Porażka Macrona wywołała we Francji atmosferę niepewności, obciążającą europejskie działania polityczne młodego eksbankowca. W Brukseli niemiecka przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen jest wyraźnie rozżalona, widząc, że wpływy jej wasala na arenie europejskiej znacznie się zmniejszyły, a szanse małego Napoleona na przeprowadzenie obiecanych reform maleją.
Pomimo tego w samym środku kryzysu gospodarczego, społecznego i wartości UE, szefowie państw i rządów zgodzili się przyznać Ukrainie i Mołdawii status „kandydatów”, oferując zwiększoną pomoc finansową Brukseli, czyli nasze pieniądze.
Obnażenie cynizmu UE
Cynizm unijnych liderów, Olafa Scholza i Emmanuela Macrona, gratulujących sobie tego, że „Ukraina jest częścią europejskiej rodziny” jest przytłaczający, bo nie należy zapominać, że obaj nadal lekceważą ustanowione w 2014 r. embargo na sprzedaż broni do Rosji. Innymi słowy, Niemcy i Francja nadal karmią agresora, podczas gdy UE decyduje, że za konsekwencje konieczności karmienia agresora powinni płacić zwykli ludzie.
Jest to magia UE przesiąkniętej europejskimi bajerantami, tak nijakiej, że nie wierzy w nic, wszystko dopuszcza, i w której dyktują nam, z kim mamy się solidaryzować, a z kim nie.
Przeczytaj także:
- „Unia Europejska to gasnące imperium”
- Unia Europejska nie musi sprzymierzać się z Chinami
- Unia Europejska kosztownie ogranicza CO2 a USA i Chiny trują na potęgę
Nie jest moim zamiarem — pisze Paloma Adrados Coart — krytykowanie rozwoju europejskiego przemysłu wojskowego, tym bardziej w obecnym globalnym kontekście geopolitycznym. Każdy wie, że z tęczowymi flagami, warsztatami feministycznymi, klęczeniem na imprezach sportowych czy czołgami elektrycznymi nie tylko nic się nie zyska, ale istnieje duże prawdopodobieństwo, że zostanie się zmiażdżonym przez rzeczywistość.
Chodzi mi o obnażenie cynizmu UE — dodaje — i zdrady jej obywateli, bo jest jasne jak słońce, że jej działania — w tym przyznanie Ukrainie statusu kandydata — nie doprowadzą (i nie zamierzają) do osiągnięcia żadnego celu militarnego, ani nie zmienią przebiegu konfliktu. UE wie, że jest wysoce prawdopodobne, iż ten konflikt zakończy się przejęciem dużej części terytorium Ukrainy przez Rosję i to pomimo wysłanych do Kijowa pocisków przeciwpancernych, wyrzutni rakiet i karabinów szturmowych Made in France i Made in Germany.
Nie ma już mistrza federalizmu
To kolejne unijne „Kumbaya” dla obywateli Europy, za które zapłacimy dalszym pogorszeniem naszego i tak już nadszarpniętego stylu życia. Ci sami ludzie, którzy odebrali nam energię, ci, którzy pustoszą nasz przemysł i pozostawiają nas bez pracy, ci, którzy odbierają nam uprawę naszych pól (ziemi, której nie będzie można uprawiać, wkrótce przybędzie), są w stanie zagwarantować nam jedynie skórkę chleba.
Wczoraj wiadomo było, na czym stoimy. Zrobiłeś coś i prawie na pewno uzyskałeś jakiś wynik. Dziś z dalekiej Brukseli garstka postępowych polityków, opancerzonych po uszy i nieustannie „czujnych”, doprowadziła do tego, że nie wiemy, jakie będzie jutro dla nas i naszych dzieci. Ale wiemy, co będzie z obcymi.
Są jednak podstawy do optymizmu. Pewne i prawdziwe jest to, że osuwisko Macrona, rozpadające się Niemcy i włoski rząd w rozsypce zadają poważny cios pewnikom dominującej w Brukseli ideologii globalistycznej i wywołują ogromną nadzieję europejskich patriotów. Unia Europejska nie ma już mistrza federalizmu, ale ma ważnych i pełnych życia liderów, którzy budują Europę harmonijnie łączącą stabilność, wzrost i spójność. Europa suwerennych narodów, która szanuje gospodarcze i społeczne modele państw i której instytucje działają na rzecz współpracy między państwami, szanując ich tradycje i ramy konstytucyjne. UE proaktywna, a nie reaktywna.
Brońmy własnych wartości
Nastroje wśród proeuropejskich, ale nie federalistycznych obywateli stają się wyraźne. Widzieliśmy to we Francji, także przy ponownym wyborze Viktora Orbána na Węgrzech, przy sukcesie Fratelli d’Italia w wyborach samorządowych, czy przy stałym wzroście poparcia partii Vox w Hiszpanii, która w ostatnich wyborach zdobyła 25 proc. głosów więcej.
Tak, inna Europa jest możliwa. Europa tych z nas, którzy wiedzą, że europejskość jest integralną częścią naszych narodowych tożsamości. Kontynuujmy walkę o to, w co wierzymy i brońmy własnych wartości i tożsamości. Codziennie robi to coraz więcej osób, i to oni są prawdziwym źródłem optymizmu i nadziei.
* Paloma Adrados Coart (Madryt, 1974). Absolwentka prawa na Uniwersytecie Complutense w Madrycie, członek ICAM. Zarządzanie publiczne (IESE). Zarządzanie przedsiębiorstwem w sektorze motoryzacyjnym (IE). Doradca polityczny. Specjalizuje się w sprawach europejskich, biznesowych i dotyczących sektora publicznego.