Inwazja Rosji na sąsiedni kraj pokazała, jak prawdopodobnie będą w przyszłości przebiegać podobne konflikty. Będzie to głównie miejska wojna. Jej przykłady można obserwować w trakcie zmagań na Ukrainie i tej przeprowadzonej dobrze, jak było to w przypadku obrony Kijowa przez Ukraińców, i tej rozegranej źle, jak pokazało zrównanie z ziemią Mariupola przez Rosjan.
„Jeśli zniszczysz infrastrukturę i zabijesz lub wydalisz ludność, to zniszczyłeś właśnie to, czego potrzebujesz, aby wygrać” – zauważa generał.
„Jeśli przyjmiesz, że wojna jest prowadzeniem polityki za pomocą środków przemocy w celu narzucenia swojej woli politycznej przeciwnikowi, to wynika z tego, że polityka jest o ludziach i władzy, dystrybucji towarów i usług. To również wynika z tego, że decyzja w wojnie nastąpi tam, gdzie są ludzie, gdzie dystrybucja towarów i usług. A to oznacza miasta” – zaznaczył wojskowy.
Oznacza to też wzrost znaczenia broni precyzyjnej, gdyż tylko w ten sposób będzie można przeprowadzać skuteczne operacje w takim środowisku. Zamiast zdobywać połacie terenu, wojska będą starały się kontrolować kluczową infrastrukturę. Trzeba to również połączyć „z rosnącą obfitością cyfrowo zarejestrowanych informacji pochodzących z elektroniki użytkowej i innych środków” – stwierdził generał.
Przeczytaj także:
- Pięć lekcji z konfliktu w Ukrainie według Sekretarz Armii USA Christine Wormuth
- Analiza wojny w Ukrainie. Jakie koncepcje walki mają sens?
- Biden na szczycie NATO: w Polsce powstanie stała kwatera główna V Korpusu Armii USA
Przyznał jednak, że większość wojsk nie została zoptymalizowana do walki w miastach. „W rzeczywistości uczono nas: nie wchodźcie na tereny miejskie, ponieważ jest to bardzo energochłonne” – powiedział.
Według niego ogromne znaczenie ma zmieniające się środowisko informacyjne, w którym przyjdzie działać siłom zbrojnym w przyszłości. Toczący się na Ukrainie konflikt pokazał, jak zwyczajni ludzie, korzystając z własnych telefonów i komputerów, są w stanie stworzyć cały system zbierania i przetwarzania danych na temat pozycji wroga. Wszystkie te informacje pozwalały łatwo wywnioskować zamiary Rosji, wielkość jej sił i możliwe kierunki ataku.
To również w przyszłości sprawi, że każdy cel będzie łatwiejszy do zobaczenia i trafienia. W okresie poprzedzającym inwazję Rosji przypomniał Milley, byli „młodzi ludzie w wieku 20 lat, biegający z iPhone’ami, zbierający i dzielący się filmami o rosyjskich siłach masowo pojawiających się na granicy z Ukrainą. To nie byli szpiedzy – ukraińscy szpiedzy, amerykańscy szpiedzy, francuscy szpiedzy czy brytyjscy szpiedzy. To byli zwyczajni obywatele z kamerami, którzy nagrywali filmy rosyjskich pojazdów zmechanizowanych, bojowych wozów piechoty i czołgów, jadących drogami, udających się na miejsca zbiórki itp.”.
Według amerykańskiego generała, ponieważ obecnie wszędzie zainstalowane są różnorakie czujniki, wojsko będzie zmuszone zrezygnować z dużych, rzucających się w oczy sił na rzecz mniejszych jednostek. Tylko takie będą mogły przemieszczać się stosunkowo szybko, nie przyciągając uwagi.
„Twoje ukrycie, wielkość twoich sił i szybkość, z jaką poruszasz się po polu bitwy, przyczynią się bezpośrednio do twojej zdolności przetrwania na przyszłym polu bitwy, które jest wysoce śmiercionośne” – zauważył Milley.
Jego zdaniem najważniejsza zmiana, którą wymuszają doświadczenia wojny na Ukrainie, to odejście od tradycyjnego, scentralizowanego systemu dowodzenia.
Według generała być może najważniejszą lekcją dla wojskowych planistów, jaka płynie z toczącej się na Ukrainie wojny, jest to, że dowódcy małych jednostek i podoficerowie muszą być upoważnieni przez swoich przełożonych do podejmowania większej liczby decyzji samodzielnie, zamiast polegać na wyższych władzach, które są gdzie indziej.
Kluczem do ukraińskiego sukcesu jest „zupełnie inny typ przywództwa, wychodzący z ukraińskiego wojska… na poziomie małych jednostek, poziomie taktycznym, ale także na poziomie operacyjnym i strategicznym” – powiedział Milley.