fbpx
9 października, 2026
Szukaj
Close this search box.

"Każdy rząd pozbawiony krytyki jest skazany na popełnianie błędów"

Nie reparacje, lecz odszkodowanie i zadośćuczynienie

Redakcja
Redakcja

Nowy Świat 24 | Redakcja

Warszawa, dworzec główny, zniszczenia wojenne, II wojna światowa, reparacje
Warszawa, ruiny dworca głównego, 1945 r. źródło: NAC

Pani minister wygłosiła parę prawd dla nas oczywistych i dobrze, że wybrzmiały podczas oficjalnej wizyty w naszym kraju. Wykonała także parę kurtuazyjnych gestów, nazywając swojego polskiego gospodarza drogim Zbigniewem, czy dziękując za możliwość spotkania z powstańcami warszawskimi i ich potomkami. Przy tej okazji stwierdziła, że trauma spowodowana niemieckimi zbrodniami, okupacją i represjami, dotyka nie tylko dziewięćdziesięcioletnich dzisiaj świadków i uczestników najstraszniejszej w dziejach wojny, ale także dziewięciolatków.

Niemcy są pragmatykami świadomymi polskiej wrażliwości na emocje i gesty. Wszystko, co przytaczamy, podobnie jak złożenie kwiatów pod Pomnikiem Powstania Warszawskiego, za którą to możliwość pani minister osobno dziękowała, miało osłodzić gorzką pigułkę zawierającą się w stwierdzeniu, że „kwestia reparacji z punktu widzenia rządu federalnego jest kwestią zamkniętą”.

Minister Zbigniew Rau ze swej strony wskazał wyraźnie, że liczy na dialog, w efekcie którego stanowisko strony niemieckiej będzie ewoluować. Jednocześnie odnosząc się do treści noty rządu polskiego, skierowanej do Berlina stwierdził, że nie jest właściwe w dyplomacji, ujawniać jej treść w przestrzeni publicznej, zanim adresat przeanalizuje zawarte w niej konkluzje i rekomendacje.

Przeczytaj także:

Skoro jednak Annalena Baerbock stwierdziła, że „Niemcy poczuwają się do swojej odpowiedzialności historycznej bez jakichkolwiek ograniczeń” – co to oznacza dla polskich roszczeń? Otóż czym innym jest kwestia zadośćuczynienia od odszkodowań i reparacji. Ich zakres ma wymiar materialny, a sposób zaspokojenia określony został kilkadziesiąt lat temu przez mocarstwa sprzymierzone, w konkretnych warunkach, ponad głowami zainteresowanych. Sama pani minister przyznała bowiem, że „naszym wiecznym zadaniem pozostanie przypominanie o zadanym przez Niemcy cierpieniu milionom Polaków”, oraz iż było to „całkiem inne cierpienie” niż to, które Niemcy zadawały w innych krajach.

Strony podzieliły pogląd co do wspólnej odpowiedzialności za przyszłość. Jeśli tak to, jak wskazał profesor Zbigniew Rau – ani porządek prawny, ani moralny nie przewidują sytuacji, w której sprawca „samodzielnie i wyłącznie określa zakres swojej winy i odpowiedzialności”. W tym stanie rzeczy Polska i Niemcy mają szansę wspólnie stworzyć modelowy przykład przezwyciężania traum powstałych wskutek „imperialnej polityki, terytorialnych i materialnych grabieży, prób kolonizacji i eksterminacji całych narodów”.

W tym przekonaniu polski rząd wystąpił w poniedziałek do Rządu Republiki Federalnej Niemiec „z wnioskiem o rozwiązanie tego problemu oraz sprawiedliwego, całościowego, materialnego i prawnego uregulowania kwestii krzywd i strat, jakie ponieśli obywatele polscy i państwo polskie w wyniku II wojny światowej”.

Precedens istnieje. Dość przypomnieć (o czym pisaliśmy przy innej okazji), że z chwilą powstania RFN nawiązała ona szczególne relacje, najpierw nieoficjalne z państwem Izrael, które wszak nie istniało jako podmiot prawa międzynarodowego w momencie ustalania powojennego ładu i rozstrzygania kwestii reparacji. Jednak nie przeszkodziło to państwu niemieckiemu wypłacić kontrybucji i ustanowić szczególne relacje z potomkami ofiar holokaustu.

Stanowisko Polski jest jasne i przejrzyste. Nie aspirujemy do jednostronnego narzucania sposobu rozwiązania tej kwestii, lecz odwołujemy się do dialogu, w którym (jak się wydaje) wysokość zadośćuczynienia nie będzie jedynym przedmiotem wzajemnych ustaleń, chociaż nie podzielamy opinii ministra, jakoby „ustalenie w obecnych warunkach sumy” miałoby być łatwe.

Zamiast konkluzji warto przywołać słowa niemieckiej minister o cierpieniu przekazywanym z pokolenia na pokolenie, że „w Niemczech, może nie na co dzień jesteśmy tego świadomi i dlatego, szczególnie w Niemczech musimy sobie o tym przypominać”. Nie pozwolimy Niemcom tego zapomnieć.

Przeczytaj także:

NAJNOWSZE: