fbpx
8 lutego, 2026
Szukaj
Close this search box.

"Każdy rząd pozbawiony krytyki jest skazany na popełnianie błędów"

Izrael poprosił Stany Zjednoczone o zwiększenie zapasu broni przechowywanej w ramach zagranicznej rezerwy

Redakcja
Redakcja

Nowy Świat 24 | Redakcja

USA to najważniejszy sojusznik Izraela.

Zawartość listy jest tajna, ale źródła podały, że znajduje się na niej między innymi amunicja lotnicza. Izrael mógłby ją wykorzystać zarówno w razie konfliktu z Iranem – przeciwko ich obiektom nuklearnym – jak i w przypadku konieczności obrony przed salwami rakiet z Hezbollahu w Libanie.

Amerykanie przechowują na terenie Izraela tak zwane rezerwy wojenne (War Reserves Stock Allies). Zostały one ustanowione w latach 80. XX wieku i pozwalają USA na „gromadzenie broni i sprzętu w izraelskich bazach do użytku amerykańskiego w czasie wojny”. Raport amerykańskiej Congressional Research Service podał, że przechowywane w Izraelu rezerwy obejmują pociski, pojazdy opancerzone i amunicję artyleryjską. Choć początkowo zakładano, że dostęp do tej broni mają jedynie wojska USA, z czasem podejście amerykanów się zmieniło i obecnie zakładają oni także dostęp Izraela w przypadku „sytuacji awaryjnych”, na drodze przyspieszonych procedur Zagranicznej Sprzedaży Wojskowej.

„Oficjalnie cały ten sprzęt należy do armii USA” – wyjaśniał izraelski oficer w raporcie Congressional Research Service z 2020 r. „Jeśli jednak dojdzie do konfliktu, IDF [Israel Defense Forces] może poprosić o pozwolenie na użycie części sprzętu”.

Congressional Research Service wskazuje, że taka sytuacja miała miejsce przynajmniej dwa razy. Pierwszy raz podczas konfliktu między Izraelem a Hezbollahem w 2006 r., a drugi raz podczas izraelskiej operacji przeciwko Hamasowi w 2014 r. W 2019 r. Stany Zjednoczone przeprowadziły także symulację transferu broni z izraelskich rezerw w ramach dwustronnych ćwiczeń wojskowych.

Ministerstwo Obrony Izraela nie chciało skomentować raportu. Oczywiście poza rezerwami Izrael kupuje także sprzęt obronny od Stanów Zjednoczonych – w samym 2021 r. zatwierdzono sprzedaż broni o wartości niemal 1,5 mld dolarów. Wydaje się jednak, że zwiększenie amerykańskich rezerw niesie ze sobą wiele plusów. Ponieważ nie jest zakupem, nie musi zostać uwzględnione w izraelskim budżecie, chyba że zajdzie potrzeba wykorzystania konkretnych środków. Poza tym amerykańskie systemy są utrzymywane w amerykańskich strefach baz IDF. Izrael co prawda płaci za to rachunki, ale nie musi się przejmować samym utrzymaniem.

Wiadomo, że obecnie dużym zmartwieniem Izraela są zapasy amunicji – a w zasadzie ich braki. Zostały one wyczerpane w ramach Żelaznej Kopuły podczas ubiegłorocznych ataków w Strefie Gazy.

Źródła poinformowały także o tym, że wśród próśb Izraela znalazła się amerykańska bomba GBU-72. Może ona posłużyć zarówno w trakcie operacji wojskowych prowadzonych na systemach tunelowych w Gazie, jak i w przypadku ataku na ufortyfikowane irańskie obiekty nuklearne.

By USA zwiększyło swoje izraelskie zapasy broni, taką prośbę musi przychylnie rozpatrzyć zarówno Biały Dom, jak i Kongres, do którego należy wyznaczanie maksymalnej wartości amunicji przechowywanej w zagranicznej rezerwie. Należy jednak pamiętać, że amerykański Kapitol już teraz z dystansem podchodzi do finansowania Żelaznej Kopuły, a nawet do jej technologicznego funkcjonowania. Nie jest zatem pewne, czy odpowiedź będzie pozytywna.

Przeczytaj także:

NAJNOWSZE: