fbpx
16 stycznia, 2026
Szukaj
Close this search box.

"Każdy rząd pozbawiony krytyki jest skazany na popełnianie błędów"

Inwazja na Tajwan i sankcje USA. Banki z Wall Street przygotowują plany awaryjne

Redakcja
Redakcja

Nowy Świat 24 | Redakcja

Chiny, Tajwan, USA, Stany Zjednoczone, gospodarka

Według wiarygodnych źródeł kredytodawcy tacy jak Societe Generale, JPMorgan i UBS poprosili w ostatnich miesiącach swoich pracowników o przegląd planów awaryjnych. Hiszpański serwis „El Economista” zauważa również, że ubezpieczyciele nie oferują nowych polis firmom inwestującym w Chinach i na Tajwanie, a koszty ubezpieczenia od ryzyka politycznego wzrosły o ponad 60 proc. od czasu inwazji Rosji na Ukrainę.

„Ryzyko polityczne związane z potencjalnymi sankcjami USA oraz prawdopodobieństwo, że Chiny odpowiedzą ograniczeniem przepływów kapitałowych, sprawiły, że zarządzający ryzykiem mają pełne ręce roboty” — powiedział Mark Williams, profesor z Boston University.

„Wojna na sankcje znacznie zwiększyłaby koszty prowadzenia działalności gospodarczej i zmusiła amerykańskie banki do przemyślenia swojej strategii wobec Chin” — dodał.

Zakłócenie przepływu finansów i handlu

Ostra retoryka między Pekinem a Waszyngtonem w sprawie Tajwanu zaniepokoiła przedsiębiorców, zaledwie kilka miesięcy po tym, jak wojna na Ukrainie niespodziewanie zmusiła największych światowych kredytodawców do wycofania się z obsługi ultrabogatych klientów. W zeszłym tygodniu amerykańscy ustawodawcy zwiększyli presję na banki, aby odpowiedziały na pytania, czy wycofałyby się z Chin w przypadku inwazji na Tajwan?

Mimo że dyrektorzy z branży finansowej — którzy rozmawiali z „El Economista” pod warunkiem zachowania anonimowości — uważają, że ryzyko konfliktu zbrojnego w Azji Północnej jest niskie, to widzą, że coraz bardziej prawdopodobne są sankcje między USA a Chinami, które zakłócają przepływ finansów i handlu.

Przeczytaj także:

Ewentualny odwrót oznaczałby dramatyczną zmianę dla firm z Wall Street, które zainwestowały w Chinach miliardy dolarów. Kredytodawcy, od Goldman Sachs po Morgan Stanley, przejęli kontrolę nad spółkami joint venture i starają się o więcej licencji bankowych. Łączna ujawniona ekspozycja największych banków Wall Street na banki w Chinach wyniosła około 57 mld dolarów na koniec 2021 roku.

Jane Fraser, dyrektor generalna Citigroup Inc., została zapytana przez ustawodawców o to, czy kredytodawca wycofałby się z Chin w przypadku inwazji na Tajwan? Odpowiedziała tak samo, jak inne banki: przed podjęciem jakichkolwiek kroków poszuka wskazówek rządu USA.

„To hipotetyczne pytanie, ale jest bardzo prawdopodobne, że nasza obecność w tym kraju będzie znacznie ograniczona” — powiedział Fraser.

Jak donosiła niedawno chińska gazeta „Global Times”, jakiekolwiek działania ze strony Chin mogłyby tylko zaszkodzić tym firmom.

„Amerykańscy politycy chcą zwiększyć presję, aby zmusić największe amerykańskie organizacje finansowe do wycofania się z chińskiego rynku” — napisała gazeta Partii Komunistycznej.

„Nie da się ukryć, że chińskie rynki finansowe mogą stracić trochę kapitału, ale amerykańskie banki mogą również stanąć w obliczu pogłębiających się problemów ekonomicznych w wyniku trującej decyzji Waszyngtonu” — dodała.

Nerwowość wśród kadry kierowniczej

Jak poinformuje „El Economista”, w ostatnich miesiącach firmy przeprowadzały testy warunków skrajnych, aby sprawdzić, czy są w stanie poradzić sobie z ryzykiem nagłego pogorszenia się sytuacji na rynku. Banki często opracowują plany awaryjne, ale nie wprowadzają ich w życie.

„Francuski SocGen ocenia poziom zatrudnienia w Chinach, w tym w Hongkongu, co jest spowodowane nerwowością wśród kadry kierowniczej w Paryżu” — powiedział jeden z rozmówców hiszpańskiego serwisu.

Według osoby zaznajomionej z tematem UBS poprosił swój dział handlowy z siedzibą na Tajwanie o ocenę planu awaryjnego i sprawdzenie, jak można zmniejszyć ekspozycję na wyspie. Jednym ze sposobów ma być ograniczenie usług transakcyjnych dla klientów z Tajwanu.

Deutsche Bank AG również przygotował plany, które pozwoliłyby mu na szybkie przeniesienie, niektórych regionalnych aktywów i pracowników w przypadku sytuacji kryzysowej w okolicach Tajwanu. Oficjalnie kadra zarządzająca wszystkich banków odmówiła komentarza.

„Najważniejsze jest zapewnienie bezpieczeństwa pracownikom, zidentyfikowanie klientów, którzy mogą zostać objęci sankcjami oraz opracowanie planów ograniczenia ryzyka kontrahenta i potencjalnych strat biznesowych” — twierdzą dwaj członkowie zarządu banku, którzy poprosili o nieujawnianie ich tożsamości, ponieważ poruszają delikatny temat.

Jeden z bankierów przyznał, że szefowie jego firmy rozważali możliwość likwidacji pozycji na China Financial Futures Exchange w celu zmniejszenia ryzyka poprzez replikację tych kontraktów na innych giełdach, na przykład w Singapurze.

Rozmowy poza Chinami i Hongkongiem

Tymczasem — według Willis Towers Watson Plc — ubezpieczyciele podnieśli ceny średnio o 67 proc. za ubezpieczenie od ryzyka politycznego związanego z Chinami. Według Laury Burns, starszej wiceprezes ds. ryzyka politycznego w londyńskiej Willis Towers Watson, firmy, które mogą uzyskać ubezpieczenie, stoją w obliczu „stromej realokacji” cen, która będzie „bardzo poważna” dla Chin.

Ubezpieczyciele wystawiają nowe polisy, ale w Chinach „ostrożnie i selektywnie”, a na Tajwanie zmniejszają swoje zaangażowanie. Jak przypomniał Nick Robson, szef działu kredytów specjalnych w firmie brokerskiej Marsh & McLennan Cos, ubezpieczenie od ryzyka politycznego wypłaca pieniądze, jeśli klient straci je z powodu wydarzeń politycznych, takich jak niepokoje społeczne, terroryzm czy wojna.

W HSBC, globalnym pożyczkodawcy najbardziej narażonym na wpływy w Chinach i Hongkongu, wezwania największego udziałowca do podzielenia biznesu azjatyckiego wynikają po części z obaw, że jest on podatny na konflikt USA i Chin.

„Ping An Insurance poparłby podział azjatyckiego biznesu HSBC lub tylko azjatyckich operacji detalicznych” — powiedziała osoba zaznajomiona z tematem.

Dodała, że firma kredytowa, która została założona w Hongkongu i Szanghaju w 1865 r., coraz częściej szuka możliwości inwestowania na innych rynkach, takich jak Indie, aby złagodzić skutki finansowe niestabilności w części Azji Północnej. Dyrektor generalny HSBC Noel Quinn odrzucił wezwanie do podziału. Bank odmówił komentarza.

Zaplanowanie hipotetycznych scenariuszy nie jest łatwym zadaniem, zwłaszcza gdy kadra zarządzająca obawia się zrazić chińskich urzędników w tej niezwykle delikatnej kwestii. Jeden z menedżerów europejskiego prywatnego banku w Hongkongu, który pracuje z zamożnymi chińskimi klientami, mówi, że temat ten jest tak bardzo tabu, że bankierzy niechętnie prowadzą formalne dyskusje lub przedstawiają plany na piśmie, bo obawiają się, że sprawa dotrze do Pekinu.

„Niektóre z banków, które są najbardziej narażone, boją się planować długoterminowo w obawie przed atakiem ze strony Chin” — powiedział Isaac Stone Fish, założyciel firmy Strategy Risks, która specjalizuje się w relacjach firm z Chinami.

„Banki, które prowadzą wiele takich rozmów, robią to poza Chinami i Hongkongiem” — dodał.

Planowanie jest prawie niemożliwe

W niektórych przypadkach menedżerowie martwią się sytuacją, w której — podobnie jak w Rosji — Pekin uniemożliwi zagranicznym bankom przenoszenie aktywów lub kapitału za granicę, jako odpowiedź na sankcje amerykańskie.

Według rozmówców „El Economista” rosyjskie władze planują rozpatrywać indywidualne wnioski o sprzedaż udziałów zagranicznych banków w kraju bez wprowadzania całkowitego zakazu takich transakcji. Według urzędników rząd rozważy każdy wniosek i zdecyduje o udzieleniu pozwolenia, jeśli będzie to korzystne dla narodu.

Serwis informacyjny Interfax cytował wcześniej wiceministra finansów Aleksieja Moisiejewa, który powiedział, że rządowa podkomisja ds. inwestycji zagranicznych odrzuci wszystkie wnioski banków zagranicznych o sprzedaż ich jednostek „dopóki sytuacja się nie poprawi”.

Europejskie banki, w tym Societe Generale i UniCredit, wskazały na łączny wpływ Rosji w wysokości prawie 10 mld dolarów, głównie poprzez obniżenie wartości swoich operacji i odłożenie gotówki jako osłony przed spodziewanymi konsekwencjami ekonomicznymi.

„Rosja jest przykładem tego, co nie powinno się zdarzyć” — powiedział Dale Buckner, szef firmy Global Guardian, której klientami są m.in. banki i firmy private equity.

Buckner zaznaczył, że jednym z pierwszych działań Chin w przypadku, gdy zdecydują się przejąć kontrolę nad systemem bankowym i odmówić dostępu do niego, będzie przegląd środków trwałych i własności intelektualnej w regionie, aby zrozumieć, gdzie znajdują się pieniądze firmy i kto ma nad nimi kontrolę.

„Planowanie rozwoju wypadków w takich sytuacjach jest prawie niemożliwe” — powiedział Tom Kirchmaier, profesor w Centrum Wydajności Ekonomicznej London School of Economics.

„Chociaż od czasu kryzysu finansowego planowano już pewne scenariusze, to gdy teoria znajdzie zastosowanie w praktyce, mogą pojawić się duże niespodzianki” — podsumował.

Przeczytaj także:

NAJNOWSZE: