Emmanuel Macron, Olaf Scholz i Mario Draghi byli bardzo zadowoleni, gdy jechali pociągiem do Kijowa. Podczas wizyty wygłosili stosowne oświadczenia o wsparciu dla Ukrainy w jej walce z Władimirem Putinem. Odegrali jednak znaczącą rolę w coraz gorszej sytuacji tego kraju — pisze na łamach „The Telegraph” pułkownik Richard Kemp, były dowódca piechoty morskiej i przewodniczący Cobra Intelligence Group.
Trzy największe gospodarki Unii Europejskiej ociągają się z dostawą broni, a jednocześnie nadal zasilają moskiewską kasę wojenną miliardami euro, kupując rosyjskie surowce energetyczne. Obietnica Scholza dotycząca czołgów, której do tej pory nie udało się zrealizować oraz apel Macrona, by nie upokarzać Rosji, uwypukliły słabość Europy.
Ospała reakcja militarna Zachodu sprawiła, że na wschodzie Rosja ma 10-15-krotną przewagę w artylerii, najważniejszej zmiennej w tej wojnie. Podczas gdy Rosjanie wystrzeliwują 50 tys. pocisków dziennie, Ukraina nie jest w stanie utrzymać swoich pozycji, mając do dyspozycji mnóstwo natowskiej amunicji, ale prawie żadnej broni do jej wykorzystania.
Mimo że Stany Zjednoczone i Wielka Brytania mówią o wysłaniu systemów rakietowych wielokrotnego odpalania, potężnej broni o dużym zasięgu, która mogłaby pomóc w przywróceniu równowagi, dostarczono zaledwie kilka sztuk, podczas gdy prezydent Zełenski twierdzi, że potrzebuje ich co najmniej 300.
Wyjątkowe stanowisko Białego Domu
Tak więc, gdy Rosjanie posuwają się naprzód przez jedne z najlepiej ufortyfikowanych terenów na świecie, Ukraińcy wycofują się pod ostrzałem artyleryjskim, a liczba ofiar sięga 800 dziennie. Po upadku innych umocnień, bastionowe miasto Siewierodonieck, pomimo ciężkich walk w jego obronie, jest skazane na upadek.
Na południu siły ukraińskie czynią niewielkie postępy w kierunku Chersonia, podczas gdy Rosjanie umacniają swoją obronę i twierdzą, że uruchomili port. To właśnie tutaj prawdopodobnie dojdzie do kolejnej dużej ofensywy rosyjskiej, ponieważ Putin zamierza ruszyć na zachód, aby opanować całe ukraińskie wybrzeże i zagrozić Mołdawii.
Przeczytaj także:
- USA/ Biały Dom ogłosił nowy pakiet pomocy wojskowej dla Ukrainy, w tym kolejne cztery zestawy HIMARS
- Olbrzymie pieniądze USA na pomoc Ukrainie. Skorzysta też Polska
- Tchórzostwo Europy wzmacnia Putina
- Jakie są granice pomocy Ukrainie – zastanawia się „The New York Times”
Niedawne przekonanie, że Ukraina zdecydowanie pokona Rosję, odchodzi w niepamięć, gdyż Putin prze do przodu, pozornie niezrażony ogromnymi stratami w ludziach i sprzęcie. Jednak ta nowa rzeczywistość może nie być w pełni zrozumiała w niektórych zachodnich stolicach. Colin Kahl, szef polityki obronnej Pentagonu, stwierdził, że Putin nie będzie w stanie opanować znacznej części Ukrainy, a przecież 20 proc. kraju jest już w jego rękach. Amerykańskie samozadowolenie rozgościło się również w Białym Domu, który stoi na wyjątkowym stanowisku, że Rosja została już strategicznie pokonana.
To był cios dla Waszyngtonu
Tymczasem tego poglądu zdaje się nie podzielać Pekin. Na początku wojny Xi Jinping starał się pozostać pozornie bezstronny, obwiniając NATO za prowokowanie Rosji i jednocześnie wzywając do pokoju. Jednak, gdy trzej europejscy przywódcy jechali do Kijowa, Xi rozmawiał przez telefon z Putinem, zobowiązując się do pogłębienia współpracy między ich krajami. W najbardziej jednoznacznej deklaracji poparcia dla Putina od czasu wybuchu wojny Xi zobowiązał Chiny do wspierania Rosji w kwestiach takich jak suwerenność i bezpieczeństwo.
To musiał być cios dla Waszyngtonu po miesiącach starań, by Chiny zdystansowały się od Rosji. Zaledwie kilka godzin przed tą rozmową Colin Kahl z Pentagonu zasugerował, że Pekin jest zaniepokojony siłą działań Zachodu w sprawie Ukrainy. Jeśli tak było na początku, to zostało to znacznie osłabione przez ostatnie sukcesy Putina i nieudzielenie Ukrainie przez NATO potrzebnej pomocy wojskowej.
Opinia Pentagonu znalazła swoje odzwierciedlenie w komentarzach Bena Wallace’a, sekretarza obrony, który powiedział: „Jeśli Rosja myślała, że przedstawi historię rozłamów i porażek, to w rzeczywistości poniosła porażkę, a Chiny to zauważą”.
Zachód robi dużo hałasu
Chiny natomiast odnotowały brak zdecydowania Zachodu w sprawie Ukrainy — to samo, co w zeszłym roku zauważyły w sprawie Afganistanu. Jeśli Putin odniesie sukces na Ukrainie, Xi z pewnością zostanie jeszcze bardziej zachęcony, by ruszyć na Tajwan w przekonaniu, że Zachód może i robi dużo hałasu, ale brakuje mu woli do sensownej interwencji.
Jeszcze kilka miesięcy temu mówiliśmy o nadejściu nowej ery demokracji, wmawiając sobie, że Zachód wreszcie się zjednoczył, by przeciwstawić się agresji. Teraz jesteśmy świadkami powstania nowej „osi zła”, która zagraża nam na każdym kroku.
Niebezpieczeństwo to zwiększa się z powodu samozadowolenia w NATO, a także z powodu nieodpowiedzialnych komunikatów o zmęczeniu wojną, wygłaszanych przez europejskich przywódców, którzy całą sytuację powinni postrzegać bardziej racjonalnie.