Już tylko to dowodzi jak mocno, nasze postrzegane – jako typowo polskie – Boże Narodzenie pozostaje głęboko osadzone w liturgii i tradycji Kościoła Powszechnego. Dziś, gdy telewizyjny przekaz zachwala kolejne rewelacyjne oferty handlowe „dedykowane »tym świętom«, tracimy z pola widzenia, już nie tylko ich transcendentalny i duchowy wymiar, ale to wszystko, co składa się na naszą kulturową tożsamość, niezależnie od tego, czy wyrasta ona z motywacji religijnej i ufundowana jest na wynikającej z niej wartościach, czy ogranicza się do wymiaru obrzędowości pojmowanej jako przywiązanie do tradycji.
Narodziny Chrystusa to czas radości, ale i refleksji nad kruchością ludzkiej egzystencji, co w obliczu wojny toczącej się za naszą wschodnią granicą nabiera szczególnej wagi i znaczenia. Podobnie jak dodatkowe nakrycie, które (jak każe nasza polska tradycja) czeka na zbłąkanego wędrowca. W obecnych realiach może się bowiem zdarzyć, że do naszych drzwi faktycznie w trakcie wigilijnej wieczerzy, ktoś zastuka.
Bez względu jednak na to, jak zastawiony będzie stół w każdym polskim domu i jak bardzo pozostajemy wierni tradycji 12 potraw, niech dla nikogo nie zabraknie przy nim miejsca. Nade wszystko zaś, skoro Boże Narodzenie to czas przeznaczony dla Rodziny, dołóżmy starań, aby wspólnie przeżywać wszystko to, co składa się na istotę i sens naszych wzajemnych relacji, a o czym tak pięknie mówią słowa przywołanej na wstępie kolędy.

Dzisiaj, kiedy za sprawą „Golec uOrkiestra”, ale nie tylko, wraca do łask wspólne muzykowanie, spróbujmy w zalewie wszechogarniającej komercji i anglojęzycznych wykonań „Merry Christmas Everyone”, „White Christmas” czy „Jingle Bells”, towarzyszących nam w galeriach handlowych (w czasie, który liturgicznie znamy, jako Adwent), uwolnić się od tego zbędnego balastu, którego jedynym efektem jest obciążanie ponad miarę naszych rodzinnych portfeli i budżetów.
Ta rekomendacja dotyczy także tych wszystkich, którzy nie podzielają naszej wiary w to, że „Chrystus nam się narodził”. W tych słowach zawiera się bowiem wszystko to, czego żadne uczone i najobszerniejsze nawet traktaty nie zdołają wyrazić, a co nadaje sens naszemu codziennemu bytowaniu, które potrzebuje nadziei – tak, jak każda istota oddycha, aby żyć. Dla ludzi wierzących źródłem owej nadziei jest przekonanie, że miłość, którą Bóg obdarzył człowieka, pozwalając, by jego Syn, umierając na krzyżu, odkupił nasze winy, czyni świat lepszym, a w każdym razie znośnym. Nawet w tak trudnym czasie, jak obecny.
Oby zatem w każdym polskim domu ta nadzieja zagościła, nie tylko w Wigilię Bożego Narodzenia, ale towarzyszyła nam wszystkim, każdego dnia.