F-110 jest wielozadaniowym okrętem eskortowym, którego wyróżnia zdolność zwalczania okrętów podwodnych – może je wykrywać i neutralizować. Będzie uzbrojony we włoskie działo główne 127 mm Leonardo, które może być ładowane amunicją o zwiększonym zasięgu oraz amunicją inteligentną. Poza tym zaopatrzone będzie w zdalne stanowiska broni 12,7 mm Sentinel 2.0 oraz Sentinel 30, a także działo Escribano 30 mm do bliskiej obrony. Na pokładzie nowej fregaty znajdzie się także 16-komorowy pionowy system startowy, który będzie mógł wystrzeliwać rakiety przeciwlotnicze Raytheon ESSM i rakiety przeciwokrętowe Boeing Harpoon. Wreszcie F-110 będzie wyposażony w amerykańskie torpedy MK54. W zakresie neutralizacji okrętów podwodnych wykorzystywany będzie zestaw czujników składający się z sonarów Captas oraz Bluemaster, cyfrowego systemu akustycznego Bluescan, a także systemu komunikacji podwodnej Tuum-6. Czujniki dostarczą firmy Thales i SAES.
Nowa hiszpańska fregata będzie mogła przenosić i rozmieszczać roje bezzałogowych pojazdów powietrznych, nawodnych i podwodnych. Przewidziano także możliwość integracji broni laserowej.
F-110, jako pierwszy okręt na świecie, zostanie wyposażony w cyfrowego bliźniaka. To technologia, która oferuje symulację zachowania statku poprzez zaawansowane techniki modelowania i sztucznej inteligencji. Działanie statku, jego systemów oraz wyposażenia, będzie ciągle monitorowane.
Przeczytaj także:
- Hiszpania chce odnowić swoją potęgę morską. Ale nie tylko
- „Skok technologiczny hiszpańskiego i europejskiego przemysłu obronnego”
- Szef BBN: Kontrakt na fregaty to przełom w modernizacji
Kolejnym istotnym elementem konstrukcji okrętu będzie zintegrowany maszt. W środku masztu zamontowane zostaną nowoczesne czujniki, między innymi radary pasma X i S służące do obserwacji powierzchni, celów powietrznych na niskim poziomie i przeciwlotniczych. Obok nich zamontowany zostanie sprzęt do walki elektronicznej (Rigel i110), system przechwytywania komunikacji Regulus, system nadzoru ADS-B, system identyfikacji przyjaciel-wróg (IFF), system wykrywania celów oparty na czujnikach optoelektronicznych IRST i110 oraz łączność satelitarna. Systemy i czujniki dostarczą Indra, Tecnobit i Lockheed Martin.
Jeśli ustalone w harmonogramie terminy pozostaną aktualne, pierwsza jednostka rozpocznie swoją służbę w 2027 r., ostatnia z nowo produkowanych – w roku 2031. Fregaty zostaną ochrzczone nazwiskami wybitnych hiszpańskich marynarzy. Model F-111 będzie nosił nazwę „Ramón de Bonifaz”, F-112 – „Roger de Lauria”, F-113 – „Menéndez de Avilés”, F-114 – „Luis de Córdova”, a F-115 – „Antonio Barceló”. Zastąpią one sześć fregat serii F-80, które zostaną wycofane ze służby po 30 latach („Santa María”, „Victoria”, „Numancia”, „Reina Sofía”, „Navarra” i „Canarias”).
Biorąc pod uwagę zaawansowane wyposażenie serii F-110, rodzi się pytanie: czemu jest to tylko fregata? Dlaczego Hiszpania nie postawiła na niszczyciela albo krążownik – okręty większe i potężniejsze od fregaty? W końcu znajdują się one w marynarkach USA, Japonii, Chin, Rosji i Wielkiej Brytanii.
Hiszpania też miała swoje niszczyciele, chociaż po II wojnie światowej kupowała je z drugiej ręki – od marynarki Stanów Zjednoczonych. Nabyła dwanaście okrętów w dwóch partiach – w klasie Lepanto oraz w klasie Churruca. Rozpoczęto też program krajowej budowy niszczycieli klasy Oquendo. Z planowanych dziewięciu powstały trzy, ostatni z nich („Marqués de la Ensenada”) wycofano ze służby w 1988 r.
Czemu Hiszpania zrezygnowała z niszczycieli? To w zasadzie nieco szersze pytanie, bo podobną decyzję podjęły sąsiednie kraje. Francja, Włochy i Niemcy także odrzuciły niszczyciele i krążowniki, wybierając fregaty. Zresztą to kwestia klasyfikacji czy nazewnictwa, bo jeśli spojrzymy na hiszpańskie fregaty, to ich możliwości niewiele różnią się od amerykańskich niszczycieli.
Najnowocześniejsze hiszpańskie fregaty (klasy Álvaro de Bazán) wzorowane są na amerykańskiej klasie Arleigh Burke. Modele z US Navy są trochę dłuższe (155 m wobec hiszpańskich 147 m), ale tak samo szerokie (18 m). Álvaro de Bazán jest zauważalnie większa niż fregaty francuskie czy włoskie (nie licząc francuskiego typu Horizon, który jest z założenia przeciwlotniczy).
Podobne parametry osiągają brytyjskie niszczyciele. Mają one 152 m i poruszają się z maksymalną prędkością 30 węzłów. Álvaro de Bazán pływał z niewiele niższą prędkością – 29 węzłów. Zauważalna różnica dotyczyła tylko wyporności – brytyjskie okręty miały jej 7350, hiszpańskie – 5800 ton.
Co ciekawe, kiedy kopie Álvaro de Bazán wysłano do Australii, trzy jednostki zbudowane w tej klasie nazwano niszczycielami klasy Hobart.
