu gaz im z tego powodu odcięto. „Służby socjalne muszą ustalić priorytety. Dzieci nie mogą żyć bez prądu, ciepłej wody czy gazu” – uważają. Nawet gdy matce udało się otrzymać jakąś pracę, to wynagrodzenie w wysokości 965 euro pozostaje wciąż kroplą w morzu potrzeb tak licznej rodziny. Cristina wyjaśnia, w jaki sposób straciła pracę w styczniu 2020 r.: „Ponieważ widzieli już, co nadejdzie wraz z początkiem pandemii, moja umowa wygasła i nie została przedłużona”. Mimo że w miarę szybko ponownie znalazła pracę na pół etatu w domu opieki, to nie na długo, gdyż wraz ze śmiercią wielu starszych osób na COVID-19, zmniejszono liczbę personelu. Straciła zatrudnienie we wrześniu ubiegłego roku. Na dodatek sama nie jest zdrowa. Cierpi na bezdech senny, co znacznie zwiększy rachunki za prąd: „Muszę zainstalować maszynę, która musi być włączona przez 12 godzin dziennie” – martwi się. Wszyscy pozostali mieszkający z Cristiną dorośli członkowie rodziny także stracili pracę przez pandemię. Pracujący mąż uległ na dodatek wypadkowi w grudniu 2020 r., co uniemożliwiło mu dalsze zarobkowanie. Najstarszy syn miał największego z nich pecha. Po pomyślnie odbytym okresie próbnym w restauracji obiecano mu umowę stałą. Otrzymał nawet potwierdzenie, że zostanie zatrudniony, ale gdy wybuchła pandemia, firma nie dotrzymała słowa i zwolniła go. W takim przypadku został nawet pozbawiony możliwości skorzystania z ERTE.

Na dodatek najmłodsi chorują, co naraża rodzinę na dalsze koszty. „Wczoraj powiedziałam mężowi, że musimy zacząć instalować grzejniki, aby dzieci mogły brać prysznic. Martwię się o rachunki za prąd, które będziemy dostawać” – mówi Cristina.

Rodzina nie może liczyć ani na państwo, ani na opiekę społeczną. Nie są uprawnieni do bonu na elektryczność, a na dodatek odmówiono im IMV, biorąc pod uwagę ich dochody w 2019 r.

Na tym dramat Cristiny się jednak nie kończy – opieka społeczna zagroziła, że odbierze jej dzieci po tym, jak poprosiła o pomoc psychologiczną, gdy u jej córki zdiagnozowano chorobę zwyrodnieniową, na którą nie ma lekarstwa ani terapii. „Jedyne, co zrobili, to zdestabilizowali moją rodzinę, zamiast jej pomóc” – skarży się kobieta.

Inna, 42-letnia Hiszpanka, może mówić o równie ciężkiej sytuacji. Norma wraz z synem dzieli jedno mieszkanie z przyjaciółką, która też posiada dzieci. IMV nie pokrywa wszystkich jej wydatków. Boi się nadejścia zimnej pogody – nie chce nawet myśleć o dodatkowych butlach z gazem. „Kuchnia i prysznic są zasilane butanem. Teraz zużywamy dwie butle miesięcznie, ale zima będzie trudna” – mówi. Ponieważ dom nie jest ogrzewany, będzie musiała kupić kaloryfery. Tymczasem kryzys przyniósł jej nie tylko problemy finansowe, ale też bezsenność i depresję. „Nie radzę sobie już z życiem” – wyznaje. Szanse na pracę są znikome. Ma doświadczenie jako opiekunka osób starszych, jednak ofert jest niewiele, warunki kiepskie, a opieka nad synem uniemożliwia jej pogodzenie jakiejkolwiek aktywności zawodowej z życiem osobistym. 

Podobne dramaty są udziałem tysięcy hiszpańskich rodzin. 

* IMV – Minimalny dochód na życie to świadczenie mające na celu zapobieganie ryzyku ubóstwa i wykluczenia społecznego osób, które mieszkają samotnie lub są zintegrowane w jednostkach koegzystencji i nie mają podstawowych zasobów ekonomicznych do zaspokojenia swoich podstawowych potrzeb.

** ERTE charakteryzuje się zawieszeniem stosunku pracy lub skróceniem dnia pracy na określony czas, ERE, zwane również „zwolnieniem grupowym”, oznacza zakończenie stosunku pracy.

Więcej artykułów

4 KOMENTARZE

  1. Kogo oskarżacie między wierszami o ich krzywdę? Wirusa, globalne ocieplenie, ceny emisji CO2??? Dobrze, to już było, czas się przestawiać, demagogia nie pomoże.

  2. przede wszystkim należy odejść od systemu hierarchii i pozbyć się polityków oraz kast żerujących na ludzkim strachu poprzez władzę, ideologię , religię i media.. zacznijmy rozwijać swoje ja przestańmy szukać autorytetów, czas zacząć się uczyć samodzielności i samostanowienia o sobie zgodnie z prawem naturalnym