fbpx
13 lipca, 2026
Szukaj
Close this search box.

"Każdy rząd pozbawiony krytyki jest skazany na popełnianie błędów"

Sri Lankę zniszczyła ekstremistyczna ideologia

Redakcja
Redakcja

Nowy Świat 24 | Redakcja

Sri Lanka, świątynia, wyspa, ekologiczne, ekstremum
Buduruwagala - starożytna świątynia buddyjska, Sri Lanka

13 lipca prezydent Gotabaya Rajapaksa został zmuszony do ucieczki ze Sri Lanki. Zmusiło go do tego wzburzenie i protesty mieszkańców. Wyspa pogrążona jest w największym od czasu odzyskania przez nią niepodległości w 1948 r. kryzysie gospodarczym. Boryka się z poważnym niedoborem walutowym, który ograniczył import paliw, żywności i leków. Obywatele walczą o zaspokojenie podstawowych potrzeb. Na wyspie brakuje nawet mleka i papieru toaletowego. Szacuje się, że do końca roku inflacja wzrośnie tam do 60 proc.

Szkodliwy ekologiczny ekstremizm

Ekologiczna rewolucja Rajapaksa dosłownie zdewastowała rolnictwo Sri Lanki. „To nic innego jak ekstremizm środowiskowy, który ignoruje potrzeby ubogich i nie stara się przyjąć zrównoważonego podejścia do kwestii środowiskowych” – ocenia Joseph D’Souza.

Plan byłego prezydenta zyskał pięć gwiazdek od światowego lobby ekologicznego, stale wieszczącego apokaliptyczne wydarzenia. A jednak to ekologiczne rolnictwo zabiło rozwijającą się gospodarkę i zdziesiątkowało kwitnącą klasę średnią. To samo ekologiczne lobby milczy, gdy teraz wypadałoby zapewnić żywność dla głodujących lankijskich rodzin.

W podobną pułapkę wpadły USA, podejmując ostrą politykę dotyczącą paliw kopalnych. Kraj posiadający ogromne zasoby naturalne importuje paliwa z innych krajów. Jest to całkowicie bezsensowne.

Gdyby Stany Zjednoczone nie musiały polegać na obcej ropie i były samowystarczalne w jej produkcji, sankcje związane z atakiem Rosji na Ukrainę nie miałyby tak poważnych globalnych skutków ekonomicznych. Ekstremizm ekologiczny doprowadził do wzrostu cen paliw do niezrównoważonego poziomu. Odbiło się to negatywnie na życiu milionów ludzi na całym świecie.

Przeczytaj także:

„Prawdą jest, że jako ludzie mamy zarządzać naszymi zasobami naturalnymi i wykazywać odpowiedzialną troskę o całe stworzenie. Podczas gdy uznajemy naszą porażkę w trosce o stworzenie, musimy również przyznać, że liderzy lobby ekologicznego są elitarną garstką, której styl życia jest daleki od ubogich i potrzebujących na świecie. Nie ma równoważnego apelu o konfrontację z rozpustną kulturą konsumpcyjną elit” – pisze Joseph D’Souza.

Trzeba zdać sobie sprawę z tego, że ekologiczne elity nie odczuwają ani nawet nie rozumieją bezpośrednich konsekwencji swoich działań.

By świat, jeśli chodzi o paliwa, miał szansę wrócić do równowagi, Stany Zjednoczone muszą natychmiast przejść na rozsądną politykę paliwową. W konsekwencji wzrosłaby podaż paliwa, co spowodowałoby spadek jego ceny na całym świecie. 

Obecna sytuacja jest jednak wygodna dla niektórych krajów. „Rosja i Chiny będą grać w tę grę tak długo, jak to możliwe, aż kryzys paliwowy zrujnuje główne gospodarki i osłabi determinację reszty świata” – twierdzi Joseph D’Souza.

Ekstremizm polityczny

„Mieszkańcy Sri Lanki otworzyli również drzwi do politycznego ekstremizmu, wybierając tak zwanego silnego przywódcę, który miałby wzmocnić jej majorytarną tożsamość. Nieokiełznana władza Rajapaksów skłoniła ich do zrobienia tego, co uważali za najlepsze, aby utrzymać się i kontynuować władzę” – tłumaczy autor.

Premier Indii Narendra Modi ostrzegał przed populizmem, przed dawaniem „gratisów”, zamiast inwestowania w długoterminowy rozwój gospodarczy. Istnieje bowiem praktyka dawania darmowego prądu i innych dóbr w zamian za wsparcie wyborcze.

A silny ekstremizm Rajapaksy nie miał też nic wspólnego z buddyzmem i jego pokojowymi naukami. „Zarówno demokracje, jak i dyktatury powinny już wiedzieć, że brutalna siła i podporządkowanie religii w jakiejkolwiek części świata nigdy się nie uda. Religia jest związana z najgłębszymi rejonami ludzkiej duszy i nie ma na ziemi siły fizycznej, która mogłaby zniszczyć ludzkie dusze” – pisze Joseph D’Souza.

Ideologia byłego prezydenta okazała się wadliwa. Niestety – doprowadziła do masakry Tamilów nawet po poddaniu się tamilskich ekstremistów. Wciąż jeszcze przywódcy Sri Lanki nie zostali pociągnięci do odpowiedzialności za to ludobójstwo.

„Odstawienie na bok rządów prawa w walce z brutalnymi ekstremistami, którzy podważają integralność narodu, oraz dopuszczenie procesów pozakonstytucyjnych, rozbija harmonię społeczną, która ma kluczowe znaczenie dla postępu gospodarczego. Kiedy jedyną odpowiedzią na ekstremizm mniejszości jest zbrojny ekstremizm majorytarny, nie ma nadziei na demokratyczne prawa i procesy” – tłumaczy autor.

To prawda, że mieszkańcy Sri Lanki głosowali na silnego przywódcę, który miał się nimi „zaopiekować”. Jednak zamiast tego ich wybrańcy zadłużyli kraj i zafundowali im poważny kryzys ekonomiczny.

Mieszkańcy Sri Lanki niewątpliwie potrzebują teraz ogromnej pomocy ze strony demokratycznych państw. Tylko tak będą mogli wybrnąć z dramatycznej sytuacji i rozpocząć odbudowę kraju.

Ale czy nauczy to narody, że ekstremizm nie jest niczym dobrym i że przynosi jedynie szkody państwom i ich obywatelom? Według Josepha D’Souzy trzeba stawiać na dojrzałe demokracje, społeczeństwa obywatelskie, stopniową i odpowiedzialną politykę ochrony środowiska, ochronę mniejszości i odpowiedzialność rządzących. To właściwe odpowiedzi na obecny kryzys przywództwa, z którym mamy do czynienia w naszym złożonym świecie – pisze autor.

Joseph D’Souza jest misjonarzem i arcybiskupem anglikańskiego Kościoła Dobrego Pasterza w Indiach oraz założycielem Dignity Freedom Network, organizacji, która wspiera i dostarcza pomoc humanitarną dla zmarginalizowanych i wyrzutków z Azji Południowej.

Przeczytaj także:

NAJNOWSZE: