„Rząd Putina zawsze bardziej obawiał się radykałów niż liberałów” – mówi dziennikowi Jean-Robert Raviot, profesor studiów rosyjskich i postsowieckich na Uniwersytecie w Nanterre. „To, co może mu zagrozić, to patowa sytuacja na Ukrainie. Z punktu widzenia Rosji nie mamy do czynienia z kryzysem politycznym, nawet niewielkim. To jeszcze nie ten etap, co nie znaczy, że to nie może się zdarzyć” – dodaje.
Postawa rosyjskiego prezydenta wywołała ostatnio pytania o jego polityczną przyszłość. Jakie możliwe scenariusze mogą go czekać? „Le Figaro” stara się udzielić odpowiedzi z pomocą specjalistów od kwestii Rosji – Arnauda Dubiena, dyrektora Obserwatorium Francusko-Rosyjskiego w Moskwie, Jean-Roberta Raviota oraz Juliena Thérona, wykładowcy Sciences Po, specjalizującego się w kwestiach bezpieczeństwa i konfliktach międzynarodowych, a także współautora książki o Putinie.
Pośpiech przeciwko nacjonalistom
Mobilizacja i groźby użycia broni jądrowej prowadzą do eskalacji. To scenariusz, który już się realizuje. „Władimir Putin jest w centrum i na szczycie sieci. Nawet jeśli wojna wywołała napięcia, jest on punktem równowagi między tymi, którzy są jej niechętni, a tymi, którzy ją popierają. Konflikt jeszcze nie osłabił go politycznie, choć sytuacja może się zmienić, jeśli niepowodzenia będą się utrzymywać” – komentuje Jean-Robert Raviot.
Przeczytaj także:
- Rosja przegra wojnę z Ukrainą
- Rosja doprowadziła do rozpadu Związku Radzieckiego
- Problemem jest Rosja, nie sam Putin
- Rosja cierpi na brak żołnierzy
Częściowa mobilizacja to również metoda na kontrolowanie coraz głośniejszych nacjonalistów i ich szalonych pomysłów. Na rosyjskim kanale telewizyjnym jeden z rozmówców po cichu zaproponował zbombardowanie Londynu podczas pogrzebu Elżbiety II. W razie niepowodzenia ta trywializowana radykalizacja może zaszkodzić reżimowi. Arnaud Dubien zwraca też uwagę, że w zakulisowych gierkach politycznych w Rosji biurokracja uczestniczy częściej niż społeczeństwo. Posiada władzę polityczną, w dużej mierze ekonomiczną i nie zamierza jej oddać. Jak stwierdza politolog: „Dotychczas postrzegała Władimira Putina jako gwaranta swoich interesów i wierzyła, że ma więcej do stracenia, jeśli wykona skok w nieznane, niż jeśli zachowa status quo”. Eskalując konflikt, Putin musi wygrać, gdyż nie może przyznać się do popełnienia błędu. Julien Théron uważa, że referenda trwające na terytoriach okupowanych „pozwolą Putinowi uznać je za rosyjskie i uzyskać polityczne i prawne uzasadnienie dla konfliktu międzypaństwowego, a więc stanu wojny, który może potencjalnie doprowadzić do powszechnej mobilizacji”.
Rezygnacja i sukcesja
Jak zauważa Raviot, rezygnacja wydaje się „poważniejszą opcją niż inne”. Dubien dodaje, że „mogłoby to być sposobem na uniknięcie scenariuszy impeachmentu i zamachu stanu”. Władimir Putin odszedłby spokojnie od władzy z dożywotnim immunitetem. „Warto zwrócić uwagę na podobieństwa do października 1964 r. (wymuszona rezygnacja Nikity Chruszczowa) i sierpnia 1991 r. (wymuszona rezygnacja Michaiła Gorbaczowa)”.
Jednak Putin jest u władzy już od 20 lat i nie wygląda na to, by spieszył się z jej oddaniem. Zwłaszcza że sytuacja w kraju nie pogorszyła się na tyle, by było to konieczne. „Jeśli rezygnacja wydaje się możliwa, należy najpierw wskazać następcę. Aby ocalić putinizm, ta osoba powinna być jednomyślnie poparta przez aparat państwowy. Ktoś taki jeszcze nie istnieje” – mówi Jean-Robert Raviot.
Niektóre nazwiska wspomina się jednak częściej niż inne: Aleksandr Bortnikow, dyrektor FSB, sekretarz Rady Bezpieczeństwa Rosji Nikołaj Patruszew, minister obrony Siergiej Szojgu, były szef kremlowskiej administracji Siergiej Iwanow, a nawet Dmitrij Miedwiediew, były prezydent i premier Władimira Putina. Możliwymi następcami mogą być też Siergiej Sobianin, burmistrz Moskwy i Wiaczesław Wołodin, przewodniczący Dumy Państwowej. Arnaud Dubien uważa jednak, że ewentualny następca nie pochodzi z tego pokolenia. Dyrektor Francusko-Rosyjskiego Obserwatorium stawia na młodszego kandydata, takiego jak Dmitrij Patruszew, syn Mikołaja i obecny minister rolnictwa.
„Putin, który ma fobię przed chaosem, wie, że nieprzygotowane przekazanie władzy prowadzi do katastrofalnych walk o nią. Jest rozdarty między chęcią nieujawniania żadnych informacji o następcy, aby uniknąć impeachmentu, a pragnieniem, aby nie pozostawić kraju w chaosie” – wyjaśnia Théron.
Gdyby Putin zrezygnował, szybko doszłoby do nowych wyborów, a następca przejąłby władzę na Kremlu. Jak zauważa Dubien: „możemy też myśleć, że Władimir Putin nie będzie się ubiegał o reelekcję w 2024 r., czyli, że odejdzie od władzy po zakończeniu swojej kadencji. Można to sobie wyobrazić również w przypadku porażki, kompromisu uznanego za mało chwalebny lub nawet zwycięstwa”.
Zamach stanu
Plotkę o zamachu stanu powtarzano od początku wojny w Ukrainie. Już w marcu amerykański senator Lindsey Graham zapytał: „Czy w Rosji jest Brutus?”, wzywając do obalenia włodarza Kremla. Czy jednak rzeczywiście Władimir Putin mógłby zostać obalony w wyniku zamachu stanu dokonanego przez ludzi mających dość jego działań wojennych? „W Rosji nie ma prawdziwej tradycji bonapartystycznej” – uważa Raviot. Jeśli współczesna Rosja miała pięć zamachów stanu, a trzy były udane, to ostatni z nich – pucz moskiewski – skończył się porażką. Skierowana przeciwko Michaiłowi Gorbaczowowi w sierpniu 1991 r. i prowadzona przez ważnych członków rządu rebelia zakończyła się niepowodzeniem w ciągu trzech dni.
Kto miałby tego dokonać obecnie? Jak podkreśla Théron, nie ma nikogo z odpowiednią rangą i motywacją, kto jest blisko Putina, a armia jest wielkim przegranym w wojnie w Ukrainie. A może prominentny członek rządu? „Nie zapominajmy, że Władimir Putin zwymyślał wszystkich najważniejszych przywódców 21 lutego, podczas słynnej sesji Rady Bezpieczeństwa Narodowego transmitowanej przez telewizję” – przypomina Dubien.
Czy mógłby to w takim razie być członek wewnętrznego kręgu Putina, jak Siergiej Iwanow, były szef administracji prezydenckiej? Był odpowiedzialny za przemysł obronny, ma więc powiązania z wojskiem. Jednak wywodzi się z KGB i jest uważany za sprzymierzeńca obecnego prezydenta. Dla Arnauda Dubiena Iwanow jest całkowicie poza grą od 2007 r. W 2016 r. opuścił sferę polityczno-administracyjną, przechodząc na emeryturę. A może sojusz dwóch moskiewskich jastrzębi, sekretarza Rady Bezpieczeństwa Rosji Nikołaja Patruszewa i dyrektora FSB Aleksandra Bortnikowa? Dubien jest sceptyczny. „To są twardogłowi Putina” – mówi.
A może zamach?
Zapewne wielu zachodnich przywódców marzy o najbardziej radykalnym rozwiązaniu – zamachu. Niezależnie czy dokonaliby tego ukraińscy komandosi, czy ktoś z wewnątrz. „Sam Putin obawia się ataku, ponieważ zna pewne praktyki Zachodu. Widział bardzo dobrze, co stało się z Kadafim czy Husajnem” – wyjaśnia Jean-Robert Raviot. Obydwaj dyktatorzy byli celem wielu nieudanych ataków w trakcie sprawowania władzy. Jak dodaje Théron: „Nawet w Czeczenii Kadyrow senior został zabity w zamachu na stadionie”.
Jednak ta wynikająca z historii paranoja sprawia, że Putin bardzo się kontroluje. „Ma ochronę, jakiej mogą mu pozazdrościć prezydenci USA czy premierzy Izraela” – mówi Dubien. Rzadko też opuszcza swoje rezydencje w Soczi i Nowo-Ogariowie.
Gdyby jednak prezydent Rosji i tak został zamordowany, to artykuł 92.3 Konstytucji przewiduje, że: „We wszystkich przypadkach, gdy Prezydent Federacji Rosyjskiej nie jest w stanie wykonywać swoich obowiązków, przejmuje je tymczasowo Przewodniczący Rządu Federacji Rosyjskiej”, czyli Michaił Miszustin. W ciągu trzech miesięcy od śmierci głowy państwa odbyłyby się wybory. Tylko czy następca Putina okazałby się lepszy?
Impeachment, mission impossible
Spośród wszystkich możliwości odsunięcia Putina od władzy najmniej prawdopodobny wydaje się impeachment. Przeciwdziała temu artykuł 93. rosyjskiej Konstytucji. Sformułowano go dosyć jasno: „Prezydent Federacji Rosyjskiej może zostać usunięty z urzędu przez Radę Federacji (wyższą izbę parlamentu) tylko wtedy, gdy zostanie oskarżony przez Dumę Państwową (niższą izbę parlamentu) o zdradę stanu lub inne poważne przestępstwo, po potwierdzeniu tego faktu aktem Sądu Najwyższego Federacji Rosyjskiej i aktem Trybunału Konstytucyjnego Federacji Rosyjskiej”.
Jednak zadaniem Dumy, a także Sądu Najwyższego, Trybunału Konstytucyjnego i Rady Federacji, jest pozostawać w politycznej zgodzie z Kremlem. „Duma to nie amerykański Kongres” – stwierdza Dubien. W rzeczywistości 325 z 450 miejsc w niższej izbie parlamentu należy do partii Jedna Rosja Władimira Putina. Choć sama inicjatywa impeachmentu wymaga tylko jednej trzeciej głosów w Dumie, to aby pójść dalej, potrzebna jest większość dwóch trzecich głosów, co przy obecnym składzie nie ma szans powodzenia.
We współczesnej historii Rosji proces impeachmentu był trzykrotnie inicjowany przeciwko Borysowi Jelcynowi i za każdym razem kończył się niepowodzeniem. Mimo że miał on o wiele słabszą pozycję w parlamencie. Podczas ostatniej próby w 1999 r. Duma opowiedziała się za impeachmentem w pięciu sprawach, ale żadna z nich nie uzyskała wystarczającej liczby głosów, by zakończyć proces.