fbpx
13 sierpnia, 2026
Szukaj
Close this search box.

"Każdy rząd pozbawiony krytyki jest skazany na popełnianie błędów"

To chciwość elit zniszczyła Imperium Rzymskie

Redakcja
Redakcja

Nowy Świat 24 | Redakcja

Rzym, Imperium Cesartwo

José Soto Chica zasłużenie zyskał reputację jednego z największych hiszpańskich specjalistów od tego okresu dzięki takim dziełom jak „Imperios y bárbaros” („Imperia i barbarzyńcy”) oraz „Los visigodos. Hijos de un dios furioso” („Wizygoci. Dzieci wściekłego boga”). W swoim ostatnim eseju pisze: „W 425 roku n.e. czynsze starej rzymskiej arystokracji były bardzo wysokie. Jedna rodzina zarabiała 4 tys. funtów złota rocznie, co stanowiło połowę rzymskiego budżetu wojskowego. Suma, którą zarabiali dzięki swojej ziemi, własności i licznym kontaktom handlowym, plus jedna trzecia, którą otrzymywali w naturze. Mówimy tu o wielkich pieniądzach. Dzieje się to w czasie, gdy imperium jest w stanie agonii – najazdów barbarzyńców, utraty jednej czwartej terytorium i gwałtownego spadku liczby ludności”.

Chica daje świeże spojrzenie na prawdziwe przyczyny, które doprowadziły do końca imperium. W przeszłości historiografia podawała wiele powodów, by wyjaśnić jego upadek. Pisano o kryzysie gospodarczym, spadku urodzin, rozprzestrzenianiu się chrześcijaństwa. Wskazywano na napływ ludów germańskich. Dopiero Chica skierował swoją uwagę na rzymską klasę senatorską i patrycjuszy oraz ich nieetyczną postawę i chciwość. 

Uważnie przeanalizował dokumenty i dostrzegł w nich informacje, na które wcześniej nie zwrócono wystarczającej uwagi. Następnie postawił mocną tezę, którą przedstawił w swoim eseju, w którym przywołuje też wielkie postaci, takie jak Galla Placydia, Aecjusz, Walentynian III i Alaryk.

Pisze jasno o przyczynie upadku Imperium Rzymskiego. „Państwo prosi miliarderów o podjęcie wysiłku, ale ta arystokracja nie chce się do tego przyczynić i promuje zamachy stanu, wspiera uzurpatorów lub udziela poparcia barbarzyńcom, ponieważ uważa, że taniej jest płacić tym obcokrajowcom, a nie państwu za ochronę. To właśnie w tym momencie państwo się załamuje. Wcześniej te same klasy były związane z Rzymem i nie wahały się oddać do jego dyspozycji posiadanych zasobów, by chronić państwo, jak to miało miejsce podczas wojen z Hannibalem. Nie miało to miejsca we Wschodnim Cesarstwie Rzymskim i jest jednym z powodów, dla których przetrwało ono o tysiąc lat dłużej” – twierdzi historyk.

Niszczycielska krótkowzroczność bogaczy

To, co stało się z Imperium Rzymskim, powinno dać i współczesnym do myślenia. Należy wyciągać wnioski, by dzisiaj działać lepiej. To, co się dzieje obecnie, gdy istnieje mniejszość, monopolizująca dużą część światowych zasobów i pieniędzy, nosi znamiona podobieństwa do tego, co działo się w ostatniej epoce Wiecznego Miasta: „Ta arystokracja milionerów uznała, że państwo nie jest konieczne. Po co płacić podatki na utrzymanie dworu cesarskiego i armii, skoro mogę zapłacić lokalnemu barbarzyńcy za utrzymanie mnie na szczycie drabiny społecznej?” – pisze Chica. I twierdzi on, że takie myślenie to był poważny błąd: „Nie zdawali sobie sprawy, że struktury państwa są bardziej złożone. To był akt arogancji z ich strony, bo w końcu pieniądze cię nie chronią; decyduje ten, kto ma władzę. Senator miał bogactwo, ale mieczem władał barbarzyńca”. Zapłacili wtedy za swój egoizm także sami egoiści: „W rezultacie synowie i wnuki tych klas poszli na wojnę, ale walczyli dla barbarzyńców. Nie dostrzegli kluczowego punktu, że państwo jest niezbędne, że prawo jest ważne i że Rzym oferuje ramy dla dobrobytu i wymiany. Rzym został stracony z powodu chciwości i krótkowzroczności klasy rządzącej, która broniła własnego interesu”. Historyk uważa, że powinniśmy wyciągnąć z tego wnioski i „nauczyć się nie ufać elitom oraz domagać się odpowiedzialności, ponieważ poczucie odpowiedzialności nas wszystkich zaginęło w dzisiejszych czasach”. O historii pisze, że „jest poligonem doświadczalnym dla ludzkości i ujawnia, że pewne rzeczy można było zrobić inaczej. W IV i V wieku powstały najwspanialsze wille w całym Imperium Rzymskim. Były większe i bardziej okazałe niż te z czasów Cezara. Natomiast w VI wieku nie budowano nawet amfiteatrów”.

Przeczytaj także:

Chica zauważa też, że ci, „którzy mają pieniądze, nie wnoszą ich do sfery publicznej, aby przyczynić się do postępu obywateli”. Twierdzi, że „w tym samym czasie, gdy widzimy świat pogrążony w kryzysie, z tonącą klasą średnią i rosnącą liczbą ubogich, pośród tego bogactwa rozwija się arystokracja”. Taka sytuacja jest obecnie, to się dzieje tu i teraz. W Europie i Stanach Zjednoczonych klasa średnia ubożeje, a elity gospodarcze i polityczne zawierają umowy.

Zamiast płacić podatki, woleli dać pieniądze barbarzyńcom

To był poważny błąd, który popełnili rzymscy bogacze – twierdzi Chica. I ostrzega: „Jakkolwiek wieczne może wydawać się nam imperium, może ono runąć w krótkim czasie”. Zauważa, że to może dotyczyć i naszego świata.

To nie jedyna lekcja płynąca z jego eseju. Podjęty w nim został też temat dobrego i złego rządzenia. „Gospodarka i wojsko są kluczowe, stabilność społeczna jest kluczowa, ale ostatecznie decyzje są fundamentalne. Galla Placydia była geniuszem, pierwszorzędnym politykiem, żoną Ataulfa, matką cesarza, ale popełniła błąd, przedkładając ambicje rodzinne nad państwowe. W latach 425-435 straciła Afrykę, która była źródłem 60 proc. dochodów Rzymu. Wybrała utratę tego terytorium zamiast rezygnacji z władzy. Pozwoliła Bonifacemu, Feliksowi i Aecjuszowi grać przeciwko sobie i likwidować pozostałe zasoby imperium. Woleli, żeby wszystko szło nie tak, żeby tylko utrzymać kontrolę. I oczywiście byli świadomi tego, co się stanie. Ojciec Gali Placydii był świadomy znaczenia Afryki, ale mimo to promował tę konfrontację” – pisze historyk.

Jest to dla niego „punkt bez powrotu, ponieważ Genzeryk przekracza Cieśninę Gibraltarską i zajmuje Afrykę. W 439 roku zdobywa Kartaginę i od tego momentu Rzym stał się imperium zombie. Nie ma złota na utrzymanie armii, a bez żołnierzy nie można bronić prowincji, a im mniej prowincji, tym mniej podatków i mniej pieniędzy… Imperium Rzymskie nie upada, tylko się rozpuszcza. Odoaker wysyła insygnia cesarskie na Wschód, bo to, co zostało, już tam jest”.

Soto Chica przyznaje na koniec, że ambicja sama w sobie nie jest zła. Zauważa jednak, że „kiedy nie jest ona dostosowana do interesu ogólnego, jest szkodliwa”. I ostrzega: „Dzisiejsze elity są tego świadome, ale wierzą, że system wytrzyma wszystko. Tak właśnie myślała senatorska arystokracja, że będzie znosić ich chciwość i brak skrupułów. I tak się nie stało. W tym miejscu jesteśmy teraz. Jest nadzieja, ale jeśli nie podejmiemy wspólnej decyzji, nasze wnuki będą tego żałować i osądzą nas za to, co zrobiliśmy”.

Przeczytaj także:

NAJNOWSZE: