fbpx
7 października, 2026
Szukaj
Close this search box.

"Każdy rząd pozbawiony krytyki jest skazany na popełnianie błędów"

O rzekomym antysemityzmie Symona Petlury

Redakcja
Redakcja

Nowy Świat 24 | Redakcja

Symon Petlura i Edward Rydz-Śmigły, Kijów, maj 1920 (źródło: Centralne Archiwum Wojskowe)

Na to oskarżenie winniśmy patrzyć pamiętając o tym, że wysuwające je środowiska to są te same, które Polaków oskarżają o mordowanie Żydów w polskich obozach koncentracyjnych. W dniach budowy braterstwa polsko- ukraińskiego wspierajmy się w promocji swych dobrych wizerunków. Zaś aby przybliżyć sobie rzeczywisty przebieg wydarzeń na Ukrainie, przytoczmy relację pewnego wydarzenia, zawartą we wspomnieniach ukraińskiego generała Pawło Szandruka.

Gdy jeszcze pozostawał w randze pułkownika, Szandruk dowodził oddziałem ukraińskim uczestniczącym w majowo- czerwcowej ofensywie znad Zbrucza przeciwko Armii Czerwonej. Jak pisał w swych wspomnieniach, „Kiedy batalion wkraczał do Kopajhorodu w szyku bojowym, padły do ​​niego strzały z budynków i kilku ludzi zostało rannych. Byłem z batalionem i kazałem patrolom opuścić miasto, a batalionowi okrążyć je, nie pozwalając nikomu opuścić miasta, bo bolszewików nie można było odróżnić od ludności cywilnej. Byłem pewien, że strzały z okien oddali bolszewicy, którym nie udało się opuścić miasta. Patrole przeszukały miasto i ustaliły, z jakich domów oddano do nas strzały. Kiedy przyprowadziliśmy zatrzymanych do Rady Miejskiej, ci ostatni stwierdzili, że wszyscy są mieszkańcami. Wszyscy zatrzymani byli młodymi Żydami i znaleźliśmy w ich posiadaniu broń oraz amunicję. Trzymałem ich w budynku szkoły i prowadziłem śledztwo osobiście w obecności członków Rady Miejskiej, a także miejscowego rabina i aptekarza, który również był Żydem. W trakcie przesłuchania wszyscy zatrzymani przyznali, że strzelali. Było to około 15 chłopców i powiedzieli, że zostali uzbrojeni przez bolszewickiego komendanta miasta, który przekonał ich, żeby do nas strzelali, twierdząc, że jesteśmy Hajdamakami, którzy wyrżną wszystkich miejscowych Żydów! Komendantem bolszewickim był miejscowy krawiec żydowski, nic więc dziwnego, że byli mu posłuszni” (Patrz: http://www.irekw.internetdsl.pl/shandruk/)..

Kilka miesięcy wcześniej w innej miejscowości Szandruk otrzymał od miejscowego rabina list pochwalny pisany w języku hebrajskim, wystawiony w dowód wdzięczności za ochronę tutejszych Żydów przed rabunkiem i rozbojem ze strony wędrujących przez kraj band. Co ciekawe, sam Szandruk nie znał treści tego listu, a kiedy prosił pewnego swego przyjaciela, Żyda, o przetłumaczenie, ten tylko mu powiedział: „zasługujesz na to, co tu jest napisane”. Teraz Szandruk pokazał ten list miejscowemu rabinowi. Jak pisze, „Kiedy rabin z Kopajhorodu przeczytał go, zwrócił się do młodych Żydów bardzo ostro, a oni wszyscy padli na kolana i błagali o litość. Nie aresztowaliśmy nawet żadnego z nich. Poprosiliśmy, tylko aby ich rodziny zajęły się naszymi rannymi żołnierzami”.

Bardzo wiele działań ze strony ukraińskiej było tylko i wyłącznie prostą reakcją na to, jak bolszewicy zaagitowali na swą stronę wielu Żydów. Stanisław Stempowski, późniejszy minister rolnictwa i zdrowia w rządzie Petlury, w swych wspomnieniach pisze o zajęciu Winnicy w roku 1918 „przez wyraźnie już zbolszewiczałe wojska pod zwierzchnictwem komisarza Srula Edelsztajna, syna krawca z Niemirowa”. Wspomina obraz uzbrojonych w karabiny milicjantów – młodych Żydów „z czerwonymi opaskami na rękawach i skrzyżowanymi na piersiach taśmami nabojów. Dziwne wrażenie robili ci wczorajsi meszuresi przebrani za groźnych Gedeonów”. Podobne oddziały bolszewickie złożone głównie z Żydów siały postrach po całej Ukrainie.

W dalszej części wspomnień, odnosząc się do końcowych tygodni roku 1918, Stempowski pisze: „wraz z powstaniem ludowym rozpoczęły się po miasteczkach pogromy Żydów jako wynik oburzenia za sprzyjanie bolszewikom młodzieży żydowskiej”. Trzeba zrozumieć, że to była naturalna reakcja ludności względem tych, którzy uprzednio rabowali gospodarstwa chłopskie.

We wspomnieniach generała Szanduka znajdujemy jeszcze inną wartościową relację ocierającą się o sprawy żydowskie. „Otrzymałem od płk. Melnyka rozkaz udania się z całą częścią bojową mojego batalionu do miasta Płoskurów w celu stłumienia szalejących w tym mieście pogromów i aresztowania winnych. Identyczne rozkazy wydano Batalionowi Strzelców Siczowych. Pogrom nie tylko Żydów, ale całej ludności zainscenizował „ataman” Samusenko, ten sam, z którym mieliśmy kłopoty w Kijowie. Zaraz po wejściu do miasta bandyci zniknęli i znaleźliśmy tylko kilku egzotycznie umundurowanych Samusenkistów, których wysłaliśmy do Winnicy pod strażą. Wszedłem do miejscowej Komendantury, gdzie zastałem kapitana Kalenika Lesiuka […]. Powiedział mi, że Samusenko w towarzystwie kilku żołnierzy napadł na Komendanturę, sterroryzował załogę granatami ręcznymi i rozpoczął pogrom. Kapitan Lesiuk nie miał wystarczającej liczby ludzi, aby poradzić sobie z sytuacją, a miejscowa policja zaczęła się ukrywać. Niedługo po tym, jak rozeszła się wieść o przywróceniu porządku, w Komandorze pojawiła się delegacja Rady Miejskiej, w tym rabin reprezentujący ludność żydowską. Podziękowali nam gorąco za przywrócenie porządku, a szczególnie kpt. Lesiukowi za utrzymywanie miasta pod kontrolą do ostatniego incydentu; nazywali go nawet „ojcem”. Dowiedzieliśmy się później, że Samusenko został aresztowany na rozkaz Naczelnego Wodza Symona Petlury i sąd wojskowy skazał go na śmierć. Warto zauważyć, że jednym z efektów naszego pojawienia się w Płoskurowie było zaciągnięcie do naszego batalionu 8 młodych Żydów, byłych żołnierzy armii carskiej, a wśród nich syna zamożnego miejscowego kupca H. Rojtberga. Bardzo dobrze go pamiętam, ponieważ za namową mego doradcy wyznaczyłem go na łącznika z ludnością żydowską”. […]

I dalej: „Żydzi żyli w tym czasie w strachu przed przesadnymi doniesieniami o pogromach. Przyjęli skrajności za coś przeciętnego i nie wierzyli, że ktokolwiek stanie w ich obronie. Wiadomo było, że Żydzi utrzymywali dobrą komunikację między sobą w całym kraju: powiedzieli mi, że gdziekolwiek pojawili się Czerwoni, mianowali Żydów na wszelkiego rodzaju odpowiedzialne stanowiska, jako komisarzy miejskich lub powiatowych itp. i wymagali im dostarczać wszelkiego rodzaju towarów, w tym takich kosztowności, jak zegarki, biżuterię i złoto; gdyby komisarze nie byli w stanie wykonać rozkazów, bolszewicy uczyniliby ich osobiście odpowiedzialnymi. Ludność była wrogo nastawiona do tych komisarzy, ponieważ powszechnie uważano, że rekwizycje zostały zlecone dla ich osobistej korzyści. Bolszewicy umocnili to naiwne przekonanie szeptaną kampanią: była to wyraźna prowokacja, której skutkiem były pogromy. Żydzi użyli wszelkich dostępnych środków, aby odwieść swoich rodaków od kolaboracji z bolszewikami. W większości przypadków to Czerwoni rabowali Żydów i podżegali do żydowskich pogromów”.

Marek Oktaba

Przeczytaj także:

NAJNOWSZE: