Cytowane zdanie, najlepiej oddające istotę sprawy pochodzi z preambuły ustawy ustanawiającej 27 grudnia świętem państwowym. Wielkopolska była szczególnie boleśnie doświadczona antypolską polityką Bismarcka, zarówno w wymiarze gospodarczym, jak i w forsownej germanizacji. Symbolem oporu są dzieci z Wrześni – kolebki polskiej państwowości oraz symbolu chrystianizacji. Nie przypadkiem więc w walce o polskość, zachowanie kultury i języka istotną rolę przez dziesięciolecia odgrywali kapłani kościoła katolickiego. Świadom tego Otto von Bismarck pod hasłem Kulturkampfu dążył do ograniczenia roli Kościoła w państwie, ale podtekst antypolski był w tej sprawie wyraźny.
Co do wymiaru ekonomicznego tych zmagań dość przytoczyć księdza Piotra Wawrzyniaka, który w przekonaniu, że tyle będzie Polski, ile własności w polskich rękach, tworzył zręby spółdzielczości, kasy oszczędnościowo-pożyczkowe i sieć bibliotek. Do rangi symbolu urosła także działalność Hipolita Cegielskiego, absolwenta filozofii na Friedrich-Wilhelms-Universität (obecnie Uniwersytet Humboldtów) w Berlinie, który zaczynał od sklepu żelaznego, a skończył jako przemysłowiec. Po produkowane w jego firmie maszyny przyjeżdżali (wbrew oficjalnemu zakazowi) przedsiębiorcy z całych Niemiec. Wyroby poznańskiej fabryki, zwanej gwarowo Ceglorzem, słynęły z trwałości i estetyki wykonania, a przy tym były tańsze od produktów niemieckich konkurentów.
Bez wątpienia rozprzężenie panujące w republice Weimarskiej dopomogło batalii, która już 23 lutego 1919 r. zakończyła się przyłączeniem większości terytorium Prowincji Poznańskiej do Rzeczypospolitej Polskiej. Jednak bez impulsu, którym było przybycie do Poznania 26 grudnia w drodze do Warszawy entuzjastycznie witanego na dworcu kolejowym Ignacego Jana Paderewskiego, sprawy mogły się przeciągnąć o dni, a nawet tygodnie.
Istotne znaczenie miał także fakt, że na czele Powstania stanął major Stanisław Taczak – znający dobrze strukturę i sposób dowodzenia armii niemieckiej oraz sprawny organizator, który skutecznie scalał powstające żywiołowo powstańcze formacje zbrojne. Słowem zryw zbrojny był tyle spontaniczny, co prowadzony „po poznańsku”.
Wprawdzie walki na terenie Wielkopolski i Kujaw zakończył podpisany 16 lutego rozejm w Trewirze, ale dopiero Traktat w Wersalu z 28 czerwca 1919 r. potwierdził przyłączenie niemal całej Wielkopolski do odradzającej się Polski. Jak czytamy w opracowaniu autorstwa profesora Przemysława Matusika z Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu; „Powstanie Wielkopolskie było niezaprzeczalnym sukcesem nie tylko militarnym, ale i organizacyjnym, powszechnym zrywem całego wielkopolskiego społeczeństwa, w którym Poznańczycy wykorzystali każdą nadarzającą się szansę na pokonanie przeciwnika oraz sprawne przejęcie struktur państwowych […] było to jawne zaprzeczenie rozpowszechnianego przez Niemców stereotypu polskiego bałaganiarstwa i nieudacznictwa”. Dziś te słowa nabierają szczególnej aktualności.
Gdy jesteśmy razem, możemy dokonywać rzeczy wielkich. Warto o tym pamiętać, tu i teraz!