fbpx
9 października, 2026
Szukaj
Close this search box.

"Każdy rząd pozbawiony krytyki jest skazany na popełnianie błędów"

Gigantyczna rozbudowa armii Chin. Sygnał ostrzegawczy dla USA

Redakcja
Redakcja

Nowy Świat 24 | Redakcja

chińska, armia, flota, morska, lotniskowiec, okręt

Druzgocące wnioski z gry wojennej przeprowadzonej przez Centrum Studiów Strategicznych i Międzynarodowych w Waszyngtonie sugerują, że w konflikcie z Chinami o Tajwan, USA straciłyby setki okrętów wojennych i samolotów — straty, których uzupełnienie zajęłoby lata.

„Największym problemem jest rosnący rozdźwięk między deklaracjami USA, a ich możliwościami. Administracja Bidena mówi tak, jakby równowaga militarna nie zmieniła się od 20 lat. Jednak się zmieniła i to dramatycznie. Na korzyść Chin” — powiedział Andrew Krepinevich, ekspert do spraw Chin i były urzędnik Pentagonu.

USS Ronald Reagan trzymał się z dala

Obecność amerykańskiego lotniskowca z napędem atomowym oraz eskortujących go okrętów wojennych z pociskami kierowanymi, a także łodzi podwodnych może już nie wystarczyć, by powstrzymać Pekin przed inwazją na Tajwan, którego przyszły los może sprowokować pełnowymiarową wojnę między Chinami a USA.

Podczas tak zwanego trzeciego kryzysu w Cieśninie Tajwańskiej, który miał miejsce między lipcem 1995 a marcem 1996 r., kiedy to Chińska Armia Ludowo-Wyzwoleńcza (ChAL-W) wystrzeliła rakiety na wody otaczające Tajwan, USA wysłały dwie grupy lotniskowców. Lotniskowiec o napędzie atomowym USS Nimitz przepłynął przez Cieśninę Tajwańską, a ChAL-W nie mogła nic na to poradzić.

Podczas zmasowanej agresji ChAL-W na Tajwan w związku z wizytą przewodniczącej Izby Nancy Pelosi USA miały na Morzu Południowochińskim jeden lotniskowiec — USS Ronald Reagan. Trzymał się on z dala od ćwiczeń wojskowych chińskiej armii i obecnie wrócił do swojego portu w Japonii.

To bardzo delikatna kwestia

Amerykańskie źródła obronne przyznały, że nigdy nie było zamiaru wysłania lotniskowca do Cieśniny Tajwańskiej ani przed, ani po zakończeniu ćwiczeń inwazyjnych przez ChAL-W.

„Aby amerykański lotniskowiec mógł dziś przepłynąć przez Cieśninę Tajwańską, zgodę musi wyrazić nie tylko admirał John Aquilino, szef Dowództwa Indo-Pacyfiku. W sprawę musi być zaangażowany także przewodniczący Połączonych Szefów Sztabów generał Mark Milley, sekretarz obrony Lloyd Austin oraz Rada Bezpieczeństwa Narodowego. To bardzo delikatna kwestia” — zauważa „The Times”.

Przeczytaj także:

Odkąd za czasów prezydenta Obamy Stany Zjednoczone zaczęły przenosić swoje siły wojskowe na obszar Indo-Pacyfiku, uznając rosnące zagrożenie ze strony Chin, w tym militaryzację spornych wysp na Morzu Południowochińskim, Pentagon stara się zbudować w tym regionie potencjał zdolny nie tylko do odstraszenia Pekinu, ale także do wygrania każdej przyszłej wojny.

W koncepcji Obamy zabrakło jednak prawdziwej siły. Prezydent Trump kontynuował tę strategię, ale nie nastąpiła jakaś większa zmiana i dziś marynarka wojenna USA spiera się o to, ile okrętów wojennych chce zbudować w ciągu najbliższych kilku lat, nie mówiąc już o ich rozmieszczeniu w celu konfrontacji z Chinami.

Gigantyczna rozbudowa armii

Obecny bilans okrętów wojennych USA-Chiny to: USA 293, Chiny 350. Ameryka ma znacznie więcej lotniskowców — 10, podczas gdy Chiny mają trzy.

Jednak nowa analiza waszyngtońskiego Centrum Analiz Strategicznych i Budżetowych przewiduje, że do 2030 r. Chińska Armia Ludowo-Wyzwoleńcza może wystawić nawet pięć lotniskowców i dziesięć atomowych okrętów podwodnych z rakietami balistycznymi.

„ChAL-W jest zaangażowana w gigantyczną rozbudowę armii. Postępy, jakich dokonała, są oszałamiające” — powiedział Ian Easton, ekspert ds. Chin i autor książki „The Chinese Invasion Threat: Taiwan’s Defense and American Strategy in Asia”.

Przeczytaj także:

NAJNOWSZE: