Firma Sinopec Shanghai Petrochemical, jedna z największych rafinerii ropy naftowej w Chinach, przyznała się do kupowania rosyjskiej ropy naftowej. Guan Zemin, prezes tej notowanej na giełdzie w Nowym Jorku firmy, powiedział dziennikarzom i analitykom, że dokonany w pierwszej połowie roku zakup obejmował 99 tys. ton surowca.
Chiny, w przeciwieństwie do innych państw, nie przyłączyły się do sankcji na Rosję. Wspólnie z Indiami są głównym nabywcą tamtejszej ropy. Obecnie jest ona sprzedawana z dyskontem w stosunku do międzynarodowych benchmarków, takich jak Brent czy West Texas Intermediate.
Guan stwierdził, że zakupu dokonano z perspektywy „kontroli ryzyka” przy „stosunkowo korzystnej cenie”. „Nasza ogólna zasada zakupu pozostaje taka sama, jak wcześniej” – dodał.
Prezes Sinopec Shanghai Petrochemical nie ujawnił dokładnego terminu i ceny zakupu, ale międzynarodowe ceny ropy wynosiły średnio ponad 100 dolarów za baryłkę w tym okresie. Trwająca wojna to kluczowy czynnik utrzymujący je na wysokim poziomie.
Szanghajski koncern petrochemiczny jest głównym konsumentem ropy naftowej. Przez pierwsze pół roku zużył prawie 6 mln ton surowca do produkcji różnego rodzaju materiałów chemicznych od etylenu przez tworzywa sztuczne po włókna. Choć import z Rosji stanowił jedynie 1,65 proc. całkowitego zużycia ropy, to mógł przyczynić się do zmniejszenia presji kosztowej w firmie. Wzrost kosztów operacyjnych spowodowany wysoką ceną ropy jest bowiem dużym problemem. Całkowity przychód w pierwszej połowie roku wzrósł o 23,6 proc. do 45,9 mld juanów (6,69 mld dolarów), jednak firma zanotowała stratę netto w wysokości 436 mln juanów. To znacząca różnica w porównaniu z ubiegłorocznym zyskiem w wysokości 1,24 mld juanów.
Przeczytaj także:
- Czy świat musi wrócić do „brudnej” energii z ropy?
- Wpływ wojny na ekonomię Ukrainy, Rosji i Europy
- Należało uprzedzić Brytyjczyków, że cena energii ogromnie wzrośnie
- Problemów z ropą naftową nie rozwiąże ani Arabia Saudyjska, ani szczelinowanie
Aż 73,67 proc. dostaw pochodzi z Bliskiego Wschodu, co w porównaniu z poprzednim rokiem stanowi spadek o 3,54 punktu proc. Równocześnie zakupy z Europy, w tym z Rosji, wzrosły o 10 punktów proc. do 15,70 proc., natomiast z Ameryki Północnej spadły z 3 proc. do zera.
Guan wyjaśnił, że firma rozważa różne scenariusze związane z ogólną strukturą zaopatrzenia, trwałością źródeł i dostępnością odpowiedniego gatunku ropy. Dlatego nie może wykluczyć dalszych zakupów tego surowca od Rosji. Choć jak zauważył: „Dotychczas nie kupowaliśmy jeszcze rosyjskiej ropy w drugiej połowie roku”.
Shanghai Petrochemical to jedno z pięciu chińskich przedsiębiorstw państwowych, które ogłosiły plany wycofania się z nowojorskiej giełdy. Wśród pozostałych znajduje się także spółka macierzysta Sinopec.
Z kolei państwowa firma naftowa CNOOC unika komentarza w kwestii swoich inwestycji w pola naftowe w Wielkiej Brytanii, Stanach Zjednoczonych i Kanadzie. Na pytanie, czy przedsiębiorstwo rozważa wycofanie się z tych krajów w celu uniknięcia sankcji, prezes Wang Dongjin odparł, że firma „zawsze będzie starała się rozdzielić zasoby na całym świecie i szukać dobrych możliwości optymalizacji portfela aktywów”. W kwietniu dyrektor finansowy Xie Weizhi powiedział, że CNOOC „nie planuje wyjścia z żadnego konkretnego regionu”. Dodał też, że wszystkie zagraniczne projekty funkcjonują bez zarzutu, pomimo potencjalnych sankcji ze strony Zachodu związanych z rosyjską inwazją na Ukrainę. Xie wydał również oświadczenie w podobnym tonie jak Wang i wyjaśnił, że CNOOC jest globalną firmą naftową posiadającą aktywa typu upstream oraz wdrażającą projekty poszukiwawcze i rozwojowe na całym świecie. Z tego powodu „nieustannie poszukuje możliwości dostosowania i optymalizacji składu aktywów”.
Chińskie państwowe spółki naftowe są postrzegane jako potencjalni nabywcy aktywów energetycznych zbywanych przez zachodnich partnerów w Rosji.