Hiszpańskie fregaty wyposażone są w system walki AEGIS. Składa się on z radaru SPY-1D, który może wykrywać zagrożenia w trudnych warunkach środowiskowych, jakie często występują w wodach przybrzeżnych. To pierwsze europejskie okręty, na których będzie montowany ten system, zdolny do wykrywania i śledzenia 90 ruchomych celów, a także do kierowania pociskami nawodnymi i przeciwlotniczymi.
Także kadłub hiszpańskich okrętów będzie innowacyjny – wykonany z wysokowytrzymałej stali z ochroną balistyczną. Silniki zostaną zamontowane na elastycznych częściach nieprzenoszących hałasu na kadłub – to sprawi, że statki będą trudniejsze do wykrycia dla okrętów podwodnych.
Na wyposażeniu F-100 znajduje się także system walki elektronicznej i przeciwdziałania Indra Aldebaran, zaprojektowany i wyprodukowany przez Hiszpanów. Uzupełnia go akustyczny system przeciwtorpedowy AN/SLQ-25A Nixie.
Na pokładach okrętów znajdą się śmigłowce LAMPS Mk III. To nowoczesne modele wyposażone w systemy i broń pozwalające wykrywać oraz atakować zarówno nawodne, jak i podwodne okręty, które mogłyby znaleźć się poza zasięgiem broni znajdującej się na okręcie.
Zostawiając na boku parametry i wyposażenie konkretnych okrętów, wróćmy na chwilę do poruszonej wcześniej kwestii, czyli różnic między fregatą a niszczycielem. Navantia (hiszpańska firma stoczniowa) twierdzi, że dzisiejsze fregaty „to okręty zaprojektowane do realizacji strategicznych celów obrony narodowej każdego kraju w XXI w. Ich zdolności zwalczania okrętów nawodnych, podwodnych, a zwłaszcza celów powietrznych sprawiają, że są one podstawową platformą gwarantującą obronę i kontrolę nad wszystkimi obszarami podlegającymi suwerenności danego kraju. Ponadto są one niezbędnym narzędziem w polityce zagranicznej, działając zarówno w operacjach konfliktowych, jak i w misjach pokojowych i humanitarnych, a także wdrażania rezolucji ONZ”.
A zatem to okręty o szerokich możliwościach i elastycznym działaniu, sprawdzające się zarówno na wodach przybrzeżnych, jak i na pełnym morzu. Mogą być okrętem dowodzenia i kontroli w misjach flot sojuszniczych, dając konieczną osłonę.
Teoretycznie są mniejsze od niszczycieli, ale widzieliśmy, że w różnych przypadkach ich wymiary niewiele od nich odbiegają. Mając zdolności przeciwlotnicze oraz zdolność bojową przeciw okrętom podwodnym, te wielozadaniowe jednostki mogą pełnić funkcję samodzielnego okrętu wojennego, ale równie dobrze – eskortować większe statki, na przykład lotniskowce. Dzięki temu są bardzo uniwersalne i można wykorzystywać je w rozmaitych sytuacjach.
Co prawda fregaty to okręty raczej ciężkie, ale w praktyce ich tonaż bywa bardzo zróżnicowany.
Fregaty są popularne nie tylko we flotach europejskich, ale także w US Navy. Niedawno amerykańska marynarka ogłosiła początek budowy fregaty USS Constellation (FFG-62). Na razie wycięto tylko pierwsze stalowe płyty. Ma to być główna jednostka nowej klasy amerykańskich okrętów. Zbuduje ją Fincantieri Marinette Marine – filia największej w Europie włoskiej stoczni Fincantieri.
Włoska firma zwyciężyła w amerykańskim programie wojskowym FFG(X) Guided-missile Frigates. To okręty podobne do używanych obecnie przez francuską i włoską marynarkę. Zaplanowano budowę 20 takich jednostek.
Z założenia niszczyciele są szybsze od fregat. Na przykład – używana w amerykańskiej marynarce wojennej nowoczesna klasa niszczycieli Zuwalt osiąga maksymalną prędkość 30 węzłów, podobnie rosyjska klasa Sovremenny i brytyjska klasa Daring. Hiszpańskie fregaty klasy 100, takie jak „Cristóbal Colón” czy „Blas de Lezo”, są rzeczywiście wolniejsze, mogą płynąć z prędkością 28 węzłów. Chociaż w indyjskiej marynarce wojennej znajduje się fregata klasy Shivalik, która może pływać z wyższą prędkością – 32 węzły.
Większe niszczyciele (o wyporności sięgającej 10 tys. ton) są też droższe od fregat, co stanowi istotny powód, dla którego wiele krajów postanowiło skupić się na bardziej wszechstronnych fregatach – mogących pełnić funkcję niszczyciela, ale też będących mniejszym, a dzięki temu bardziej zwrotnym okrętem.
Fregaty mogą chronić inne okręty, a uzbrojenie na nich montowane jest nie tylko wszechstronne, ale często groźniejsze. Niszczyciele wykorzystują w ataku głównie pociski kierowane, fregaty też mogą z nich korzystać, ale jak pokazały przykłady opisane powyżej – mają często dużo bogatsze wyposażenie ofensywne.
Marynarki wojenne obok fregat i niszczycieli wykorzystują jeszcze krążowniki – duże okręty mogące prowadzić walkę przeciwlotniczą, przeciwrakietową, nawodną i przeciw okrętom podwodnym. Mogą uderzać samodzielnie lub być częścią większych sił. Jednak ten typ okrętów – mogących zwalczać pociski przeciwokrętowe – jest obecnie na wyposażeniu tylko dwóch państw: Stanów Zjednoczonych (22 krążowniki) i Rosji (6 krążowników).